Gorące tematy polityczne połowy maja’19

urna wyborcza

Dobry polityk musi umieć przepowiedzieć,
co będzie się działo jutro, za tydzień, czy za rok
i musi umieć wytłumaczyć ,
dlaczego nie zaszło to, co przepowiedział.

Winston Leonard Spencer Churchill

Od czasu do czasu poruszę aktualnie „gorące tematy”, które może później już nie będą tak gorące, chociaż akurat poniższe – jak przewiduję – raczej się jeszcze bardziej rozpalą.

Nie będąc ani politykiem, ani publicystą politycznym podeprę się tym, co napisali inni, których śledzę.

Jednym z nich jest redaktor i pisarz Witold Gadowski. Cenię go za odwagę, dociekliwość (dziennikarz śledczy), pryncypialność patriotyczną, poszanowanie polskich wartości, ładny język i kulturę, niesprzedajność, sporą wiedzę….

Ma cotygodniowe komentarze na swej stronie www.gadowskiwitold.pl oraz komentuje wydarzenia jeszcze w paru innych miejscach w sieci i radiach. Za swój krytycyzm niestety nie ma miejsca w „narodowych” mediach publicznych.
(To wstyd, panie prezesie J. Kurski, chociaż nie tylko z tego powodu…)

Aktualnie gorącym tematem jest film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” i sprawa pedofilii. O tym dalej. Doceniam to, co rząd w trybie pilnym robi, by zaostrzyć walkę z tą patologią, podobnie jak opór wobec krzykliwego LGBT+.
Czy jednak nie za późno? Cała sprawa ma otoczkę polityczną – różne partie w różnym stopniu są krytyczne, a zjawisko ma szerszy i głębszy zakres, w tym światowy, niż wielu wie. Przy okazji słyszę o tym, że podwyższa się wiek młodzieży dla których seks jest legalny z 15 do 16 lat. Nie to, bym był za wczesną inicjacją, ale przecież to się zdarza, czy ktoś to akceptuje czy nie.

Wg informacji jakie znalazłem (cytuję): 20% 15-16-latków ma za sobą inicjację seksualną. Ilu z nich z 18-latkami? Wg nowych regulacji wyjdą z więzienia po… 40 (?). „Przygotowani do życia” przez starszych współwięźniów. Wie ktoś – z nagle wzmożonych zwolenników zamykania do więzienia młodych ludzi za seks – jak wygląda więzienie?

Teraz o komentarzu red. Gadowskiego z 15 maja 2019, który możesz zobaczyć/odsłuchać także tutaj (za YT) , chociaż warto zobaczyć także przynajmniej część komentarzy pod oryginalnym nagraniem.

Temat pedofilii jest jednym z kilku, bo mowa jest także o stosunkach polsko-izraelskich, w tym o ostatnich wydarzeniach, Instytucie Ogrodnictwa w Skierniewicach,  jachcie I love Poland i Eurowizji…
Każdy z tematów zasługiwałby na szersze omówienie, ale ograniczę się do względnie krótkiego komentarza.

Relacje z Izraelem a szerzej – z amerykańską diasporą żydowską, napinają się, co przewidział dawno temu red. Stanisław Michalkiewicz, którego też cenię (za erudycję, język, przenikliwość, postawę patriotyczną itd. itd.  – wszystko podane z dawką humoru). Opracował ostatnio projekt ustawy która mogłaby jednoznacznie okreslić, że Polska nie zgadza się na wypłacenie Żydom jakichkolwiek haraczy za mienie bezspadkowe.  Podobny projekt przedstawił klub Kukiz’15, ale obrady nad nim zdjęto z porządku obrad w Sejmie. To ważny temat i ostatnio tak nagłośniony oddolnie, że rząd i prezydent wreszcie zabrali głos w tej sprawie. Brzmi to przekonująco, ale nie dla wszystkich. Sam Michalkiewicz i Konfederacja, która wzięła ją na sztandary (także dosłownie podczas marszu w Warszawie 11 maja) przekonuje, że deklaracje deklaracjami, a uległość rządów wobec Żydów, to jakby kanon od dziesięcioleci i zbyt ufać rządowi nie można. Tym bardziej, że twierdzenie iż wszystko zostało już uregulowane z USA w  porozumieniu z 16 lipca 1960 r.  nie bierze pod uwagę, że – jak to rozumiem, dotyczyło ono tylko obywateli amerykańskich mieszkających i/lub posiadających w Polsce mienie w czasie gdy je utracili , a nie całej masy późniejszych chętnych na łatwą kasę. To kwestia interpretacji tego dokumentu (nie jestem prawnikiem). Na rzecz Polski może jednak działać Umowa zawarta między RFN i Izraelem z 1952 roku. Niemcy zobowiązali się tam do wypłaty odszkodowań za mienie (RÓWNIEŻ BEZSPADKOWE) z terenów, które podczas II wojny znajdowały się “pod niemiecką władzą”. Czyli także z terenów okupowanej Polski.
Oby, natomiast casus szwajcarski  (wydobycie ponad miliarda dolarów przez Żydów) daje do myślenia, podobnie jak usilne zabieganie Żydów w USA by Just Act został przyjęty i podpisany oraz apel M. Pompeo w Warszawie. A ten wyraźnie powiedział, że nasze władze powinny bardziej zająć się kompleksową legislacją dla uruchomienia odszkodowań. Czyli nawet gdyby obecne prawo je uniemożliwiało, to się je stworzy…
Co do Konfederacji mam „mieszane uczucia”, ale narracja, głównie PiSowska, że oto wytrącono Konfederacji główne hasło wyborcze (przeciw Just Act 447), jest głupia, ponieważ ich program jest dużo szerszy i trafia do wielu ludzi, którzy widzą, że w Polsce źle się dzieje. A niedopuszczenie tej formacji do „mediów narodowych”, w przeciwieństwie do np. przedstawicieli Wiosny, tak krytykowanej przez PiS, jest skandalem w demokratycznym społeczeństwie.
Podobnie jak nazywanie wszystkich, którzy krytykują zbyt wasalistyczną politykę wobec USA lub poczynania rządu w ogóle – ruskimi trollami, przyjacielem Putina itp.

O tych sprawach głośno mówi się w niezależnej telewizji internetowej wRealu24 – w osobie głównego redaktora Marcina Roli oraz szeregu zapraszanych gości. Warto śledzić.

Wracając do pedofilii – w uzupełnieniu szerszy obraz zjawiska na świecie oraz opinię o filmie Siekielskich przedstawia kolejny mój ulubiony komentator dr n.med. Jerzy Jaskowski w tym komentarzu: http://www.polishclub.org/…/15/heca-z-bracmi-sekielskimi/.
Jest tam mnóstwo szczegółów (także w przypisach)  pokazujących skalę patologii seksualnych i powiązań politycznych (zatrważające). Jest też o szeroko zakrojonej działalności Kościoła  – społecznej i na rzecz wszelkich ofiar, biedy, pomocy  charytatywnej. Tu wtrącę jednak prowokacyjne pytanie: owszem Kościół pomaga jako organizator, zbiera datki, posyła ku pomocy misjonarzy, oferuje pracę zakonów, ale … czy daje coś bezpośrednio ze swojego olbrzymiego majątku? Może jestem niedoinformowany…
Co do Kościoła, to mam poważne obawy o jego przyszłość (zwłaszcza jeśli się wewnętrznie nie oczyści i nie zreformuje), ale to inny temat.

Dra Jaśkowskiego cenię za olbrzymią i mało znaną innym wiedzę, a zwłaszcza w zakresie problemów zdrowia, którym i ja się zajmuję czasami jako popularyzator. Z tą wiedzą możesz zapoznać się (sukcesywnie, bo to ogrom materiałów, w tym książek) podążając za wskazaniem jakie Autor podaje na końcu swych artykułów.

Sprawy zdrowia porusza pośrednio i W. Gadowski w swym komentarzu wspominając o sytuacji w Instytucie Ogrodnictwa w Skierniewicach. Nasze rolnictwo, jeszcze stosunkowo nie zepsute technologiami intensywnej przemysłowej uprawy, a przez to dające zdrowsze płody, jest w niezrozumiały sposób degradowane a nawet niszczone. Mówi o tym często poseł dr Jarosław Sachajko a ostatnio poseł Jacek Wilk. To powinno nas boleć, tym bardziej że i z gospodarczego punktu widzenia, moglibyśmy być rolniczą potęgą.

I znów, wracając do pedofilii oraz pederastii, co też ma wpływ na zdrowie młodego pokolenia.

Na twitterze natrafiłem na wpis podający rzekomo statystyki międzynarodowe liczby pedofilów: LGBT 46%, Aktorzy 29%,  Trenerzy Personalni 17%,  Nauczyciele 14%, Duchowni 1,5%. Oczywiście grupy mogą się częściowo pokrywać, ale w ogóle wydaje się to nieprawdopodobne (brak źródła). Jednak faktem jest że największy kontakt z małymi dziećmi mają nauczyciele i duchowni.  Także, jeśli te dane były w jakiejś mierze prawdopodobne, to nie sądzę aby przekładały się na realia polskie – chyba aż taka skala degrengolady społecznej u nas jeszcze nie nastąpiła. Gdyby tak było, to przerażałaby liczba bezwzględna w przypadku nauczycieli – wychodzi (wg GUS) 14% z ok. 588 000 to 82 320 ! Jednak są dane, że do 40 proc. homoseksualistów to PEDOFILE (dość obszerne opracowanie).

