Nie ma na świecie nic równie potężnego jak pomysł, którego czas właśnie nadszedł.
Victor Hugo
Nie pretendując do niczego wielkiego podzielę się pewnym pomysłem.
Robiąc świąteczne i przedsylwestrowe zakupy w dużych marketach w Warszawie, przyszła nam do głowy (a w pierwszej refleksji żonie) taka innowacja (?).
Ludzie lubią chodzić do marketów, czy to dla zakupów, czy dla wystaw i rozrywki.
Trzeba przyznać – w wielu miejscach jest teraz tak strojnie jak na salach balowych.
Z drugiej strony – wyjście na bal czy zabawę sylwestrową jest dla przeciętnego obywatela zarówno dość kosztowne jak i utrudnione, ponieważ ilość odpowiednich miejsc jest ograniczona.
Od dłuższego czasu unikamy zwłaszcza zabaw w restauracjach, gdzie panuje duży ścisk, zaduch oraz obowiązkowa (opłacona ryczałtowo) konsumpcja jest ponad potrzeby i granice przyjemności.
I … prawie nie pijemy alkoholu, nawet ograniczamy sklepowe napoje, więc po co nam po min. 1/2 litra wódki na głowę?
Marzy się duża przestrzeń, miejsca gdzie można także oddalić się od hałaśliwej muzyki, trochę się przejść i … rozwinąć taneczne fantazje bez wpadania bez przerwy na kogoś innego.
Takim miejscem dysponują na ogół większe markety, a właściwie – ich galerie handlowe.
Gdyby więc tak na te szczególną noc niektóre z nich uruchomić na zabawę sylwestrową?
Jest dużo miejsca, jest już dekoracja, są na ogół na miejscu bary, kawiarnie i restauracje. Cała infrastruktura. Jest i nagłośnienie.
Lokalny sklep RTV mógłby udostępnić telewizory w określonych cichszych miejscach, dla tych którzy chcieli by zobaczyć też sylwestrowe transmisje i filmy.
Stosunkowo łatwo byłoby urządzić szatnię. Jest miejscowa straż.
Niektóre sklepy mogłyby uatrakcyjnić wieczór na wzór już spotykanych estrad promocyjnych lub/i konkursów oraz prezentacji np. mody. Teoretycznie możliwe są różne atrakcje.
Oczywiście nie mówię o otwieraniu sklepów, a nawet może nie o ich ochronie, bo są na ogół zabezpieczone metalowymi żaluzjami. Obsada ochrony mogłaby być zatem mniejsza niż zwykle.
Wyobrażam sobie także kąciki dla dzieci – dla osób które mają w takich przypadkach problem, co z nimi zrobić.
Bilety mogłyby być dużo tańsze niż na salach balowych czy w klubach i restauracjach, bo konsumpcja nie musiała by być obowiązkowa, co niejednego by ucieszyło, a bary zarobiłyby i tak dobrze, bo trudno by nie miały przez te ~6 godzin klientów.
Nie wiem, może pomysł nie jest wcale oryginalny?
Może ma jakieś zasadnicze wady? Np. zaangażowanie personelu barów i niektórych sklepów w dzień tradycyjnie wolny?
Co o tym sądzisz?
A przy okazji – dobrej zabawy w ten wieczór
i szczęśliwego 2016!
Ostatni rok zaskoczył nas nowymi tragicznymi wydarzeniami i ich tempem. Ja też, być może, Cię zaskoczę.
Po serii napięć politycznych, widmie terroryzmu i potopu imigrantów, po różnych niepokojących wieściach z kraju i ze świata, pora – pod koniec roku i w wigilijny wieczór – na płomyczek optymizmu.
Wbrew tym wszystkim przytłaczającym sygnałom, ów płomyk jest coraz większy, choć jeszcze utajony.
Powiedzmy, że mam pewien … wgląd i coś o tym wiem…
Cuda się zdarzają. Dziś zwierzęta mówią ludzkim głosem 🙂
Na poważnie – jesteśmy coraz bliżej poznania przynajmniej języka ich uczuć. Ale nie o tym…
Przypomnijmy sobie: czy nie było czasu, gdy załamanie się komunizmu w Polsce wydawało się mrzonką? Podobnie zmiana ustroju w Rosji (nie mówię, że dogłębna, ale przecież). A upadek wielkich potęg w historii?
Czy 20 lat temu mogliśmy podejrzewać np. taką jak dziś karierę telefonów komórkowych? Czy 40 lat temu wyobrażaliśmy sobie pewne obecne udogodnienia?
A tempo zmian przyspiesza.
Nie chodzi o to, by wszystkie zmiany chwalić, bo nie zawsze jest co. Chodzi o samą nieoczekiwaną przemianę.
Ale te przykłady to nic, w porównaniu z tym, co może się, i to stosunkowo niedługo, stać.
Posnujmy pewną wizję, chociaż nie mówię, że ziści się akurat w takim dokładnie kształcie jak niżej.
Wiem – utopie mają złe konotacje. Ale wierzę w uniwersalne prawa rozwoju. Kiedyś trzeba wyjść z barbarzyństwa.
To będzie przypominało skokową zmianę wg teorii katastrof.
Stary matrix się już załamał na płaszczyźnie duchowo-energetycznej (dziwnie mówię? – jak dla kogo…)
Jeszcze widzimy paroksyzmy ciemnych mocy, które próbują się ratować, chociaż ich los jest przesądzony. To te ostatnie wierzgania tak zaciemniają obraz i powodują nasz strach, a ten strach jeszcze ich zasila.
W pewnych sytuacjach będziemy doprowadzeni do ściany, co spowoduje rewolucję. Czasem trzeba szoku by dostrzec prawdę.
Zapędzeni w ślepą uliczkę zupełnego kolapsu finansowego oligarchowie podejmą decyzję o zmianie paradygmatu i rezygnacji z pieniądza odsetkowego, skierują ekonomię na bardziej ludzkie tory.
Ludzie zrozumieją, że religie były od bardzo dawna zmanipulowane. To kwestia perspektywy.
Podobnie, że rządy są przeważnie marionetkowe, nawet jeśli o tym nie do końca wiedzą.
Odsłonięte zostaną już dawno istniejące wynalazki dotyczące wolnej energii, sposoby uzdrawiania ze wszystkich chorób. Posypią się lawinowo dalsze odkrycia, jako konsekwencja. Dostępne będą sposoby na detoksykację planety. Odbudowa zniszczeń i rekultywacja ziemi stanie się prosta dzięki nieograniczonym zasobom energii, surowców (nowe możliwości pozyskiwania) i nowym wynalazkom. Stanie się jasne, że przeludnienie świata to mit bazujący na dominacji wielkich miast, gdy jednocześnie olbrzymie przestrzenie są puste.
Decentralizacja i samowystarczalność spowoduje, że upiorne molochy urbanistyczne, centralne sterowanie, dyktat korporacji – to wszystko zacznie się przemieniać do skali człowieka. Okaże się, że brak żywności to kolejny mit, Ziemia wyżywi wielokrotność obecnej populacji, a nawyki żywieniowe zmienią się na te zdrowe a nie rujnujące organizm.