Komentarz Gadowskiego o Eurowizji 2019 pokazuje ów niepokojący zachodni trend w kierunku LGBT.
W 1. odcinku półfinału zobaczyliśmy Danę International, pierwszą transseksualną laureatką Eurowizji sprzed lat (TVP wycięło z powtórki jej występ), zaprezentował się w kobiecym stroju przedstawiciel Francji – Bilal Hassani, który jest zdeklarowanym gejem (jego idolką jest Conchita Wurst), jeden z prowadzących, Assi Azar przed kamerami robi coming-out, a realizatorzy pokazywali pary wszystkich płci i w różnym wieku, które całowały się na sali przed kamerami. Wyraźny przekaz…

Na marginesie: nie raz zastanawiałem się nad przyczynami różnych współczesnych patologii i panoszącego się zła i jak to można zmienić, np. we wpisie o prawdzie i kłamstwie.
Może właśnie trzeba oderwać się od dominujących schematów, skoro od pokoleń nic nie zmienia się na lepsze – po prostu się nie sprawdziły. Tak jak mówi sentencja A. Einsteina „Nie możemy rozwiązywać problemów używając takiego samego schematu myślowego, jakim posługiwaliśmy się w trakcie ich pojawienia się”.
Z tego względu i także w imię mojej dewizy z nagłówka bloga  „mieć szerszą perspektywę, odkrywać nowe horyzonty” – zachęcam do wysłuchania bez krępujących uprzedzeń wykładu: U progu wielkiego przełomu – Janusz Zagórski.

Jest więcej ważnych i aktualnych tematów, ale nie będę upychał za wiele do jednego wpisu i zakończę wezwaniem:
Pamiętajmy o tym wszystkim  przy niedzielnych wyborach!


Za reklamy automatyczne z platformy blogowej nie odpowiadamy.

Supermarkety – dobre czy złe?

Mam nadzwyczaj prosty smak:
zawsze zadowala mnie to, co najlepsze.
Oscar Wilde

Szeroki temat – ma aspekty: gospodarczy, historyczny, społeczny i psychologiczny, polityczny …
Podejmę tylko niektóre wątki – z osobistego punktu widzenia.

Od razu wyjaśnienie – jestem ZA dużymi marketami. Taka deklaracja prawdopodobnie nieco zelektryzuje oponentów albo przynajmniej zaciekawi. Zgodzę się że może jest ich już za dużo, że obciążają miasto (logistyka, ruch, energochłonne) ale jednocześnie dają pracę wielu ludziom.

Z drugiej strony należy się wyjaśnienie, że jestem stanowczo za polskim kapitałem i polskimi marketami. Źle się stało że markety zagraniczne uzyskały długie wakacje podatkowe i inne przywileje.  Spowodowało to nie tylko wyprowadzanie pieniędzy Polaków za granicę, ale i upadek wielu naszych sklepów.  Ale stało się i trzeba pomyśleć jak to naprawić. Nie jestem w branży handlowej, więc w tym zakresie nie będę się wymądrzał. To, co mi się nasuwa jako postulat obywatelski, to jak najszybsze zrównanie praw podmiotów zagranicznych z naszymi polskimi, wspieranie naszych polskich marketów oraz rodzimych sklepów. Powinno to być ujęte w programie rozwoju naszej klasy średniej.
Myślę, że polscy inwestorzy już nauczyli się jak takie markety budować i prowadzić, rośnie też nasz kapitał.

Zajmę się raczej swoimi refleksjami jako klienta.

Bywam i kupuję w supermarketach, ale … w zasadzie tylko produkty żywnościowe, czasem tylko przemysłowe. I  w ograniczonych ilościach. Co do żywnościowych, chętniej kupowałbym bezpośrednio u zaufanych rolników, i, o ile to możliwe (sezon, czas), czynię to na paru bazarach. Chodzi przede wszystkim o zdrowotność produktów, zwłaszcza zważywszy, że w marketach jest dużo żywności przemysłowo przetworzonej. Niestety w wielu przypadkach produkty rolne nieprzetworzone też nie dają gwarancji jakości. Obecnie gleba jest tak skażona (np. glifosat jest już wszędzie) oraz zubożona w niezbędne składniki, że nawet przy szczerych chęciach rolnik nie ma większego na to wpływu . Zwłaszcza jeśli jest nastawiony tylko na zysk. To osobny temat, który kiedyś podejmę.

Tu mała dygresja: złoszczę się gdy likwiduje się bazary lub szykanuje rolników, którzy przywożą swoje towary do miasta. To akcje, które mają ponoć „cywilizować” przestrzeń miejską. Zgoda jeśli w zamian powstają przyzwoitsze pawilony, ale brak zgody gdy takie miejsca w ogóle się likwiduje.  Na cywilizowanym Zachodzie bazary mają się dobrze.
Przypuszczam, że jest (?) w tym podejściu palec właśnie większych marketów, które nie lubią konkurencji.

Mówiąc o supermarketach mam na myśli także galerie handlowe, w których te supermarkety są ulokowane.
Mam parę ulubionych (w Warszawie)  jak np. Galeria Północna, Galeria Łomianki*. Są przestronne i mniej zatłoczone w przeciwieństwie do np. Złotych Tarasów (ciasnota, tłumy), Arkadii – ładna, ale też duży ruch w tym molochu…
Jak wiadomo, klienci traktują te miejsca także jako rekreacyjne oraz miejsca spotkań. Sprzyja temu infrastruktura  z barami, kawiarniami, miejscami dla dzieci, często z kinem, siłownią oraz licznymi usługami. To – jak widać- nie ruguje kawiarni i lokali gastronomicznych w innych miejscach w mieście – jest ich coraz więcej.  W galerii mamy jednak duży wybór oraz inne udogodnienia na jednym miejscu – jest to wygodne i oszczędza czas w porównaniu z sytuacją przenoszenia się w mieście by załatwić różne sprawy. Latem można tam się schłodzić, w zimie  ogrzać …

Co do sklepów odzieżowych, to bywamy raczej na ‚looking‚ niż shopping.  ponieważ przeważnie ceny są z sufitu i chyba tylko dla, hm… modowych wariatów i celebrytów. Mam na myśli głównie stosunek ceny do jakości.
Może się wstyd przyznać – w second-handach i outletach można znaleźć odpowiedniki (i to nowe) za jedną dziesiątą tych cen, a jednocześnie w lepszej jakości. Bawełna, wełna, len oraz niezłe wzornictwo zamiast sztucznego badziewia, bezguścia i mody dla podlotków, które dają kilkaset złotych za spodnie,w których jest więcej dziur niż materiału… Zjawisko dotyczy głównie mody damskiej – to duży rynek do drenowania kieszeni bazujący na ulotnych modach i próżności.
To się trochę zmienia na lepsze i nie chciałbym zbyt generalizować. Są przecież miejsca i produkty warte swej ceny.
Chociaż to także kwestia gustu, ale np.  Massimo Dutti zachwyca, przy cenach w tym sensie do zniesienia.

W zakresie samych marketów upodobałem sobie Carrefour. Nie mówię, że jest najlepszy, bo nie znam aż tak dobrze innych, ale są powody tego upodobania.  Widać jak się „podciąga” w swoich usługach, jak stara się być dla każdego.
Bywam i wtedy  uderza bogactwo asortymentu. Od produktów na chudą kieszeń do fanaberii i prawie luksusu dla grubego portfela.
Kilkadziesiąt (jeśli nie więcej) rodzajów serów, nabiału, pieczywa (z różnych ale i własnej piekarni), wędlin,  herbat, kaw, win, kilkaset rodzajów przypraw, sosów, dodatków z całego świata, produktów ekologicznych i specjalistycznych (diety), podobnie owoców i warzyw z egzotycznymi włącznie itd. Multum dań gotowych ale także bardzo dużo komponentów do własnoręcznego kucharzenia. W zróżnicowanych cenach. W sumie  – raj dla smakoszy.
Tu wtrącę, że żal mi mojego ulubionego normadzkiego sera Brillat-Savarin, określa się go mianem potrójnie kremowego Brie, który jakiś czas zniknął z półki towarów francuskich. Produkowany już od 1890 roku, pierwotnie jako Excelsior lub Délice des gourmets, obecną nazwę dostał w 1930 roku na cześć francuskiego smakosza Jean Anthelme Brillat-Savarin (francuski prawnik, polityk i pisarz – zdobył sławę jako gastronom i autor „Fizjologii smaku”, którą Balzac uznał za wspaniały traktat kulinarny).
Ach, mój stary sentyment do Francji…
Ważne jest, że większość towarów pochodzi od polskich producentów. Tak więc, mimo transferowania zysków za granicę, zyskują też rodzimi dostawcy. Konkurując ze sobą i z produktami zagranicznymi muszą dbać o jakość. Są też sklepy franczyzowe (Carrefour Express, Carrefour Express Convenience, …) zatem korzystają na tym polscy przedsiębiorcy.
Jeśli chodzi o żywność (i chyba nie tylko) gorzej jest z takimi marketami jak Lidl lub Kaufland – dużo towarów niemieckich. Przy okazji można przypomnieć o aferze z podwójną jakością tych towarów – inna w Niemczech, inna u nas; miejmy nadzieję że uchwała unijna to ukróci).
Nie słyszałem aby taka praktyka była w marketach francuskich, a w ogóle mam do Francji większe zaufanie ze względu na bardziej restrykcyjne podejście do ekologii w rolnictwie.

I tutaj dochodzę do kluczowego porównania z małymi sklepami. Bywa że trzeba coś szybko dokupić w lokalnym sklepiku i oto okazuje się, że jest tylko jeden/dwa rodzaje oleju lub masła, pieczywo z jakiejś nieznanej piekarni na której się zawiedliśmy, nieznane marki lub po prostu jakiegoś towaru w ogóle nie ma. Za to wszystko nawet  dwa razy drożej.
Chociaż jestem osobą starszej daty, to wymagania mam już inne niż za PRL-u.
Rozumiem, że ograniczona powierzchnia sklepowa, że może nie być popytu na niektóre towary (market przez duży obrót całościowy może pozwolić sobie na eksperymentowanie i straty w zakresie pojedynczych produktów).
Ale czy muszę się temu podporządkowywać?
Jest tu dodatkowy element w działaniu małych sklepów spożywczych – zamawiają tylko to, co „schodzi” , czyli co kupują lokalni klienci i są to towary relatywnie najtańsze (=gorsze), chociaż i tak drogie w porównaniu do dużych marketów.
Mamy w naszym domu na parterze taki mały sklepik wpasowany przez najemcę jakby na siłę w lokal do tego nie przystosowany.  Oprócz wymienionych wad, nie ma rampy towarowej, minimalne zaplecze. Codziennie przeżywamy koszmar zajeżdżania wielu samochodów dostawczych, które hałasują, kopcą w okna spalinami (oczywiście silniki diesla cały czas włączone), blokują parking osobowy.
Był czas, że z tego lokalu zaczęły rozłazić się karaluchy…

Duże markety mają to zorganizowane profesjonalnie. Mają też kontrolę jakości na odpowiednim poziomie.
Jeśli chodzi o Carrefour właśnie, to market oferuje wiele programów wspierania jakości w ramach akcji Konkretne działania, by jeść lepiej.

Powyższe uwagi dotyczą też towarów przemysłowych – duży asortyment oraz prawie wszystkie działy tematyczne.

Chyba wszystkie markety oferują jakieś programy lojalnościowe, zbieranie kuponów itp.
Nie należę do takich zbieraczy, to bywa kłopotliwe, bo trzeba spełniać pewne warunki ilościowe i czasowe.
Chociaż Carrefour też je ma (Karta Rodzinka, program Satysfakcja, … ) to chwalę sobie  tzw. Kartę Seniora. która daje kupony zniżkowe o wartości 10% od zakupu. Nie trzeba niczego zbierać. Dodatkowe zniżki daje aplikacja zakupowa w telefonie. Można kupować zdalnie (są też tradycyjne gazetki katalogowe, wykazy na stronie internetowej) oraz zamawiać dostawę do domu. Jako supermarket może on sobie pozwolić na okresowe przeceny. Oferowana jest też dedykowana karta kredytowa (Mater Card), dająca 10% rabatu.
Markety mają też parkingi dla klientów – jest to wygodne i nie stwarza tych trudności jakie zdarzają się przy mniejszych sklepach.
Są to kolejne przewagi dużego, zorganizowanego marketu.

Podnoszono wielokrotnie kwestię wolnych niedziel handlowych.
Nie jestem zwolennikiem tego rozwiązania, a przynajmniej jego pogłębiania. To się kłóci z wolnością oraz ma niepotrzebny kontekst ideologiczny. Czyż wyjście na niedzielny wspólny obiad rodzinny w restauracji nie byłby odciążeniem od codziennego gotowania, możliwością poznania nowych smaków i przyjemny? Stopa życiowa Polaków stopniowo rośnie, więc staje się to realne dla coraz większej ilości osób.
Firma Grycan rozważa wycofanie się z marketów właśnie ze względu na perspektywę dużo mniejszej frekwencji w niedziele. Byłoby szkoda – to moja ulubiona kawiarnia kawowa… Prawdopodobnie tak samo stanie się z innymi firmami.
Polacy dużo pracują – nie tylko ci z marketów. Jesteśmy krajem na dorobku – to praca tworzy naszą gospodarkę. Przynajmniej tak powinno być – w odróżnieniu od spekulacji. Niektórzy pracują też w soboty – zwłaszcza właściciele firm oraz pracownicy innych obiektów handlowych i usługowych. Dla nich niedziela to możliwość załatwienia zakupów.
Duże przedsiębiorstwa są w stanie zorganizować pracę na zmiany oraz zatrudnianie ekip zastępczych (outsourcing).
Nie powinno się też odmawiać możliwości pracy tym, którzy chcą pracować.

Co do pracy sprzedawców, to i tak sytuacja już się zmienia w kierunku redukcji  ich ilości na rzecz kas automatycznych. W dużych marketach są odpowiednie urządzenia, a na świecie pojawiły się już sklepy w pełni samoobsługowe, jak Amazon Go. Także w Polsce mamy próby z marketami Bio Family,  z samoobsługą klientów 24/7.
Zatem, w przyszłości działalność supermarketów w niedziele nie będzie ze szkodą dla ludzi i rodzin (kwestia wolnego czasu i przepracowania), bo i tak sprzedawcy będą musieli znaleźć sobie inne zatrudnienie. To inny temat dotyczący rynku pracy w ogóle – musimy oswoić się z myślą o zastępowaniu ludzi przez maszyny. Ale bez strachu, bo przecież, chociaż praca jest po części naszą naturą, to jednak taka by tylko mozolnie zarabiać na życie – już nie.  Wystarczy że będziemy mieli godziwe utrzymanie. O ile nie damy się wyzyskiwać, to takie rozwiązanie się znajdzie…

Przy okazji – supermarkety i galerie handlowe mogłyby zarabiać jeszcze inaczej – na wynajmowaniu swych pomieszczeń ogólnych na inne cele, nie tylko handlowe. Pewien pomysł opisałem tutaj: Sylwester w supermarkecie?
**

Co sądzisz o tym wszystkim?

* Już po publikacji tego wpisu odwiedziłem nową Galerię Młociny. Też polubię – zrobiona z rozmachem, przestronna, dużo sklepów. Świetny dojazd metrem, tramwajami i samochodem. Polubię tym bardziej, że jest na szlaku mych częstych wypadów rekreacyjnych do parku w Młocinach.
** I właśnie w tej galerii na poddaszu zrobiono „krąg taneczny” z regularnymi potańcówkami. Dobre miejsce także na inne imprezy, w tym Sylwestra.

Lepsza polska energetyka

Bez wiary potykamy się o źdźbło słomy, z wiarą przenosimy góry.
Soren Aabye Kierkegaard

geoteria - mapa
Złoża gorących wód są prawie pod całą Polską (kolor pomarańczowy)

Tytułowy temat „dręczy” mnie coraz bardziej wobec „jakiejś” monstrualnej indolencji kolejnych rządów w Polsce gdy planuje się naszą gospodarkę. Wziąłem w cudzysłów „jakiejś”,  bo domyśłam się przyczyn, o czym dalej.

Temat jest szeroki – dotyczy zasobów naturalnych, dyrektyw unijnych co do OZE (Odnawialne Źródła Energetyczne) oraz krajowych działań w tym zakresie, polskiego górnictwa i skandali z tym związanych, mitologii CO2 jako głównego czynnika zmian klimatu, nagonki na wiatraki, polityki antysmogowej, elektromobilności itd.
Dziś nie poruszę wszystkich tych tematów – wskażę głównie na geotermię.

Oprócz innych miejsc (np. Energetyka rozproszona, głupcze!) o energetyce pisałem już i tutaj – znajdziesz po tagu energetyka.

Przypomnę np. że ostatnio we wpisie Świat Polskich Odkrywców pisałem o ciekawych rozwiązaniach efektywnego spalania – zarówno paliw jak i odpadów. Osiąga się sprawność (wg  konstruktorów)  do 97%! i bardzo małą emisję pyłów, CO2  i szkodliwych substancji.
W Lapidaria listopadowe było o COP24, a we wpisie Koniec lata o naszych zasobach surowcowych, w tym energetycznych, gdzie powołałem materiał
Wybudźmy się z letargu medialnego: bogactwo albo pauperyzacja – skala zagrożeń bezpieczeństwa energetycznego

Tam Krzysztof Tytko ujawnia  prawdę i przekręty w sektorze energetyki i zasobów naturalnych.
Podobnie tutaj Komisja śledcza za grabież polskich złóż.
A z narady środowisk niezależnych – Wrocław – 29.X.2017 (Obywatelski Komitet Obrony Polskich Zasobów Naturalnych) – Marek Adamczyk, Krzysztof Tytko, Zbigniew Martyniak – https://youtu.be/IgtYSkvOlTk.

Jest zatem wiele materiałów – nie wymieniam wszystkich, bo teraz przechodzę do tematu bieżącego – geotermii.
Chociaż, przepraszam – „bieżącego”  … od dziesięcioleci.
Oto przykładowo audycja w TVP2 z 2009 r. podczas której Jan Pospieszalski dyskutuje ze specjalistami:
prof. Mariusz Orion Jędrysek, prof. Jacek Zimny, prof. Ryszard Kozłowski, Witold Maziarz –
https://vod.tvp.pl/video/warto-rozmawiac,przyszlosc-polskiej-energetyki-29012009,287898
(niestety trzeba przebrnąć przez długie reklamy i nie zrażać się ew. komunikatem o niedostępności).
Linki przy nazwiskach kierują do stron dyskutantów lub innych miejsc w sieci, gdzie znajdziemy dużo ciekawych materiałów o tych osobach, ich pracach i poruszanych tu zagadnieniach).

Telegraficznie:
Polska stoi na bogatych  złożach wód termalnych – wg ocen pokrywających z nawiązką (do 150 razy) krajowe potrzeby. Jest wykonanych ponad 30 000 odwiertów. Ich wykorzystanie (choćby częściowe) dla ciepłownictwa uwolniło by obciążenie istniejącej energetyki od potrzeb importu ropy i gazu, a dodawszy nasze  duże pokłady tych surowców oraz podziemną gazyfikację węgla (na wodór i inne gazy palne – dla energetyki o większych mocach) spowodowałoby że stalibyśmy się docelowo eksporterem na większą skalę niż Kuwejt.
Mowa jest też o energetyce rozproszonej (odpada przesył i uzależnienie od molochów energetycznych), o balneologii, o ośrodkach SPA, które mogłyby zarabiać na turystach, służyć zdrowiu, itd.

Minęło 10 lat, były raporty i plany_rozwoju – np. http://bit.ly/EnergPL i co mamy dziś?
Nawet gdyby, zważywszy pewne trudności techniczne, wykorzystać tylko część tych możliwości – moglibyśmy być przynajmniej samowystarczalni a docelowo europejskim potentatem energetycznym.

Energetyka ma dla nas znaczenie strategiczne nie tylko w świetle aktualnego „bezpieczeństwa energetycznego” ale w budowie naszej siły gospodarczej a zatem i politycznej. .