Już teraz niektórzy miliarderzy przeznaczają prawie całe swe majątki na cele społeczne, za nimi pójdą inni. Oni już wiedzą, że wkrótce świat pójdzie w kierunku miłości i wspólnoty. Dziś jeszcze często błądzą w wyborze celów dla tych pieniędzy, ale oświecenie jest blisko.
To nie bezrobocie będzie problemem, tylko zapewnienie ludziom godnego życia nawet bez pracy.
Bo łatwo sobie wyobrazić przyszłość, do której stopniowo zmierzamy – coraz większa robotyzacja produkcji i usług, która faktycznie uczyni wiele osób bezrobotnymi w obecnym ujęciu. Ale czy to źle? Taki jest nieuchronny cel rozwoju, a czas wolny będzie można przeznaczyć na nowe zajęcia wykonywane bardziej dla przyjemności, nauki i pomocy innym niż z konieczności zarabiania.
Ujawnione będą spiski przeciw ludzkości – te stare i te nowe.
Będą różne konferencje i oświadczenia ze sfer rządowych i organizacji globalnych, zrazu jeszcze dość nieśmiałe (już w 2016 r.) o potrzebie radykalnych zmian. Bo „oni” już wiedzą, że zmiany są nieuniknione.
Cywilizacja znalazła się w ślepym zaułku. Będzie mowa o potrzebie nowego paradygmatu. Istnieje zbyt wiele problemów tak nabrzmiałych, że nie pozostaje nic innego jak przecięcie ich jak węzła gordyjskiego. Mieczem prawdy. Tym, o którym mówi Apokalipsa wg św. Jana, przy czym trzeba pamiętać, że słowo apokalipsa znaczy dosłownie „odsłonięcie tajemnicy”.
Tonacja NWO będzie zastępowana coraz bardziej autentyczną troską o świat. To wszystko będzie pewnym procesem rozciągniętym w czasie i przestrzeni, który na początku nie obejmie wszystkich, ale pociągnie za sobą pozostałych.
Świadomości ludzi przekroczy masę krytyczną, i już nie będzie możliwości dalszej manipulacji.
Ta świadomość uderzy jak taran, stanie się jasne że wszyscy jesteśmy jednym i cokolwiek robisz drugiemu – robisz sobie.
Ludzie zaczną porzucać absurdalne samoograniczenia, nawyki i przekonania.
Miłość stanie się czymś oczywistym i wielką siłą. Wzbudzony zostanie wielki entuzjazm twórczy.
Będzie i miejsce na misję Polski, z której wyjdzie wiele inicjujących impulsów, której rola w słowiańszczyźnie jest dużo większa niż się oficjalnie podawało.
Pokazana zostanie prawdziwa historia Ziemi i ludzkości, jej kosmiczne koneksje. Wkroczymy stopniowo do kosmicznej rodziny. Ujawnione będą kłamstwa oficjalnej nauki i historii.
Pokazana zostanie siła umysłu i ducha. Uzyskamy z powrotem wielką należną nam godność, zagubioną i tłumioną przez wieki.
Te wszystkie elementy nawet pojedynczo potrafiłyby zmienić bardzo wiele, ale nastąpi synergia.
Ale i to nie oddaje skali możliwego skoku.
Dostrzeżemy kwantową naturę świata, że wszystko jest połączone i możliwe przez wybieranie odpowiedniej linii czasu.
Będą to zmiany przekraczające wyobrażenia dominującej większości ludzi.
Na granicy cudów.
Ale jak powiedział Jezus, że człowiek wiary „… będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni” (Jan. 14:12).
Obecny mizerny stan świata wyda się jakąś odległą, nierealną złą bajką…
I niech to będzie dodatkową, nową Dobrą Nowiną na ten czas, na tę szczególną chwilę Bożego Narodzenia, a jak kto woli – narodzenia nadziei.
Ta „umiera ostatnia” i nie umrze – nareszcie ma szansę na spełnienie. Żyjemy w ciekawych czasach.
PrzEKOnałem się, że wiele przEKOnań przeszkadza człowiEKOwi być EKO.
L. Korolkiewicz
Już prawie święta Bożego Narodzenia, więc kupujemy i przystrajamy choinki.
Sąsiad wtaszczył do windy drzewko, które było tak duże, że wbiło się czubkiem w ażur oświetlenia, posypały się igły.
Jeszcze cały dzień te igły się walały w windzie i na korytarzu – nie posprzątał. Ale zapach – przyjemny.
Inni kupują choinki „ekologiczne” – z tworzyw. Są praktyczniejsze i służą przez lata i w rezultacie są tańsze.
Jakie więc kupować/mieć?
Mamy takie możliwości:
1. Żywa w ogrodzie
Jak ktoś ma ogródek, a w nim choinkę, to może ją tam przystroić na święta i cieszyć oko swoje i sąsiadów. Potem – już bez ozdób – czeka na następny sezon.
2. Żywa w donicy. Mam na myśli taką z korzeniami, w odróżnieniu od patyka, który podlewany zachowa może dłużej zieleń gałązek, ale w końcu uschnie i nadaje się do wyrzucenia.
Choinka zakorzeniona, podlewana, zachowa się nie tylko na dane święta ale i następne, można ją też przesadzić do ogródka lub trzymać na tarasie.
3. Naturalna, cięta – jak wyżej o „patyku” – jednosezonowa.
Podobnie choinki wiązane z gałązek lub stroiki z gałązek.
Te wszystkie choinki naturalne mogą pochodzić albo z nadleśnictwa, gdzie robi się planowe przerzedzenia, albo z plantacji o przeznaczeniu handlowym.
W tych przypadkach mamy do czynienia z choinkami ekologicznymi, bo:
absorbują one dwutlenek węgla (ok. 25 kg w ciągu 10 lat)
po spełnieniu swej misji świątecznej drzewko może być skompostowane, spalone w kominku lub piecu, albo oddane jako biomasa do punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych
choinka rozkłada się w parę lat bez negatywnych skutków dla przyrody.
Niestety, niektóre choinki pochodzą z dzikiej wycinki, która można porównać do kłusownictwa.
Inna sprawa, że żal mi tych choinek, które ścięte w dużych ilościach, pozostają niesprzedane i zalegają na placach i innych miejscach handlowych jeszcze długo po świętach. Oprócz straty sprzedawcy chodzi głównie o stratę dla przyrody. Zwłaszcza, że – jak widziałem – pozostają zwłaszcza te duże okazałe egzemplarze.
4. Choinki sztuczne – wykonywane najczęściej z tworzyw sztucznych, przede wszystkim z polietylenu (PE) i PCV. Pierwsze są stosunkowo proste w przetworzeniu w recyklingu, ale droższe. Dlatego ludzie kupują głównie te z PCV.