Co do złóż i technologii oczywiście należy  uwzględnić koszty dotarcia, które w niektórych rejonach będą duże, a w innych złoża są już na wyciągnięcie ręki – to kwestia odpowiedniej polityki energetycznej i ew. pomocy państwowej. Podobnie z technologią – tu moglibyśmy stać się pionierem i trendsetterem. I zarabiać na tym dodatkowo, uruchomić komplementarne innowacje, uwolnić się od obciążeń z powodu opłat emisyjnych.
Decydowałby rachunek ekonomiczny w szerszym kontekście, ale jeśli możemy zyskać np. teoretycznie 10 razy więcej niż mamy, to nawet osiągnięcie 2 razy więcej byłoby świetnym osiągnięciem. Potrzeba tylko determinacji, odwagi, wiary …
Niestety rządy jak dotąd bagatelizowały/sabotowały (?) ten olbrzymi potencjał.

Ech, polityka

Chyba kluczem jest dewiza „Nie pytaj jak i komu możesz pomóc, ale komu zaszkodzisz” – tak +/- działali u nas politycy. Oportunizm. Ale opportunity znaczy też szansa. Jest zdradą stanu/Narodu nie skorzystanie z tak wielkiej.
Domyślam się że chodzi o interesy obecnych potentatów energetycznych, zwłaszcza tych którzy są powiązani z zagranicą. Także interesy zagranicznych koncesjonariuszy naszych złóż, którzy mają nadzieję sami je eksploatować albo je unieruchomić by nie stanowiły  konkurencji.
Mam nadzieję, że ten zgubny i niemądry kierunek w polityce będzie odwrócony. Chyba że już za późno? W każdym razie dotychczasowa krótkowzroczna a prawdopodobnie i korupcyjna polityka już poczyniła wielkie szkody w naszym majątku i zabrała nam lata rozwoju. Im dalej będziemy brnęli w głupotę i dalsze nietrafione pomysły strategiczne, tym będzie trudniej i drożej.

Wśród polskich aktualnych polityków znam niewielu, którzy się o tym wszystkim wypowiadają. Oprócz posła Jarosława Sachajko zwrócę uwagę na Jacka Wilka (obecnie w ramach Konfederacji).

Z ostatnich dni – poseł Wilk był gościem na jednym z „wieców” wyborczych Roberta Biedronia  na Śląsku, gdzie ku zaskoczeniu prowadzącego zyskał zainteresowanie a nawet aprobatę dla tezy o wartości węgla dla naszej gospodarki – przy wykorzystaniu jego gazyfikacji. To był przykład jak świadomość tego rozwiązania jest mała i należy to zmieniać. Nagranie: https://www.facebook.com/JacekWilkPL/videos/811423522590263/

Powtarzam – jesteśmy bardzo bogaci w surowce i moglibyśmy się stać jednym z liderów energetycznych i w powiązanych technologiach.

Burfil

Pesymista: optymista z praktyką życiową.
Julian Tuwim

Kontynuuję ‚wrzutki’ ze starego bloga mirrors.
Dziś mały sarkazm z  2010-03-06. Skoro satyra – to bez urazy ew. odbiorców. Mam nadzieję, że ówczesny pesymizm może już nie ma dziś  takich podstaw.  Ale… czy wiele się zmieniło od tamtego czasu?


Polska przoduje (tyłuje?) w rankingu państw, które najmniej łożą na rozwój nauki.
To zła polityka, ale argumentuje się, że brak jest środków.
Żeby więcej zaoszczędzić, proponuję np. takie oto rozwiązania.

Należy dowartościować Instytut Ziemniaka przez połączenie z Instytutem Filozofii. Pracownicy tego pierwszego już nie będą nazywani kartoflami, a filozofowie sięgną bardziej do korzeni (nie tylko ziemniaków) i nie będą majaczyli o lepszej przyszłości.
Podobnie można postąpić z placówką buraczaną przy Instytucie Cukrownictwa, to dowartościuje tych, których czasem nazywają burakami. Albo tych od buraków połączyć  z tymi od filozofii.
Proponuję nowe nazwy placówek: Burfil,  Ziemfil, Filoziem itp.
Jak oszczędność, to powinna być i w nazwach.

A może w ogóle zlikwidować instytuty przemysłowe, skoro już prawie nie ma przemysłu?
80% (?) towarów wytwarza się lub sprowadza z Chin, więc może raczej utworzyć instytut Made in China? Byłby tani – zatrudni się grupkę Chińczyków za miseczkę ryżu (też z Chin) i po sprawie.
No i po co nam uczelnie techniczne – potrzebują laboratoriów, sprzętu, praktyk przemysłowych (ale gdzie?),…
Lepiej szkolić tysiące prawników, bo naszym największym problemem państwowym jest przecież połapanie się w monstrum przepisów, adwokatura przekrętów i oskarżanie przeciwników politycznych.
Tu pieniędzy żałować nie należy!

Świat Polskich Odkrywców

aha!

Wszyscy wiedzą, że pomysł jest nie do zrealizowania.
A potem przychodzi jakiś nieuk, który o tym nie wie.
I on właśnie dokonuje przełomu.
Albert Einstein

W danym przypadku mowa jest o projekcie telewizji Tagen o polskich, współczesnych odkrywcach i wynalazcach oraz o ich dokonaniach. Tytuł projektu (dosłowne brzmienie) może być nieco mylący, bo „odkrywca” kojarzy się często z odkrywcą geograficznym, archeologiem, itp.  a tu chodzi – jak rozumiem – o odkrycia naukowe z akcentem na technikę użytkową. Ten wpis przybliża istotę tej ciekawej i pożytecznej inicjatywy.

Ma ona character konkursu (kwiecień – czerwiec 2019), w którym zachęca się polskich wynalazców i odkrywców (naukowych) do ogólnego ujawnienia swoich pomysłów oraz widzów do oceny tych pomysłów. Ma to za zadanie pokazać nieodkryty potencjał polskiej myśli technicznej, ale także pokazać  … systemowe utrudnienia na drodze tego ujawniania, pomocy państwowej i w zakresie wdrożeń.
Projekt uważam za szczytny, poniżej wprowadzenie pomysłodawcy (Mariusza Dąbrowskiego).

Ufundowano nagrodę przynajmniej 10 000 zł dla zwycięzcy, która może być powiększona przez dotacje od widzów.  


Tutaj wypada cofnąć się przeszłość, gdyż los polskich wynalazców i odkrywców był na ogół ciężki.
W wystąpieniu wymieniono przykłady takich osób jak: Jan Szczepaniak (kolorowa fotografia), Franciszek Rychnowski (gromadzenie ‚energii eteru’), Jan Czochralski  (namnażanie kryształów krzemu – technologia stojąca u podstaw mikroprocesorów), Jacek Karpiński (prekursor nowoczesnych komputerów),  Lucjan Łągiewka (wynalazca m.in.  zderzaka dynamicznego o nieznanej dotąd zasadzie działania). 
Zatrzymam się chwilę nad p. Lucjanem, ponieważ jako inżynier mechanik kiedyś specjalnie się tym interesowałem.

Patrz wystąpienie na XII Forum Wynalazków z 2012 https://youtu.be/2XkYf9Cp0HA, jego kanał (15 filmów) na YT https://www.youtube.com/channel/UC4PS1MDv6JOgZsnRri3KgHA lub krócej (2 minuty) na przykładzie https://youtu.be/mMNsLZWKOb4.

Do tej listy osób już nieżyjących, oprócz tak powszechnie znanych i uznanych jak Maria Curie-Sklodowska, Ignacy Łukasiewicz (wynalazca lampy naftowej i pionier przemysłu naftowego) czy Ignacy Mościcki (metoda produkcji kwasu azotowego z powietrza) itp., warto dodać wielu innych – dużo mniej znanych jak:

Józef Hofmann – autor m.in. wycieraczek szyb samochodowych i resorów (oprócz tego że był wybitnym pianistą). 

Jan Szczepanik – opatentował urządzenie do fotoelektrycznego zapisu dźwięku na taśmie filmowej.

Kazimierz Żegleń – wynalazł między innymi kamizelkę kuloodporną.

Józef Stanisław Kosacki – skonstruował ręczny wykrywacz min działający na zasadzie elektromagnetycznej.

Stanisław Tołpa – biolog,  badacz torfowisk i twórca preparatów zdrowotnych.

Jan Józef Baranowski  (urządzenia dla kolejnictwa, kasownik i drukarka biletów),

i wielu innych – patrz np. https://wynalazki.andrej.edu.pl/wielcy-polacy (są tam też biogramy).
WItold Gadowski rozpoczął kiedyś w ramach swych komentarzy tygodnia przegląd niektórych takich zasłużonych polskich wynalazców (np. tu), szkoda, że to się urwało…
Oni wszyscy wnieśli znaczący wkład w rozwój nauki, przemysłu i wygodę życia ludzi, także w zakresie światowym. 

Natomiast z żyjących polskich wynalazców, wymienię dość arbitralnie (przykładowo i z różnym stopniem „zasług”) następujących ludzi, których prace w różnych dziedzinach na ogół są mało znane publicznie lub z trudem się przebijają w gospodarce: 

Stanisław Szczepaniak – chemik, autor blisko 150 patentów i wielu nagród za wynalazki na całym świecie (zwłaszcza w zakresie preparatów zdrowotnych,  wyróżnia się tym że potrafi je wdrażać – ewenement na tle innych). 
Zdzisław Oszczęda –  odkrywca metod uzyskiwania i wykorzystywania nanowody  .
Zygmunt Wilkowski – biocybernetyk, terapeuta, geodeta, matematyk, m.in. opracował nowy system diagnostyki cybernetycznej. 
Jerzy Dora – wybitny specjalista od plazmy technicznej i autor związanych z tym wdrożeń.
dr Henryk Różański (fitoterapia). 
Emil Piasecki  – badacz zagadnień antygenów i powodów dziwnych chorób, odkrywca i popularyzator zjawiska niewidzialnej transfuzji, co tworzy nowy paradygmat w wielu działach medycyny.
dr Ferdynand Barbasiewicz – odkrywca i praktyk klawiterapii – niezwykłej metody diagnostyki i szybkiego leczenia wielu chorób uważanych za nieuleczalne, pomysłodawca innych intrygujących wynalazków z różnych dziedzin.
Jan Taratajcio – zadziwiająco wszechstronny badacz-amator w zakresie zdrowia, budownictwa, energetyki, muzyki … 

Wśród wynalazców są zarówno naukowcy z dyplomami jak i amatorzy, przy czym warto przypomnieć, że wiele wynalazków powstało właśnie dzięki amatorom i ten fakt nie powinien być powodem lekceważenia.