Jedne i drugie nie są ekologiczne (mimo, że tak się je czasem nazywa), ponieważ:
tworzywa sztuczne wymagają przy produkcji wiele energii i wody, generują szkodliwe odpady
choinki w trakcie recyklingu także wymagają energii i mogą zatruwać środowisko
w ziemi nie ulegają biodegradacji przez długie lata, zatruwają ziemię, wodę i powietrze. Zwłaszcza te z PCV.
także w domu choinka sztuczna nie tylko że nie pachnie lasem, ale wydziela niekorzystne opary, zbiera kurz (elektryzacja).Tak więc – jeśli chcesz mieć choinkę w domu – sugeruję tę naturalną.
Ta sprawa przypomina mi szersze zagadnienie ekologiczności futer, butów, ogólnie odzieży wykonywanej z materiałów sztucznych. Patrz starszy wpis Ekologicznie?
(Przemysł i handel często robią ludziom przysłowiową wodę w mózgu).
Ostatnio zakończyła się wielka międzynarodowa konferencja ekologiczna w Paryżu (COP21). Zrobiono postęp w kierunku wycofywania paliw kopalnych w wydobyciu i ich stosowaniu. Nie znam końcowego protokołu, ale w naszych mediach mówiło się głównie o redukcji CO2 i dekarbonizacji.
O ile sprawa CO2 w ogóle jest kontrowersyjna, to wiadomo, że tworzywa sztuczne są wytwarzane głównie na bazie produktów ropopochodnych. Jestem ciekaw, czy wielka chemia też nałoży na siebie ograniczenia, o jakich mówi się w przypadku spalania węgla i ropy.
Mądry człowiek wie, co słuszne,
podczas gdy pośledni wie tylko, co się opłaca.
Kunfucjusz
Po trosze za sprawą dzisiejszego poprzedniego wpisu, po trosze z zadumy nad paroma osobami, zacząłem się bawić dwoma słowami: mądry i głupi.
Np. tak:
Głupio-mądry tj. taki, który ma wykształcenie, wszelkie podstawy by być mądry, ale jest… głupi – tkwi w jakichś dziwnych ograniczeniach albo nawykach, albo nie wyciąga wniosków z życia, myśli że już wszystko wie, itp.
Trudno generalizować – może to dotyczyć pewnych dziedzin życia. Sam mam takie obszary 🙂
Mądro-głupi – przypadek odwrotny. Bez wykształcenia, bez wyraźnych predyspozycji czy wsparcia np. z rodzinnego gniazda, a mądry życiowo. Jest wiele takich osób, pochodzących ‚z nizin’, prostych w manierach itp., które odniosły niebywały sukces np. w biznesie. Aby tylko nie po trupach. Ale mądry wie, że to ma krótkie nogi…
Wydawałoby się – niemożliwe, ale mają w sobie pewien dar zmiany i charakter.
Głupio-głupi = constans głupoty. Ale zawsze można mieć nadzieję, życie uczy.
Mądro-mądry – przypadek chyba idealny. Proporcje obu składników mogą być różne. Osobiście wolałbym mniej czasu stracić na uniwersytetach, a więcej wiedzy i mądrości zdobyć z życia.
Ale uwaga: prostota nie jest głupotą, bywa wprost przeciwnie.
Przez ciekawość zapuściłem w lokalnej wyszukiwarce hasło jak w tytule i wyskoczyło mi 13 wpisów, chociaż temat pojawiał się i pośrednio, co nie było wyłapane, oraz także poza tym blogiem.
Jakaś obsesja? Raczej nie, lepiej powiedzieć „wciąż potykam się o to”, bo temat sam się pojawia jak tylko docieka się prawdy i otwiera umysł.
Manipulacja pojawiała się tych wpisach w wielu kontekstach, jak np. manipulacja ceną złota, wartością dolara, w ekonomii w ogóle, jako rodzaj kłamstwa, element spisków i mind control,przy omawianiu demokracji, w wychowaniu i edukacji, w nauce, w medycynie, w publicystyce, zwłaszcza tabloidalnej i telewizyjnej, w sposobie dyskusji, w historii, w religiach i kulturze, w polityce, itd.
Przy tak szerokim spektrum jest to zjawisko naprawdę niepokojące. Niepokoi i boli także fakt, że skądinąd wykształceni ludzie, często odpowiedzialni za różne sfery naszego życia publicznego idą na lep różnych manipulacji. Pewnym wyjaśnieniem jest wymuszony konformizm w środowiskach którym sprzyjają manipulanci, a często po prostu własny partykularny interes, nawet wbrew sumieniu. Przy często niskiej klasie klasy politycznej występuje też ograniczenie horyzontu do własnych doktryn. Jak podobno kiedyś powiedział Lenin, to „pożyteczni idioci” – mając na myśli zwłaszcza zmanipulowanych do granicy zaprogramowanego własnego światopoglądu europejskich sojuszników ideologii i polityki ZSRR.
Temat został obecnie wywołany walką polityczną w Polsce. Od razu zastrzegę się, że skłonność do manipulacji występuje we wszystkich ugrupowaniach tej gry. Tylko że poprzednia władza ma w ręku lub w kieszeni (przez trwające kontrakty) jeszcze większość mediów i dlatego jej manipulacje mają najbogatszy ‚dorobek’ i są najbardziej powszechne. Dawne hasło „telewizja kłamie” jest wciąż aktualne. Podobnie ekipa D. Tuska była znana (i podziwiana za sprawność) bardziej z powodu PR niż realnych działań. Właśnie trafiła mi się dość szczegółowa analiza jednego kazusu telewizyjnego, który dobrze ilustruje szkołę manipulacji. Bohaterką jest znów Karolina Lewicka. Piszę ‚znów’, bo już jeden taki przypadek częściowo omawiałem we wpisie „Dziewczyna i uśmiercanie kultury?”.
Nie będę cytował – odeślę do oryginału i zachęcam do prześledzenia. Zobacz jak manipulują… To jest rdzeń mego wpisu.
A przy okazji – pośrednio bohaterami są uczestnicy i organizatorzy marszu – nagle obudzeni obrońcy demokracji „Zlewu”, niby nowy powiew 🙂 polityki R. Petru oraz windujący się politycznie w KODdzie nowi-starzy krzykacze. Jedną z tych ‚gwiazd’ poznałem wcześniej jak organizowała bezczelną nagonkę na mądrego, uczciwego i poważanego człowieka, przy czym: ta gwiazda-facet, który od dawna trolluje na różnych forach, nie miał pojęcia o temacie, który krytykował (mimo dużego zadufania i wywyższania się wykazał się też zwykłą głupotą), używał pozamerytorycznych ‚argumentów’ z obraźliwymi osobistymi epitetami, kłamał i wkładał w usta krytykowanego słowa i tezy które nie padły i cieszył się rozkręceniem swej akcji na wielką skalę. Teraz sam zyskuje poklask osób, które nie poznały go od tej strony.