O ile w Polsce istnieje szczególny (negatywny) stosunek do wynalazców (co widać po bardzo małej ilości patentów), to jest to także problem na świecie, gdy dany wynalazek (odkrycie) jest nie po drodze potentatom lub monopolistom w danej dziedzinie.  Podobnie, gdy jakieś odkrycie podważa istniejący paradygmat naukowy, zwłaszcza jeśli wykazuje skuteczność.  Jest wielu takich naukowców, dawnych i współczesnych, o ktorych nic sie nie mowi. Niektórych okradają z ich pomysłów ww. potentaci – albo przejmując technologię pod własnym szyldem albo chowając ją do szuflady.

Warto wspomnieć o prekursorze (prawdopodobnie nie jedynym) podobnych akcji  – Januszu Zagórskim z NTV, który prowadził wielokrotnie już wspomniane przy okazji L. Łągiewki Forum Niekonwencjonalnych Wynalazków Konstrukcji i Pomysłów (w latach 2001 – 2010, reaktywowane w 2016), gdzie występowało wielu wynalazców.

Także Alex Berdowicz na swej stronie porozmawiajmy.tv zaprasza czasem ciekawych wynalazców.

Wracając do projektu.

Gdy to piszę opublikowano Inauguracyjny (1.) odcinek cyklu wspomnianego na wstępie projektu-konkursu przedstawiającego polskich wynalazców, w którym wystepuje  Wiesław Glaner.  Jest on twórcą działających rozwiązań technicznych do zupełnego spalania różnych paliw i odpadów w systemie zamkniętym. Byłoby to niezwykle pożądane w świetle obecnego problemu smogu, efektywności energetycznej oraz utylizacji odpadów. Autor opracował projektowanie takich systemów pod różne surowce, które mogą być „przystawką” do istniejących urządzeń spalających jak i instalacjami kompletnymi. Rozwiązują one także problem emisji CO2 przez absorpcję tego gazu przez popioły w wyniku czego powstaje pewien surowiec, który może być wykorzystany w chemii budowlanej (chociaż to nie jedyny pomysł na neutralizację CO2).
Jak w innych podobnych przypadkach wynalazca boryka się z utrudnieniami patentowymi, brakiem zainteresowania ze stony nauki oraz małym zainteresowaniem podmiotów gospodarczych. Jest to też przykład człowieka, który wrócił z emigracji z nadzieją na przysłużenie się Polsce, ale te nadzieje rozbijają się o mur niezainteresowania i braku pomocy.  Jak określił to prowadzący wywiad:
„Nie ważne jest tutaj jak możesz pomóc, ale komu możesz zaszkodzić”. 

Co do metod efektywnej energetyki – uważam ten temat za bardzo ważny i dlatego jeszcze go tutaj rozszerzę.
Otóż w zakresie efektywnego spalania mamy w Polsce obecnie więcej ciekawych pomysłów. Pisałem o tym kiedyś w artykule „Energetyka rozproszona, głupcze!  z którego zacytuję ten fragment:

… Jeśli jednak [stawiamy na] węgiel, to czemu nie są wdrażane dużo efektywniejsze sposoby jego spalania?
Zwróćmy uwagę na efekt skali wynikający z pojedynczych użytkowników węgla.
Przede wszystkim piece węglowe, zwłaszcza domowe, są bardzo nieefektywne.
Od razu podam parę przykładów jak można to robić lepiej.
Czyste i ekonomiczne spalanie węgla (od góry) – bez dymu i bez strat ciepła na zewnątrz nawet w zwykłych kotłach zasypowych – https://youtu.be/BnhHedGYtiU i cz.2- efekty po dobie od rozpalenia https://youtu.be/YSdxQ_54CIk. [niestety po czasie okazało się że te filmy zginęły…]
Są i inne prezentacje takiego spalania np. https://youtu.be/pYn4rd2Lqlw (jest ich dużo, dotyczy też spalania drewna, są i wersje do spalania dolnego z podobnym efektem).
Nawet tak proste i stare rozwiązanie jak piec rakietowy podwyższa znacznie efektywność spalania.
Dziwi, że nie stosuje się takiego usprawnienia jak „spalanie wody” – patrz te ciekawe prezentacje Jerzego Orła np. https://youtu.be/0A8ajRoHvOA
i http://porozmawiajmy.tv/wolna-energia-1-wykorzystuj-wode-jako-paliwo-jerzy-orzel/.
Zatem priorytetowo powinny być stosowane i wymieniane stare piece na energooszczędne, wysokosprawne (powyżej 90% wykorzystania paliwa stałego, tj. węgla, biomasy) kotły co. i cwu., według polskich już istniejących patentów.
Równie głośna jak bezpieczeństwo energetyczne, była ostatnio sprawa smogu. Węgiel przyczynia się do tego istotnie. Istotne są też choroby od zapylenia i koszty ich leczenia oraz zgony.
Jedno z rozwiązań to “Palnik do spalania dymu wery” – przełomowy wynalazek – https://youtu.be/LkGbZpIupco, który poprawia efektywność spalania o 30% i daje brak zanieczyszczeń kominowych.


W uzupełnieniu powyższego o wynalazku Mariana Strzelczykapiec do spalania bezdymnego, który oszczędza też węgiel, https://ekostrzelczyk.pl/, 

Wynalazca podaje: Sprawność do 97%! Mała emisja – normy dopusz­cza­jące emi­sje przez piece na paliwa stałe wyno­szą w przy­padku CO 700 mg/m3, a my mamy 15 mg/m3. Dopusz­czalne normy w przy­padku emi­sji pyłów wyno­szą 60 mg/m3, a dzięki uży­ciu naszego pieca jest to zale­d­wie 18 mg/m3. Takie wyniki osią­gamy, paląc w na­szym piecu zwy­kłym węglem bez nawiewu.
Bada­nia prze­pro­wa­dzone przez Insty­tut Ener­ge­tyki potwier­dzają zalety wyna­lazku.
Wywiad z p. Marianem –http://wlocie.pl/ …/o-jego-wynalazku-mowi-sie-w-calej-europ…/

Zobacz starszy reportaż-wywiad https://youtu.be/LkGbZpIupco (krótszy ) lub dłuższy wywiad https://youtu.be/NWB—Kt6KtI.
Dopiero teraz ten wynalazek przebija się u nas do uznania i zastosowania, bo dotąd był chwalony za granicą.
W świetle powyższego wcale nie trzeba byłoby wymuszać likwidacji wszystkich pieców węglowych (jak w Krakowie) na rzecz gazu, bo wystarczy zmienić je na węglowe nowej generacji lub dokonać odpowiedniej adaptacji (zdecydowałby rachunek ekonomiczny w szerszym kontekście).

O piecach rakietowych patrz jeszcze Michał wynalazca

Pozostaje żywić nadzieję, że jeśli nie z pomocą państwową, to prywatną i w pewnego rodzaju fazie skrytej,  projekty tego typu dojrzeją i w końcu wypłyną a wtedy może będą docenione. Zdaję sobie sprawę, że stoją za tym też sprawy polityczne, ale… nadzieja umiera ostatnia.
Organizator konkursu prosi o zgłoszenia kandydatów, a ja też chętnie usłyszałbym tutaj o takich wynalazkach i odkrywcach, których znacie.

O dalszych odcinkach projektu będę komunikował.
Wspomnieliśmy też o innowatorach i odkrywcach  z dziedzin nietechnicznych (np. zdrowie), ale oczywiście na uwagę zasługuje i wiele  innych, jak historia, klimatologia, matematyka,  psychologia itd. itd., ale to osobny temat.

(Ten artykuł realizuje postulat z ankiety Czytelników umieszczonej w tym wpisie

 

Patriotyzm

W całym życiu szanuj prawdę tak,
by twoje słowa były bardziej wiarygodne od przyrzeczeń innych.
Sokrates

Trzy święta 1-3 maja w połączeniu z rocznicami unijnymi i NATOwskimi to szerokie tło do dyskusji o patriotyzmie. Postaram się być zwięzły (nome-omen – lapidarny), chociaż już zasugerowałem szerokość tematu.

Manifestacje charakteryzują się hasłami, na sztandarach i transparentach zobaczymy ich wiele. Dla jednych Unia to zło, bo zabrała nam suwerenność i traktuje nas z góry, dla innych to nobilitacja i nasze naturalne miejsce. NATO dla jednych to gwarancja bezpieczeństwa, dla innych źródło napięć z Rosją, itd.
Każdy ma część racji, a spojrzenia z różnych stron są korzystne, zwłaszcza gdy wszystko próbuje się stawiać na jedną kartę, co nie jest dobre w polityce, która musi rozpatrywać różne scenariusze.

Doświadczenie boleśnie pokazuje, że hasła nader często są tylko hasłami, których się nie realizuje. Nabieram(y) nieufności do każdej propagandy. Mało jest takiej, która mówi całą prawdę i tylko prawdę.
Podobnie do pewnych gestów i pseudodziałań jak słynne już protestowanie przeciw przemocy przez kokardki, malowanie chodników czy twarzy.
I tym razem będą kotyliony, chorągiewki, baloniki, dekoracje. To ma swoje miejsce i zawsze uświetniało święta, ale nie to jest najważniejsze.
Patriotyzm widzę głównie w realnych działaniach, bardziej u podstaw a nie fasadowych, będących grą pozorów.
Rację mają ci, którzy kładą nacisk na naszą siłę gospodarczą. Ale droga realizacji tego postulatu powinna być mądra i wykorzystująca nasze potencjalne możliwości, które się przemilcza. Pisałem o tym wielokrotnie, tutaj np. we wpisie Olbrzymie bogactwa Polski.
Działanie przeciwne nie jest patriotyczne, jest wręcz zdradą.
Tak jak korupcja, nepotyzm, rózne patologie, które służą tylko politykom i oligarchom a nie krajowi i Narodowi. Uczciwy stosunek rządu do obywateli, do przedsiębiorczości, własnego przemysłu i zasobów, to probierz patriotyzmu.