Uważajmy na nowych manipulatorów! Ludzie wolni, z przebudzoną świadomością, wolnomyśliciele, są o wiele trudniejszym obiektem manipulacji. Słowo wolnomyśliciel ma czasem złe konotacje, ale chodzi mi o niezależność myślenia, badanie spraw, a w tej chwili właśnie pojawiła się myśl, że owo wolno- zawiera w sobie podpowiedź – myślmy nie za szybko, nie sądźmy tylko emocjonalnie.
PS. tak, tak, widzę i manipulacje ze strony PiSu – zwłaszcza te związane z ogólnikowymi obietnicami, które później są zawężane szczegółami. Są też nieładne uogólnienia dotyczące ludzi, epitety, … Nie zawsze to manipulacja, ale równie niedobry brak kultury w polityce.
„Każdego dnia przeżywaj tylko ten dzień”
– to odmiana hasła: dziel i rządź. (?)
M.R. Kopmeyer
Dziś parę myśli lapidarnych – zgodnie w pierwotną intencją tego bloga (w tym parę powtórzeń z poprzednich wpisów)
„Tu i teraz” jest ważne, ale … czy nie zubaża nas o całe doświadczenie i planowanie?
Czy nie o to chodzi naszym ciemiężcom?
——–
Obserwuję parę przychodni, gdzie się leczę oraz członkowie mojej rodziny. Wszystkie przeszły ostatnio remonty – przyznam imponujące – na „wielki błysk”.
Ale wolelibyśmy leczyć się nawet w namiocie, aby dobrze i być traktowanym po ludzku – co niestety nie ma miejsca.
——–
(Allāhu) Akbar jest islamistycznym zawołaniem „Bóg jest wielki„.
Rzeczywiście, Bóg jest wielki, z tym że 10 do potęgi tysiąc bardziej niż się owym islamistom i innym religiom wydaje. A wydaje się im, że Bóg osądza, mści się, czegoś od człowieka oczekuje, jakby czegoś Mu brakowało, że jakiś czyn człowieka może dodać Mu chwały lub obrazić itd. A zwłaszcza, że człowiek ma zasługę u Boga za uśmiercenie „niewiernego”. To absurd, a z punktu widzenia ludzkiego – zbrodnia. Kiedy – jeśli w ogóle – ta świadomość dotrze do fundamentalistów?
——– Geometria. Cztery punkty (chociaż nie zawsze) ‚wyznaczają’ przestrzeń 3-wymiarową.
Trzy punkty (chociaż nie zawsze) wyznaczają płaszczyznę.
Dwa punkty wyznaczają prostą, a dokładniej odcinek, a ten jest podstawową miarą/metryką – odległością.
Jeden punkt wyznacza … co? Punkt jest sam z siebie niczym….
Chociaż… Nassim Haramein uważa, że wprost odwrotnie…
——–
Po latach wróciłem do lektury „Ukrytego władcy” Iana Wilsona. Możliwości człowieka są niesamowite. Jeśli komuś coś niezwykłego się udaje, to dlaczego nie innym? Wydaje się, że potencjał mamy wszyscy podobny, tylko, ze niektórzy znaleźli specyficzne „furtki”… Polecam tę lekturę z 1990 r. Dziś podobnych informacji o człowieku jest zapewne dużo więcej.
——–
Kiedyś stworzyłem stronę o Stefanie Garczyńskim – pisarzu i moim nauczycielu – http://www.StefanGarczynski.pl
Wciąż ja utrzymuję, chociaż pechowo – nie mogę nic w niej zmienić ani dodać – autorska aplikacja CMS praktycznie nie działa, a ftp nie potrafi tego ugryźć (struktura jest zaszyta w sposób niezrozumiały).
Natomiast można komentować i dodawać w ten sposób przyczynki – chociaż tyle, jeśli mogę prosić …[już rozwiązałem to przez przeniesienie na wordpress].
——–
Pytania jakie zadałem w paru miejscach, a na które wciąż nie mam odpowiedzi:
1) Jakiego programu używać do blogowania off-line (bez opcji aktualizacji on-line, a więc niezależnie od platformy zewnętrznej). Takie kalendarium, ale z otwieraniem się na dzisiejszej dacie i z możliwością sięgania wstecz zarówno po dacie jak i po tagach.
2) Jak zrobić efektywnie backup bloxa
3) Dlaczego na blox można mieć do wszystkich wpisów tylko 300 tagów; to spowodowało że nie mogę już dodawać nowych do nowych wpisów 😦
4) Jak komunikować się z administratorami facebooka?
5) Kopia strony www utrzymywana na bezpłatnym serwerze (najlepiej „wiecznym” – chmura?/google/dropbox/ itp. ?) z aktualizacją pobieraną nie z własnego komputera, ale z serwera u prowajdera gdzie aktualnie serwis jest hostowany (odpłatnie). Chodzi o kopię nie tyle plików, co o pełną funkcjonalność strony (mirror).
——– Refleksja ponurego dnia:
Niektórzy zatracają się w biznesie. Czy to jest najważniejsze?
Co ci przyjdzie z pieniędzy gdy drastycznie stracą wartość?
Jeśli rozchorujesz się i nie będziesz mógł ani doglądać swego biznesu ani się cieszyć jego wynikami?
A może w ogóle zatracisz umiejętność cieszenia się życiem, albo po latach zmagań już nie będziesz miał na to siły?
Czy nie zaniedbujesz rodziny, która w efekcie cię opuści (małżonek) a dzieci będą nieszczęśliwe?
Co będzie jak twe zyski zjedzą dalsze podatki albo opresje rządowe uczynią biznes zmorą.
A jeśli wybuchnie wojna? Albo sabotażyści lub służby zniszczą Internet?
Wszystko jest bardziej kruche niż się wydaje, także życie. Czy masz czas na Życie?
——–
Ostatnio zaangażowałem się mocno na rzecz lepszego zdrowia. W serwisie o nazwie – nomen-omen www.LepszeZdrowie.info zobacz, proszę, jedną z ważniejszych obecnych akcji pod adresem http://lepszezdrowie.info/O%20reforme%20sluzby%20zdrowia.htm
Zawsze wydaje się, że coś jest niemożliwe, dopóki nie zostanie to zrobione.
Nelson Mandela
Tytuł może sugerować w pierwszej chwili te zmiany, jakie teraz następują za sprawą
polityków po wygranej PiS.
Zmiany z inicjatywy partyjnej, chociaż często korzystne, mają tę wadę na etapie
przeprowadzania, że zaraz partia opozycyjna, czy ma rację czy nie, dla pokazania
swoich wpływów i by dokopać drugiej partii, zaczyna krytykować i przeszkadzać.
Dużo lepsze byłyby zmiany wynikające z inicjatyw oddolnych, jako “wola ludu” i ponadpartyjne.
Szanse na ustawy ponadpartyjne mają sprawy w sposób oczywisty służące WSZYSTKIM (no, może nie pewnym lobbystom i ludziom przekupionym).
A zwłaszcza te, które nie tylko nie obciążają budżetu, ale mogą go zasilić. Taką zmianę możemy wprowadzić popierając obywatelski projekt nowelizacji ustawy o leczeniu Polaków.
Od paru tygodni (licząc od listopada 2015) pod wodzą Jerzego Zięby – który znalazł
pomysł na radykalną pozytywną zmianę w naszym systemie lecznictwa, a jednocześnie pomysłodawcy i głównego animatora akcji, nastąpiło swoiste “pospolite ruszenie”.
Grupa jego pomocników z Fundacji Polacy dla Polaków oraz szybko powiększająca się grupa sympatyków i społeczników działa intensywnie na rzecz poparcia proponowanej nowelizacji. Ten tekst ma na celu zachęcić Cię do udziału w tym poparciu.
By nie przedłużać i nie omawiać tu dość obszernego kontekstu i samego pomysłu, odsyłam do paru materiałów źródłowych (wybranych, bo jest ich wiele).
O co chodzi? W temat wprowadza Apel do Polaków
Na tym etapie najważniejsze jest zebranie największej ilości podpisów pod petycją,
potem zawiązanie grup zbierających podpisy fizyczne, następnie przedstawienie petycji w Sejmie i dalsze procedowanie.
Zróbmy szum, bo warto – to wielka sprawa. A przy okazji możliwość wykazania się nie tylko dla nowych władz, ale pokazanie, że zgoda buduje. A także krok w kierunku prawdziwej demokracji – referendalnej. Wysłuchaj, przeczytaj, podpisz, włącz się !
Chociaż podróżujemy po świecie by znaleźć piękno, to musimy je nosić w sobie, w przeciwnym razie nie znajdziemy go w świecie.
Ralph Waldo Emerson
Od czasu do czasu nachodzi mnie wewnętrzna potrzeba podzielenia się migawkami z mego prywatnego życia, które latem koncentruje się na przyrodzie, wyjazdach, pobycie na swej daczy (w tym roku – jak dotąd- łącznie prawie dwa miesiące), przeżyciach „artystycznych” itp.
Ponieważ prawdopodobnie niewiele osób to może zainteresować, to tym razem tylko parę kolejnych ciekawostek z owego leśnego refugium plus trochę zdjęć.
Tak się złożyło, że przez inne zajęcia i wyjazdy minęła nas pora zbioru śliwek (głównie renklod). Jechaliśmy z nadzieją, że jednak coś się da uzbierać. Jakie było nasze zdziwienie, gdy zobaczyliśmy że ostatnimi owocami właśnie zajmowały się … wiewiórki. Nigdy bym tego nie podejrzewał, bo wiewiórki – owszem czasem bywały, ale później – by buszować w leszczynach. Na ziemi zaś leżało wiele śliwek nadgryzionych i niestety już gnijących. Inne były nadgryzione przez osy i inne owady.
Natomiast mirabelki, jakie mamy na części ogrodzenia, mimo trzebienia, znów zasypały nas taką obfitością, że przegniłe spady zbieraliśmy wiadrami, żeby oczyścić przynajmniej te rejony, gdzie się chodzi.
Tak to jest, to co dzikie – rodzi bez opamiętania, a to co hołubione, nie zawsze jest szczodre (renkloda przez ostatnie lata prawie nie rodziła). Podobnie było z czereśnią, w tym roku urodzaj, ale prawie wszystko zjadły ptaki, bo drzewa są już tak wysokie że nijak jest ochronić jakoś koronę.
Wszystko bardzo wyrosło od dawnych czasów, gdy zagospodarowywaliśmy plac. Stąd rada dla działkowiczów – planując bierzcie pod uwagę co może być za 20-30 lat i eliminujcie zawczasu niepożądane rozrosty. Coraz więcej cienia i … roboty aby to wszystko jakoś ogarnąć. Zacząłem wielkie cięcie, nie czekając nawet jesieni, czy wiosny. Wielki sterty gałęzi, bierwion na których nawet piła mechaniczna się zacina…
Wieczory sierpniowe są już często chłodne, więc palimy ogniska by spalić takie masy chrustu i szczap, ale także ku uciesze i … harcerskim wspominkom.
Kolejna ciekawostka. Ognisko zagaszone późnym wieczorem paroma kubełkami wody, popiół udeptany. Rano widzę znad paleniska unosi się jeszcze dymek. A niech się dotli. Po blisko 20 godzinach odkryłem, że w głębi wciąż jest bardzo gorąco i … upiekłem jeszcze kartofle!
To jednocześnie przestroga – dobrze zagaszajcie ogniska, bo gdyby był wiatr, to przy takiej suszy – pożar nie wykluczony.
W lesie jak na razie u nas brak grzybów. Mimo tej suszy, wokół nas – jeszcze dżungla. Parę zdjęć pokazuje co zaczyna się już parę metrów od ogrodzenia.
Oczywiście, inaczej to wygląda od frontów działek – cieszą oczy jeszcze liczne kwiaty i owoce.
A to nasza piękna aleja akacjowa prowadząca do siedlisk; akacje zawsze zazieleniają się stosunkowo późno ale i późno tracą liście. To bardzo stare drzewa. Przed ponad 20 laty wyglądały podobnie.
Z tych czasów pamiętam wspaniały dąb, po którym dziś pozostała … oryginalna „donica” dla brzózki.
A kto z młodszego pokolenia pamięta, a nawet wie, co to były wieże triangulacyjne? Dziś pozostały z nich gdzieniegdzie takie resztki, w innych miejscach już nic nie pozostało.
Wieże stawiano na szczytach pagórków, w naszej okolicy to wysokie mazowieckie wydmy (ponad 100 m npm).
Niektóre drogi przekopano w poprzek tych wydm, które stopniowo obsypują się.
W lesie i na polanach zakwitły wrzosy.
Nadchodzi jesień i pora na ukochane góry, a potem jakieś ciepłe kraje – na przedłużenie lata…
Dawanie jest najwyższym stopniem wyrażania swojej potęgi i siły.
Erich Fromm
Uważajmy na używanie siły by zabierać…
Byłem 7 lutego 2014 na konferencji TTIP: „Szanse i możliwości dla biznesu w Polsce”
(Hotel Hilton, Warszawa) jako obserwator.
TTiP to Transatlantic Trade and Investment Partnership (Transatlantyckie Partnerstwo na rzecz Handlu i Inwestycji) – duża inicjatywa UE I USA, która ma unormować bilateralnie stosunki handlowe pomiędzy obiema stronami.
Będą one przedmiotem Umowy w sprawie inwestycji i handlu pomiędzy UE a USA.
Jeśli Unia i Stany Zjednoczone podpiszą umowę, powstanie największa na świecie strefa wolnego handlu. Unia i USA wytwarzają prawie połowę światowego PKB i odpowiadają za jedną trzecią obrotów handlowych.