Z drugiej strony politycznej – postulat szybkiego przyjęcia euro też nie świadczy o patriotyzmie, ponieważ pozbawi nas możliwości przynajmniej częściowej  niezależności od globalnej finansjery, zlikwiduje nasz bank emisyjny i obniży stopę życiową.
Nie podzielam prounijnego entuzjazmu, zwłaszcza widząc dokąd UE dryfuje, chociaż z pragmatycznego punktu widzenia trzeba w niej budować naszą pozycję i korzystać z praw.

Przy okazji przypomnę fragment z art. Dziewczyna i uśmiercanie kultury, by podnieść wątek naszego dziedzictwa i miejsca w kulturze europejskiej.

Tutaj może zaskoczę poniektórych salonowych chwalców Gombrowicza i  euroentuzjastów.
Oto co pisarz sądził o naszym miejscu i roli w Europie:

„Nie będziemy narodem prawdziwie europejskim, póki nie wyodrębnimy się z Europy – gdyż europejskość nie polega na zlaniu się z Europą, lecz na tym, aby być jej częścią składową – specyficzną i nie dającą się niczym zastąpić, […] tylko przeciwstawienie się Europie, która nas stworzyła, może sprawić, że staniemy się w końcu kimś… o własnym życiu”.

„… Uderzcie raczej w sztukę europejską, bądźcie tymi, którzy demaskują, zamiast podciągać się do cudzej dojrzałości, spróbujcie raczej ujawnić niedojrzałość Europy. Postarajcie się zorganizować wasze prawdziwe odczuwanie, aby uzyskało byt obiektywny w świecie, znajdźcie teorię zgodną z waszą praktyką, stwórzcie krytykę sztuki z waszego punktu widzenia, stwórzcie obraz świata, człowieka kultury, który by był zgodny z wami.”

Bardzo niepokoi też jeden sztywny (naiwny?) wektor polityki zagranicznej, która – jak mówi wielu krytyków – prowadzona jest „z pozycji klęcznika” i  może sprowadzić na nas takie uzależnienie, że o żadnym patriotyzmie już nie będzie mowy.
Także stawianie na kulturę judeo-chrześcijańską jest antypatriotycznym nieporozumieniem, bo nie istnieje takie zwierzę (przeciwstawny kanon moralny i odwieczny konflikt).
Wiąże się to z wciąż istniejącą antypatriotyczną polityką historyczną, która niby się zmienia, ale raczej fasadowo, w daleko niewystarczającym stopniu.

Wreszcie o patriotyzmie świadczy też nasze szkolnictwo (obecnie słusznie wraca akcent na historię, niestety za dużo tematów i prawd nadal jest przemilczanych lub opisywanych pod bieżącą ideologię), kultura współżycia społecznego (tworzenie więzi sprzyja sile Narodu i państwa) oraz po prostu języka  – spójrz na artykuł Patriotyzm a język.
Można by jeszcze sporo o tym wszystkim,  ale już te parę myśli skłania do dalszych … przemyśleń.
Kocham Polskę i leży mi na sercu by nie było sytuacji jak w sarkazmie
S. Garczyńskiego: Uniesiony patriotyzmem opuścił kraj.

Alert 5G

Dziewięć dziesiątych naszego szczęścia polega na zdrowiu.
Zdrowy żebrak jest szczęśliwszy niż chory król.
Arthur Schopenhauer.

Rząd chce nas zgrilować (dosłownie). PILNA INFORMACJA.

Ministerstwo Cyfryzacji oddało do „konsultacji społecznych” (bez podmiotów związanych ze zdrowiem!) projekt zmian legislacyjnych, które mają umożliwić wdrożenie technologii 5G. Najważniejsze z proponowanych zmian to:

  • podniesienie norm dopuszczalnego promieniowania z zakresu radiofalowego do poziomu zalecanego w unijnej  Rekomendacji 1999/519/CE, czyli do poziomu ICNIRP (100-krotnie wyższego od obecnej polskiej normy); Oznacza to:

  • umożliwienie operatorom stawiania anten bez pozwolenia o budowę;

  • zmiana uniemożliwiająca właścicielom nieruchomości przeciwstawienie się budowie stacji bazowej w najbliższym otoczeniu nieruchomości (skutkująca, de facto, ograniczeniem konstytucyjnego prawa własności nieruchomości);

  • umożliwienie stawiania anten telefonii komórkowej na terenach chronionych (parków narodowych, rezerwatów przyrody, uzdrowisk).

Prelekcja o zagrożeniach: https://youtu.be/4qnky8okx_Y  Koniecznie zobacz do końca!
Informacje J. Zięby pochodzą głównie od dr Barrie Trowera – czołowego światowego specjalisty w omawianym zakresie, a mówiąc dosłownie – broni elektromagnetycznej.
Oto wspomniany wywiad tj. 5G Gigantyczne zagrożenie dla zdrowia – dr Barrie Trower w rozmowie z sir Julianem Rose  –https://youtu.be/mElVn08aZQk . Pokazuje złożone dodatkowe zagrożenia w zakresie ekologii i życia. Wstrząsające.

(wspomniane przez J. Zagórskiego doświadczenia Dionizego Pietronia omówione są,  przy okazji innego tematu, w ramach tej rozmowyhttps://youtu.be/khLT8WCfZpM).
Wystąpienie na Facebooku:
https://www.facebook.com/ukryteterapie/videos/576890262772126/ .

Trzeba to zatrzymać zmasowaną akcją obywateli – czas „konsultacji” – do 31.12.18!

Oto mój PRZYKŁAD wzorca pisma z protestem/zapytaniem do Ministra Cyfryzacji – do indywidualnego dostosowania (to nawet wskazane by nie było wg jednego schematu). Format OpenOffice oraz pdf (ten drugi do ew. skopiowania do worda itp. dla edycji). Odpowiednio do pobrania z adresów: 

https://www.dropbox.com/s/njg5agr8xqkb8ss/listMin.Cyfr.odt

https://www.dropbox.com/s/z52jq9c3041lur0/listMin.Cyfr.pdf

Podstawowe adresy wysyłki mailem (bo to pilne):
sekretariat.mzagorski@mc.gov.pl, malgorzata.wojcik@mc.gov.pl , barbara.gubernat@mc.gov.pl

Ew. także Do wiadomości: MZ, media, posłowie i senatorowie RP.
Piszę to 28 grudnia, zatem w następnym okresie zapewne będą potrzebne dalsze działania na etapie dyskusji sejmowych i legislacji.

Wspomniane dane naukowe (rozszerzone na elektrosmog ogólnie) są np. w raporcie: www.zdrowapolska.org.pl/files/Zdrowa_Polska_ELEKTROSMOG_broszura.pdf .

Są i badania krajowe o zagrożeniach dla zdrowia (już stare, teraz zagrożenia są większe):
Badania naukowe w Pracowni Mikrofalowej Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej
https://bioemf.pl/wp-content/uploads/2013/09/04_b_ppml_2_2008_zakrzewska.pdf
– artykuł z „Medycyny Pracy” z 2003 roku nt. ustalania norm
http://cybra.lodz.pl/Content/8765/Medycyna_Pracy_2003_T_54_nr_2_(181-187).pdf
– https://pl.wikipedia.org/wiki/Choroba_mikrofalowa.

Osobiście alarmowałem już wcześniej – patrz 
https://www.facebook.com/notes/zdrowie-i-fitness-dla-ciebie/puszka-pandory
gdzie jest odwołanie i do tutejszego starszego artykułu o elektrosmogu.

Zobacz jeszcze parę (z wielu) popularnych informacji/ filmów na ten temat:
https://youtu.be/v2ZO6Qh5eh0
https://youtu.be/FobLni-MpdI 

https://www.odkrywamyzakryte.com/technologia-5g-w-polsce/

Co do broni elektromagnetycznych to jest ona już dość dawno stosowana i testowana – duży temat pod hasłem Mind Control.
W Polsce zajmuje się tym portal http://stopzet.org/  (dużo materiałów).

(replika z http://lepszezdrowie.info/alert_5G.htm)

Lapidaria listopadowe

… czyli parę nowości z listopada 2018.

Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili.
Edmund Burke

Nowości zdrowotne miesiąca na Lepsze Zdrowie.info
Między innymi: 
O czterech niezwykłych lekarzach i uzdrawiaczach, o zamachu na kobiety, dalszej propagandzie szczepień i jej nonsensach, jak kłamstwo i manipulacje zabijają, porady zdrowotne, obszernie o witaminie D i wiele więcej…
Zapraszam!

_____________________________________________________

Ebook w tym roku?
Na ww.stronie i na tym blogu zadeklarowałem napisanie ebooka „Co się dzieje…”
Mam olbrzymią ilość materiału, która kusi by go tam upchnąć i … trudno to idzie. Nie wiem czy zdążę przed końcem roku.
Pojawiła się i inna wątpliwość. 

Ktoś, kto przeczytał pierwszy konspekt tej książeczki, powiedział: odważna – nie boisz się?
Odpowiadam: przecież mówi o tym, co sam możesz odnaleźć – w tym sensie to żadna tajemnica. I to mikroskopijny fragment tego, co jest już w sieci. Tyle że zebrałem wybrane wątki. Gdybyś zobaczył jak odważnie, czasem głęboko – z podawaniem nazwisk i „obrazoburczo” pisze wielu innych, to moja wypowiedź wygląda jak grzeczne wypracowanie szkolne…
– Ale po co to robisz?
Odpowiedziałem: Znasz taką maksymę? – „Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili.” (jedna z wersji myśli Edmunda Burke).