TTIP ma obejmować nie tylko zniesienie ceł, ale też zmniejszenie barier pozataryfowych, czyli różnic w standardach produktów i usług. Jeśli Unia i USA ustalą wspólne zasady w handlu, to narzucą de facto globalne standardy produktów i usług, o ile podobne porozumienie transpacyficzne (USA – Daleki Wschód) nie nastąpi wcześniej, bo to wtedy ono prawdopodobnie ustali wzorce.
Konferencja zorganizowana przez Amerykańską Izbę Handlową w Polsce zgromadziła ok. 300 uczestników, w tym przedstawicieli UE, USA (ambasador i negocjator przy UE), naszych przedstawicieli w Parlamencie Europejskim, oficjeli rządu RP, reprezentantów biznesu i media.
W Polsce było to bodajże pierwsze publiczne przedstawienie projektu, które z jednej strony ma przedstawić o co chodzi ale także otworzyć publiczna dyskusję.
Odczytuję to też jako nadanie energii podmiotom zainteresowanym do włączenia się w proces.
Wydarzenie było na żywo transmitowane przez następujące kanały http://www.amcham.pl; http://www.parp.pl or http://www.forbes.pl (prawdopodobnie będą dostępne nagrania).
Negocjacje będą prowadzone przez Komisję Europejską, współpracującą z Radą UE i Parlamentem Europejskim. Wynegocjowane przez Komisję Europejską umowy handlowe ostatecznie akceptuje Parlament Europejski.
Decyzja o podpisaniu umowy poddawana jest głosowaniu w Radzie UE, która podejmuje decyzję kwalifikowaną większością głosów (lub w niektórych przypadkach jednomyślnie), za uprzednią zgodą Parlamentu Europejskiego. Umowa musi być ratyfikowana przez państwa członkowskie UE.
W Polsce główną rolę w negocjacjach odgrywa Ministerstwo Gospodarki, które oficjalnie reprezentuję Polskę w procesie negocjacyjnym TTIP.
Zakres negocjacji Negocjacje TTIP obejmują trzy podstawowe obszary:
eliminacja większości taryf celnych pomiędzy USA i UE oraz zwiększenie liberalizacji w sektorze usług i inwestycji
kwestie regulacyjne i bariery pozataryfowe: dążenie do jak największej harmonizacji regulacji i standardów obowiązujących w USA i UE zarówno horyzontalnie, jak i w poszczególnych sektorach biznesu, m.in. farmaceutycznym, chemicznym, motoryzacyjnym i rolniczym
nowe płaszczyzny współpracy – współpraca małych i średnich przedsiębiorstw, standardy pracy, rynek zamówień publicznych.
Negocjacje rozpoczęły się w czerwcu 2013 r., od tamtego czasu odbyły się trzy rundy rozmów. Bruksela chce zakończyć negocjacje w ciągu dwóch lat (co wielu ocenia za mało prawdopodobne).
Po przemówieniach inauguracyjnych odbyły się dwa panele dyskusyjne:
„Dlaczego TTIP jest korzystna dla Polski. Co zrobić, aby nie zmarnować szansy” „Korzyści dla biznesu na konkretnych przykładach (case study)”
Wbrew głównemu przekazowi moderatorów i czynników oficjalnych (w duchu wielkich szans i wsparcia) dyskusje wykazały obawy i szereg trudności jakie TTiP napotka na swojej drodze.
Najtrudniejszy rozdział to rolnictwo. Sporne kwestie to: standardy sanitarne mięsa importowanego z USA, produkty GMO i systemy subsydiowania rolnictwa.
Stany Zjednoczone chcą otwarcia Unii na żywność GMO. W handlu produktami rolnymi wciąż obowiązują wysokie cła – średnio 13 proc. na unijne produkty w USA i 48 proc. na amerykańskie w Unii. Producenci na obu, silnie subsydiowanych rynkach obawiają się dopuszczenia konkurencji zza oceanu. Dodatkowo Waszyngton będzie chciał otwarcia europejskiego rynku na mięso płukane chlorem czy produkowane z użyciem hormonów. Bruksela nie chce obniżać standardów bezpieczeństwa, ale osiągnięcie porozumienia może wymagać ustępstw ze strony Unii. Tych z kolei obawiają się organizacje konsumentów.
Piszę ten miniraport właśnie powodowany zaniepokojeniem w związku z zapędami USA i prawdopodobna uległością Unii i w tym względzie – jako konsument.
Także trudne będą rozmowy o wspólnych standardach. Unia i USA od 20 lat bez powodzenia rozmawiają o harmonizacji standardów produktów lub wprowadzeniu wzajemnej uznawalności – np. bezpieczeństwa substancji chemicznych. Negocjatorzy będą musieli ustalać w każdym poszczególnym sektorze, np. jakie certyfikaty bezpieczeństwa samochodów czy standardy emisji spalin będą wzajemnie uznawane.
Spornym tematem będą wymogi administracyjne – dla europejskich firm największą przeszkodą są różne bariery pozataryfowe. Wedle szacunków Amerykańskiej Izby Handlowej generują one 60–80 proc. dodatkowych kosztów, m.in. na pomoc prawną, wykup certyfikatów i dostosowanie produktów do amerykańskich norm i standardów. W Europie i w USA obowiązują inne regulacje sanitarne i fitosanitarne, Amerykanie nie uznają też unijnego świadectwa pochodzenia.
Skoro umowa ma dotyczyć wolnego handlu to powinien być rozwiązany:
dostęp do zamówień publicznych – firmy spoza USA mają ograniczony dostęp do amerykańskich zamówień rządowych. Klauzula Buy American umożliwia stosowanie preferencji wobec krajowych firm.
wizy – dla polskich przedsiębiorców szczególnym utrudnieniem jest obowiązek wizowy.
Już na miejscu, dodatkowym utrudnieniem jest konieczność uzyskiwania pozwoleń na zatrudnienie pracowników z Polski, co generuje też kolejne koszty na obsługę prawną.
Podnoszona była zasadnicza sprawa bardzo zróżnicowanych kosztów energii (w USA ok. 5 razy tańszej), co będzie stanowiło wielką przewagę dla ST. Zjednoczonych i powód różnych trudności.
Reasumując, jestem sceptyczny wobec łatwego i pełnego wprowadzenia TTiP, widzę w tym nawet próbę kolejnego kroku podporządkowywania sobie świata przez USA, mam też obawy przed nadmiernym przeregulowaniem i globalizacją gospodarki światowej.
Niezbędne jest patrzenie na ręce politykom i skuteczny lobbing polskich interesów handlowych na poziomie unijnym, realizowany przez polską dyplomację i polityków na wysokich stanowiskach w Brukseli, ale też przez różne formy społecznej kontroli.
Sporo będzie zależało od nowego mądrego przywództwa w UE i jego parlamencie w duchu obrony wartości europejskich i uzasadnionych interesów narodowych.
Świat mało dba o to, co kto wie; liczy się to, co potrafisz zrobić.
Booker T. Washington
Jerzy Zięba – autor inicjatywy
Jaka jest sytuacja w naszej ‚służbie zdrowia’ – każdy widzi.
Nie jest przyjemnie być na łasce NFZ w kwestii skierowań do specjalistów, terminów, kolejek, jakości usług, ‚spychotechiki’ i taśmowego traktowania – pisałem trochę o tym tutaj w aspekcie pewnego projektu.
Z kolei prywatne usługi są drogie – pół biedy jeśli zostajemy przymuszeni skorzystać z nich okazjonalnie, w przypadku chorób przewlekłych to klęska.
Ale dziś raczej nie o tym – leży mi na sercu niekończący się proces ‚uzdrawiania’ tej służby, w którym jeden nonsens goni drugi, wciąż nie ma dość pieniędzy w resorcie, wiele jest marnotrawione i w końcu sytuacja nie jest lepsza.
Drugi aspekt, to rosnąca ilość chorób i chorych – mimo rzekomego postępu nauki. Zwłaszcza medycyna nie radzi sobie z chorobami przewlekłymi, a w dość licznych przypadkach określa pewne choroby jako nieuleczalne.
Czy tak musi być? Czy to w ogóle prawda?
Otóż we wszystkich tych kwestiach możemy uczynić znaczący postęp – stąd tytuł.
Rozwiązanie jest zaskakująco proste – jak przecięcie węzła gordyjskiego, ale … nie będzie łatwe do przeprowadzenia – opór materii, w danym przypadku urzędniczej, ze strony skostniałej nauki i różnych lobbies będzie duży.
Zatem poniżej cytuję „Apel do Polaków” jaki poprzedza projekt nowelizacji ustawy o lecznictwie. Szczegóły i odnośniki podam na końcu.
(Było o tym już sporo na http://www.LepszeZdrowie.info oraz na https://www.facebook.com/Zdrowie.i.Fitness, ale chcę powiadomić o sprawie także tutejszych Czytelników).
Do wszystkich obywateli Rzeczypospolitej Polskiej!
Proponowana poniżej nowelizacja Ustawy będzie miała KLUCZOWY wpływ na zdrowie i życie WSZYSTKICH POLAKÓW.
Musimy skończyć z dotychczasowymi, NIESKUTECZNYMI metodami leczenia polskich pacjentów, szczególnie tych, którzy są chorzy na choroby PRZEWLEKŁE z nowotworami włącznie.
Ta sprawa dotyczy KAŻDEGO POLAKA, musimy zadbać o siebie jak też o tych Polaków, którzy jeszcze się nie narodzili.
Proponuję się wprowadzić OBYWATELSKI PROJEKT nowelizujący obecną ustawę „o zawodach lekarza i lekarza dentysty, o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych” Jest to projekt OBYWATELSKI, żeby nie było walki pomiędzy partiami. Projekt tej nowelizacji nie może być upolityczniony.
Ustawa ta doprowadzi do najlepszego z możliwych leczenia obywateli polskich.
Przede wszystkim musimy EDUKOWAĆ WSZYSTKICH POLAKÓW o co w tym wszystkim chodzi. Rozmawiajcie z Waszymi RODZINAMI, przyjaciółmi, znajomymi… TŁUMACZCIE O CO TU CHODZI. KAŻDY POLAK może zachorować.
To OD NAS, od WSZYSTKICH POLAKÓW zależy czy wywalczymy sobie znacznie lepszy system leczenia nas wszystkich niż to co mamy w tej chwili. To niestety będzie musiała być WOJNA obywateli polskich PRZECIW OBECNEMU SYSTEMOWI leczenia nas! Jeśli tą wojnę przegramy, nie mamy co liczyć na to, że będziemy leczeni inaczej niż do tej pory. To się DA osiągnąć, ale tylko wtedy kiedy ta ustawa będzie poparta przez największą z możliwych liczbę obywateli Polski. Każdemu z 30 000 000 dorosłych Polaków powinno na tym zależeć, ponieważ każdy Polak jeśli już nie jest, to jutro może być pacjentem. Co wtedy ?
Wtedy zaczyna się DRAMAT!
Polski pacjent SKAZANY JEST ODGÓRNIE na leczenie tylko i wyłącznie oparte na produktach przemysłu farmaceutycznego, czyli na substancjach SZTUCZNYCH, NIENATURALNYCH dla organizmu człowieka. Sytuacja ta jest groźna dla zdrowia i życia pacjenta. Oficjalnie podawane informacje na ulotkach dołączanych do stosowanych leków zawierają listę skutków ubocznych zawsze znacznie dłuższą niż skutki pozytywne. To, że nie jesteśmy leczeni w najlepszy z możliwych sposobów, skutkuje często dalszą utratą zdrowia ze śmiercią włącznie. Jest to spowodowane kilkoma problemami, które należy i MOŻNA rozwiązać.
PROBLEM Nr. 1 W lecznictwie polskim, nie ma integracji medycyny akademickiej z medycyną naturalną. Wręcz przeciwnie. Wielu mądrych, światłych, wspaniałych lekarzy, chciałoby człowieka leczyć w sposób znacznie bardziej skuteczny korzystając z dobrodziejstw obu systemów medycznych. Jednakże, medycyna akademicka w zdecydowany sposób stojąca po stronie przemysłu farmaceutycznego nie dopuszcza do takiej integracji.
PROBLEM Nr.2 Lekarz, który chce skorzystać z możliwości wykorzystania wiedzy akademickiej i wiedzy medycyny naturalnej naraża się w podwójny sposób. Niezwykle często zdarza się, że pacjent stojący w obliczu choroby przewlekłej, czy też będący w bezpośrednim zagrożeniu życia, chciałby skorzystać z innej terapii niż oferuje medycyna akademicka.
Pacjenci chcieliby, żeby lekarz miał prawo do ratowania ich życia za wszelką cenę. Lekarz często chciałby mieć możliwość skorzystania z terapii poza proceduralnych. Pacjent z kolei, po wyjaśnieniu korzyści i ewentualnego ryzyka, chciałby często zwolnić lekarza z odpowiedzialności za jego, pacjenta życie, żeby lekarz mógł go leczyć w każdy możliwy sposób. Niestety, jeśli w trakcie, czy po terapii pacjent np. by zmarł, wtedy :
a. Rodzina pacjenta może sądzić lekarza z powództwa cywilnego i odebrać mu cały jego majątek, ponieważ w tym przypadku lekarz nie może być chroniony jego ubezpieczeniem. Ubezpieczenie lekarza nie pokrywa terapii poza proceduralnych.
b. Krajowa Rada Lekarska, w sposób bezlitosny, jest natychmiast gotowa takiemu lekarzowi odebrać prawo wykonywania zawodu i go zawodowo zniszczyć. Krajowa Rada Lekarska, jak wykazano wielokrotnie, nie stoi po stronie pacjenta. Jest to organizacja SAMORZĄDOWA, a więc nie podlegająca w zasadzie nikomu!