Napisałem przyczynkowo, przynajmniej dla czystego sumienia, bo realnie niewiele mogę. Ale jak mówi inne powiedzenie – „Największym błędem jest nic nie robić, ponieważ możesz zrobić niewiele. Zrób to, co możesz.” (Sydney Smith).
No… zobaczymy, może trzeba będzie coś złagodzić.

_____________________________________________________

 Zaczęła się w Katowicach Międzynarodowa Konferencja na temat klimatu COP24.
Mam wiele obaw w kwestii #COP24 – kierunki narracji są pełne fałszywych lub nie udowodnionych tez, a w Polsce wciąż milczy się o naszych olbrzymich naturalnych zasobach energetycznych i alternatywnych technologiach, które mogłoby uczynić nas potentatem i całkowicie uniezależnić.
Co do elektrowni wiatrowych to mamy nowych Don Kichotów błędnie walczących z grupką ekoterrorystów, których argumenty są miałkie i często fałszywe. Mamy dla nich poświęcić dywersyfikację oraz utracić ciężko uzyskane 9% uzysku energii z OZE w obliczu zobowiązań międzynarodowych w sprawie emisji CO2, cofając się o dodatkową dekadę? Zapowiedziano demontaż turbin lądowych. Podobno to fałszywa informacja, bo…Jakim prawem i z czyich pieniędzy? Czy i kto zwróci nakłady (wiatraki, infrastruktura, działki), wypłaci odszkodowania od zawartych umów i za oczekiwane zyski inwestorom?
Za mały akcent kładzie się na energetykę rozproszoną. Pisałem o tym dość dawno i obszernie –
https://www.facebook.com/notes/leszek-korolkiewicz/energetyka-rozproszona-g%C5%82upcze-1/1471888926182234/  i cz. 2
https://www.facebook.com/notes/leszek-korolkiewicz/energetyka-rozproszona-g%C5%82upcze-2/1472037846167342/
Gdy przyglądam się polskiej energetyce, to widzę raczej sabotaż niż mądry plan rozwoju. 😦

_____________________________________________________

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia i nowy rok.
Są ludzie, którzy niestety nie mają pogody ducha na ten czas. Wpłatali się w kredyty lub chwilówki, w jakieś paskudne długi, których nie mogą spłacić.
Przypominam, że mogą liczyć na pomoc.
Ujmę to hasłowo:
Masz problem z długiem, komornikiem lub firmą windykacyjną?
Masz pożyczkę chwilówkę i spłacasz dużo więcej niż powinieneś? 
Otrzymałeś Sądowy Nakaz Zapłaty?
Natrętny windyktor uprzykrza życie Tobie, Twojej rodzinie lub Twoim znajomym?
To tylko niektóre z takich przykrych spraw. Jeśli masz takie kłopoty – zgłoś swą sprawę tutaj 
>> http://bit.ly/NIEwindykacji
Piszę to w poniedziałek, więc jak w każdy inny poniedziałek jest okazja dowiedzieć się więcej.
Bezpłatny webinar pt. Co zrobić, żeby zacząć wszystko od nowa?
Wiele osób borykających się z problemem z długami nic z nim nie robi, bo nie wie gdzie szukać pomocy, od czego zacząć, czy w ogóle jest dla nich jakiekolwiek rozwiązanie.

Prowadzący deklarują – my jesteśmy Twoim rozwiązaniem!
>> http://bit.ly/webinarPrawnik <<
Możesz też pomóc innym, bo tak jak my, uważasz, że na to zasługują i jednocześnie … na tym zarobić.
Dowiedz się o tym wszystkim dziś (poniedziałek, 03.12), godzina: 20.00
czas trwania: 1,5 godziny.
Zaprezentujemy „od A do Z” czyli jak pomóc sobie, innym i zarobić w STOPWINDYKACJI.
Będzie o:
część I: opowiemy o problemach dłużników i podpowiemy w jaki sposób można pozbyć się długów,
część II: przedstawimy możliwości zarabiania w ramach projektu Stopwindykacji, dowiesz się jak możesz zarabiać na sprawach zgłaszanych z Twojego polecenia

Nie przegap takiej okazji!
Bądź 7 minut wcześniej, aby zająć wygodnie miejsce. Liczba miejsc jest ograniczona, a logowanie trwa tylko do 20.00!

OK, miało być lapidarnie, czyli krótko, więc starczy…

AI – Rubikon przekroczony

Sztuczna Inteligencja (Artificial Inteligence – AI, u nas używa się też skrótu SI), to temat coraz głośniejszy.

Dlaczego taki tytuł?
Bo to już nie fantazja, stało się…
W 2017 r. Google zaprezentował swój projekt o nazwie Auto-ML, który ma ułatwić projektowanie modeli uczenia się maszyn poprzez automatyzację tego procesu.  Pozwoliło to stworzyć NASNet – „dziecko” sztucznej inteligencji zaprojektowane do wykrywania obiektów. Ten „twór” przewyższa dotychczasowe najnowocześniejsze architektury uczenia maszynowego stworzone przez ludzi, innymi słowy nie jest to już wytwór ludzki.
Jest to Rubikon nieznanego  – w ten sposób lawinowo możemy stracić wszelką kontrolę nad pierwotnie naszymi tworami, bo … już nie są nasze i przewyższają nasze ludzkie możliwości.
Lawinowo, bo kolejne systemy będą tworzyły swoje „dzieci” jeszcze bardziej doskonałe, ale nie wiemy jak, w jakim kierunku i co z tego wyniknie.

Przykład pokazujący nie tyle (?) zagrożenia, co możliwy skok.
Od dziesięcioleci rozwijane są programy do gry w szachy.  W wyniku tej długiej ewolucji, do której włożono doświadczenia mistrzów, wiedzę programistyczną z elementami optymalizacji obliczeń, obszerne banki rozgrywek, strategie i taktyki, już dość dawno komputer przejął prym nad mistrzami szachowymi.
Niedawno badacze Google opisali swój twór z dziedziny AI o nazwie AlphaZero, który na podstawie tylko elementarnych zasad gry (zasady poruszania figurami, bez strategii, historii itp.) po 4 godzinach nauki był zdolny wygrać pojedynek z najlepszymi programami szachowymi na świecie.
Nawet  nie wiemy czy jest to wiedza o grze w szachy w naszym rozumieniu, czy coś innego.
Komputerowe boty wspomagane przez AI uczą się  … tworzenia własnych języków, przy pomocy których się porozumiewają i pomagają sobie wzajemnie. Chyba już nie wiemy o czym ze sobą „rozmawiają”.
Google prowadzi i inne podobne projekty jak Google DeepMind, zapewne także ich wyszukiwarka coraz bardziej wykorzystuje AI.
Wiadomo że istnieją systemy głębokiej inwigilacji – nie tylko w Internecie, ale …wszędzie. Też wspierane przez AI.

Dlatego tak alarmistycznie podszedł do AI Elon Musk, jak by nie było inżynier-wizjoner (założyciel SpaceX, Tesla, Neuralink i innych awangardowych projektów). Od czasu gdy opisywałem te
projekty (Elon Musk – biografia twórcy PayPala, Tesli, SpaceX ) Elon większą uwagę zwrócił właśnie na AI.

Musk obawia się możliwej, może wkrótce, nowej sztucznej inteligencji – super AI – takiej, która jest znacznie bardziej inteligentna niż najtęższe ludzkie umysły i przewyższa je w niemal każdej dziedzinie, pod względem wiedzy ogólnej a nawet i zdolności społecznych.

Od ponad 2 lat Musk  patronuje przedsięwzięciu non profit OpenAI, która monitoruje zagadnienia AI . Open AI opublikowała wiele badań, mamy też szereg wypowiedzi samego Muska np.
https://youtu.be/5taE_br3Vr8.
Najnowszy, gdy to piszę, z 30.07.2018 – https://www.inverse.com/article/47557-elon-musk-shares-rapid-a-i-advancement-the-future-is-accelerating traktuje  o przyspieszeniu badań i wykorzystaniu technologii.
Musk: AI jest fundamentalnym zagrożeniem dla istnienia ludzkiej cywilizacji (inna wypowiedź – „A.I. is Fundamental Risk to Civilization”). Mówi, że ta technologia stwarza potencjalnie większe niebezpieczeństwo niż broń nuklearna. Przesadza? Może ma na myśli brak regulacji międzynarodowych, jakich doczekała się broń jądrowa i mniejszą świadomość społeczną zagrożeń.
W popularnym wyobrażeniu mającym źródło w powieściach SF, zagrożeniem jest robot, który buntuje się przeciw człowiekowi i moze go np. zabić. W takim przypadku przewidujący konstruktor robota ogranicza jego oprogramowanie wbudowując odpowiednie zabezpieczenia i problem wydaje się zażegnany (pomijając jednak zwykłe awarie i błędy owego oprogramowania). Takiego robota można też po prostu odłączyć od energii lub fizycznie go zniszczyć.Tutaj mówimy jednak o czymś znacznie odmiennym. Autonomiczny system AI rozproszony w sieci nie ma konkretnej lokalizacji. Także jego oprogramowanie być może nie ma już ludzkich „bezpieczników”. Mało tego, taki system może się klonować w swych kopiach bezpieczeństwa, a lokalizacja tych klonów jest nieznana. To jest potencjalny potwór, który może zgotować ludzkości klęski tego rzędu jak opisywałem tutaj w „Czy czeka nas niewyobrażalny kataklizm?

Ale nie tylko E. Musk ma obawy. Podobnie Bill Gates i Stephen Hawking stwierdzili, że jeśli uda nam się stworzyć autonomiczną Sztuczną Inteligencję, będzie ona potrafiła stale się udoskonalać. Nie tylko przewyższy poziom człowieka, ale osiągnie poziomy niewyobrażalnego rozwoju. Stanie się wspomnianą Superinteligencją, której motywów nie będziemy mogli pojąć.

Musk od dawna twierdzi, że najgorszą rzeczą, jaka mogłaby się wydarzyć, jeśli chodzi o AI, to gdyby kontrolę nad nią miała jedna korporacja lub jakakolwiek inna organizacja.
Takie narzędzia już są stosowane – inwigilacja, tworzenie sztucznej rzeczywistości pod klienta by kupował, zakusy podejmowania decyzji biznesowych za klienta w otoczce reklamy. W tym kontekście musimy być przygotowani na zmianę sposobu myślenia o cyberbezpieczeństwie – na zupełnie nowe klasy ataków polegające na zatruwaniu świadomości sztucznej inteligencji przez hakerów.
Wyobraźmy sobie, że atakujący w ten sposób preparuje dane dla algorytmu, żeby osłabić jego czułość, oswoić z czymś, co jest anomalią. Jaki może być efekt? Np. beztrosko akceptowane kredyty, zgoda na bardzo niską stawkę ubezpieczenia. Możliwi są automatyczni super-hakerzy obchodzący zabezpieczenia, lub którzy na podstawie zachowań klienta zanotowanych w bazie, po cichu zaczynają wykonywać za nas transakcje finansowe czy dokonywać zakupów. To nowa jakość.  Same algorytmy sztucznej inteligencji są matematyczną czarną skrzynką nawet dla ich twórców, zatem wykrywanie i walka z tego typu atakami będzie niezwykle trudna i prawdopodobnie będzie wymagała… sztucznej inteligencji. Zatem zacznie się nowy „wyścig zbrojeń”, tak jak dotąd np. w sferze wirusów komputerowych. Nota bene i wirusy mogą być w ten sposób doskonalone.

Są oczywiście wielkie nadzieje i pozytywy AI, o których nieco dalej…

Tymczasem przypomnę ciekawy wykład – Jeremy Howard: Will Artificial Intelligence Be The Last Human Invention? (Czy sztuczna inteligencja będzie ostatnim ludzkim wynalazkiem?)

Nie tylko tytuł jest zastanawiający i prawdopodobnie trafny. Fascynujące ale i zatrważające, gdy uprzytamniamy sobie, że człowiek kiedyś … stanie się zbędny. Rozważania o deep learning przypomniały mi książkę „Golem XIV” St. Lema, który przewidział samo rozwijające się maszyny w 1981 r. (i wcześniej w innych miejscach, patrz także żartobliwe ale i filozoficzne „Bajki robotów” i inne nawiązania). Golem XIV upodobnił się do Boga, dając także odpowiedzi (lub ich unikając) na pytania filozoficzne.

Najwięcej aktualnych obaw budzą autonomiczne bronie podejmujące decyzje i akcje bez udziału człowieka. Bez rozterek i słabości – bezwzględnie wg zadanego algorytmu, albo – co gorsza  – ucząc się zabijania i podejmując w tym zakresie autonomiczne (bez kontroli człowieka) decyzje.
Przykładem są automatyczne drony bojowe. Broń taka może być autonomiczna lokalnie lub sprzężona z siecią o dużo większych możliwościach. Militarystom od dawna marzy się mechaniczny żołnierz lub żołnierz-cyborg, ze skasowaną empatią, bezwzględnie posłuszny, z podniesiona agresją, wspomagany wzmacniaczami siły.
Powstała kampania „Stop zabójczym robotom” wzywająca przywódców świata do zakazu tworzenia takiej broni.

Była dyskusja na twitterze bazująca na wypowiedzi paru polityków i influencerów. W. Putin podobno powiedział, że naród, który będzie przodował w zastosowaniach AI będzie liderem świata. Zapewne i tutaj trwa ukryty wyścig zbrojeń. Ten wyścig może być zarzewiem kolejnej wojny światowej, aczkolwiek innej niż dotychczasowe. Z drugiej strony rozwój AI jest w sporej mierze nieprzewidywalny.
Musk apeluje by politycy pilnowali naukowców i nieodpowiedzialne ośrodki (władzy, wpływów, mafijne itp.) przed ryzykownymi eksperymentami i uzyskaniem monopolu. Apeluje też o wczesne (a nie „po szkodzie”) regulacje prawne. Przyczynkiem może być kodeks zasad, którymi ludzie powinni się kierować w pracach nad AI. Stworzyli go E. Musk i prof. Stephen Hawking oraz inni i nazwali zasadami z Asimolar. Jest ich 23, a dotyczą m.in. badań i etyki.

Z kolei M. Zuckerberg oświadczył że jest optymistą i nie rozumie wspomnianych niepokojów. Zaskakująco określił „negatywistów” nieodpowiedzialnymi. Z kolei ja nie rozumiem takiego lekkiego podejścia. A może chce w ten sposób ukryć swe własne prace nad AI? Facebook ma złe notowania jeśli chodzi o prywatność i inwigilacje.

Jednym z nowych twórczych pomysłów jest by nakazywać maszynom AI nie tyle co mają robić, ale czego od nich chcemy. Podobnie roboty z AI powinny mieć wbudowane algorytmy ostrożności, podobne do ludzkich oraz mechanizm zaufania do ludzi większy niż do „siebie” (?) (opinia naukowców z Berkeley University).
Musk wskazuje nie tylko na przyszłe zagrożenia ale i na te obecne, gdy AI wykorzystuje się do kontrolowania ludzi. Oprócz wspomnianej inwigilacji tworzy się zautomatyzowane procedury rozpoznawania rzekomych terrorystów po wyglądzie, co może być pożyteczne gdyby nie bazowanie właśnie na samym wyglądzie.
Podobnie cenzorowanie/odrzucanie rzekomych fake news. Znów – to może być pożyteczne o ile nie jest na bazie algorytmów nacechowanych ideologią, zwłaszcza w duchu „poprawności politycznej” lub pod potrzeby silniejszego „wielkiego brata”.

Ostatnio głośne jest na Facebooku banowanie obrazów Rubensa i podobnych klasyków malarstwa przedstawiających nagość, ale jednocześnie zdarza się przepuszczanie pornografii i obscenicznych obrazków np. z parad i ekscesów gejów. Niedokładny głupi algorytm czy tendencyjność?
Elon Musk znany jest ze swych programów kosmicznych, myśli o AI także w kontekście zwiększenia szans ludzi w starciu z obcą sztuczną inteligencją.

Sieci neuronowe – jedna z technologii AI, nie są nowym pomysłem, ale obecna moc obliczeniowa, zwłaszcza w sieciach komputerów, dają im nowe możliwości. Sztuczna inteligencja uczy się na przykładach. Jeśli np. chcemy ją nauczyć rozpoznawać jakieś zwierzę,  nie musimy programować jego cech szczególnych. Po prostu trenujemy algorytm na setkach tysięcy zdjęć zwierząt, aż miliony matematycznych wskaźników wewnątrz algorytmu same ustawią się tak, żeby odróżniać dane zwierzę. Co doprowadziło do rozpoznania? Jaka jest wewnętrzna reprezentacja cech typowych dla gatunku wewnątrz algorytmu? Tego niestety nie wiemy.
AI rodzi nieoczekiwane pomysły o bezprecedensowych skutkach społecznych. Przykładowo, naukowcy z Nowej Zelandii chcą stworzyć pierwszego na świecie polityka AI – całkowicie wolnego od uprzedzeń, zdolnego do optymalnych decyzji i odpowiadającego na pytania wyborców.
Arabia Sudyjska nadała obywatelstwo robotowi Sophia. Zwrócono uwagę że ten żeński android ma więcej praw niż obywatelki tego kraju.
Słyszałem że podobne obywatelstwo nadała też pewnemu robotowi Holandia.

Przejdźmy krótko do pozytywów jakie AI ma do zaoferowania.

Niewątpliwie ta technologia będzie miała wpływ na wszystkie niemal dziedziny życia.
Od systemów zarządzania (w skali nawet globalnej – ale to pachnie NWO, czyli znów trzeba ostrożności i mądrości), po rozproszone, w skali pojedynczych przedmiotów, inteligentne gadżety.
Głośne są zastosowania w samochodach autonomicznych, w czym spory wkład ma właśnie E. Musk (Tesla).
Chodzi o autonomiczne pojazdy, które same podejmują decyzje, wybierają drogę i poruszają się bez udziału kierowcy. To jeszcze nie jest doskonałe – zdarzają się pojazdy, które mylą czerwone światło z zielonym czy same się kradną, ponieważ np. haker wyznaczył inne miejsce jako punkt docelowy garażowania niż podane przez właściciela.  Są i zagrożenia życia – żaden z producentów samochodów autonomicznych nie chce być tym, którego pojazd na skutek manipulacji bazy wiedzy przez hakera przestanie dostrzegać przeszkody na drodze.
Dużą dziedziną dla AI jest robotyka. Rosną możliwości różnych robotów – zakres działań, szybkość, precyzja, eliminacja błędów.
Istnieją już prawie zautomatyzowane fabryki (np. fabryka akumulatorów do samochodów elektrycznych Muska) oraz automatyczne linie produkcyjne.

Otwierają się olbrzymie zastosowania badawcze.
Zwłaszcza tam, gdzie zasób danych  do obrobienia przekraczał dotąd typowe możliwości obliczeniowe. Jest nadzieja, że dzięki sztucznej inteligencji będzie w końcu możliwe trafne przewidywanie pogody lub trzęsień ziemi.
Podobnie w diagnostyce medycznej, przykładowo by w porę wykryć nowotwory na podstawie wyników obrazowania diagnostycznego i innych wskaźników.

W zakresie  medycyny i psychologii – ich humanistycznego aspektu – na pewno nie chcielibyśmy zostać pariasem nowej technokratycznej rzeczywistości, raczej móc panować nad maszynami, umieć się z nimi porozumiewać.
E. Musk stworzył firmę Neuralink, która pracuje nad technologią pod nazwą „neural lace” – ma ona pozwolić na zamianę ludzkich myśli w polecenia zrozumiałe dla komputera i de facto umożliwić połączenie  ludzkiego mózgu z komputerem. Rozważa ona aplikacje medyczne zwłaszcza dla diagnostyki mózgu