Organizacja ta, odebrała i odbiera nadal prawo wykonywania zawodu tym lekarzom, którzy odważą się wyjść poza ramy narzuconych im procedur. Prawo wykonywania zawodu odbierane jest lekarzom, którzy WYLECZYLI pacjentów z chorób uchodzących za nieuleczalne czy też leczą ze skutkami pozytywnymi, bez szkody dla pacjenta!! Taki lekarz, przez swoich „kolegów” lekarzy z Izby Lekarskiej jest dotkliwie karany, podawany do prokuratury, sądzony, szykanowany czy izolowany ze środowiska.
Dzieje się tak tylko dlatego, że dany lekarz odważył się LECZYĆ PACJENTA ZA WSZELKĄ CENĘ. Na tym zawsze, bez wyjątku, traci PACJENT !!!
Lekarze, postawieni w takiej sytuacji boją się leczyć pacjenta w najlepszy możliwy sposób. To powoduje, że : Wielu chorych umiera, kiedy MOŻNA BYŁOBY ich uratować, gdyby lekarz miał prawo zastosować inną, ale.. pozaakademicką terapię. Są oczywiście odważni lekarze, którzy bardzo się narażając, ratują ludzkie życie, czasami nawet w szpitalach, ale … w świetle istniejącego prawa robią to NIELEGALNIE ! Czy mamy żyć w kraju, gdzie ratowanie życia człowieka jest NIELEGALNE i musi odbywać się i odbywa się(!) w „podziemiu medycznym”? Dlatego, proponowana nowelizacja mówi, że :
A. PACJENT MA PRAWO WYBORU TERAPII. To jest jego życie i tylko pacjent podejmuje decyzję końcową.
B. Ponieważ może się zdarzyć, że pacjent będzie chciał zaproponować całkowicie nierealną terapię, LEKARZ MA PRAWO ODMÓWIĆ TERAPII SUGEROWANEJ PRZEZ PACJENTA (np. nie zna danej terapii). W takiej sytuacji pacjent może szukać innego lekarza.
C. Lekarz nadal odpowiada za właściwe wykonywanie swojego zawodu tak, jak jest do tej pory.
D. Nowelizacja Ustawy pozwala, każdemu LEKARZOWI, bez obaw zastosować terapie jakie LEKARZ uzna za stosowne.
E. Nowelizacja ta nie zmusza jakiegokolwiek lekarza do zastosowania terapii komplementarnych, natomiast daje prawo zastosowania ich każdemu lekarzowi, który będzie chciał je zastosować. W przypadku wprowadzenia tej nowelizacji, leczenie każdego obywatela Polski odbywałoby się w najlepszy z możliwych sposobów. Pacjent nie byłby „skazany” na leczenie tylko metodami medycyny akademickiej np. chemioterapia, sterydy, antybiotyki, jod radioaktywny itd… Lekarz miałby prawo sięgnięcia do potężnego arsenału jakie oferują terapie naturalne (z ziołolecznictwem włącznie). Praktyka wskazuje, że zastosowanie terapii czy środków naturalnych, szczególnie w przypadku chorób przewlekłych, daje niezwykle pozytywne efekty terapeutyczne. W większości są one znacznie lepsze niż po zastosowaniu środków farmaceutycznych.
Skuteczność takiego ZINTEGROWANEGO leczenia byłaby wielokrotnie wyższa niż systemu leczenia stosowanego do tej pory. To z kolei oznacza, że wykorzystanie tych metod spowodowałoby wielomilionowe, a zapewne nawet wielomiliardowe oszczędności dla budżetu państwa. W takim przypadku, Narodowy Fundusz Zdrowia miałby potężne środki finansowe, które byłyby uwolnione w celu :
A. Leczenia bardzo ciężkich schorzeń, na które obecnie NFZ nie ma pieniędzy.
B. Ze względu na znaczne zwiększenie efektywności leczenia zintegrowanego, w sposób niespotykany do tej pory skróciłyby się kolejki do lekarzy.
C. Znacznego podniesienia standardu związanego z pobytem pacjenta w szpitalu. Dotyczy to np. standardów żywienia, gdzie jak donoszą media, pacjent w polskim szpitalu żywiony jest znacznie gorzej niż więzień w polskim więzieniu, co samo w sobie, dla każdej ekipy rządowej powinno być nie do zniesienia wstydem.
D. Podniesienia do poziomu godnego, wynagrodzeń personelu medycznego.
E. Właściwego zadbania o osoby niepełnosprawne, które w obecnych warunkach skazane są na uwłaczającą godności człowieka egzystencję
F. Otoczenia właściwej opieką osób starszych czy też przebywających w hospicjach.
G. Zapewnienia polskim pacjentom środków koniecznych do prowadzenia leczenia.
[… skracam] Mamy w tej chwili absolutnie bezprecedensową możliwość jako JEDYNY KRAJ spośród wszystkich krajów europejskich, USA, Kanady, Australii.. wstrzymania przypadków śmierci, których da się uniknąć. Pod warunkiem, że to my, obywatele Polski, umożliwimy lekarzom ratowanie zdrowia i życia ludzkiego za wszelką cenę. W tej chwili, jak widać, lekarze tego nie mogą robić. Podkreślić należy, że takie podejście do leczenia pacjenta wprowadziła już Szwajcaria. Parlament Szwajcarii wysłuchał głosu swoich obywateli i wprowadził do ich leczenia pięć metod medycyny komplementarnej […] Szwajcaria nie domaga się dowodów naukowych skuteczności wprowadzanych w/w terapii, ponieważ jest to praktycznie niemożliwe do osiągnięcia. Mało tego, metody te zostały objęte refundacją ze środków społecznych. W przypadku proponowanej nowelizacji ustawy, metody komplementarne płatne byłyby przez pacjenta prywatnie, a więc nie obciążałyby budżetu Państwa, natomiast w przypadku Polski, pacjent i jego lekarz mieliby prawo do skorzystania z KAŻDEJ uznanej przez lekarza za możliwie skuteczną terapii. Proponowana nowelizacja, byłaby więc aktem prawnym znacznie lepszym, niż ten jaki wprowadzono w Szwajcarii. Zwraca się uwagę na fakt, że proponowana nowelizacja nie odrzuca metod medycyny akademickiej, nie konkuruje z nią, natomiast INTEGRUJE i powoduje powstanie WSPÓŁPRACY pomiędzy wieloma nurtami terapuetycznymi stosowanymi w celu najbardziej efektywnego i BEZPIECZNEGO leczenia pacjenta.
[…] Rodacy… nasze zdrowie i życie jest teraz w Waszych rękach.
Jerzy Zięba [inicjator akcji i autor apelu]
Dalej następuje prawnicza część projektu nowelizacji, którą tu pomijam.
Następnie mamy obszerne dobitne Uzasadnienie nowelizacji, które tu się nie zmieściło, zatem odsyłam do odnośnej obywatelskiej petycji, ponieważ ten apel przybrał właśnie taką formę – znajdziesz ją tutaj: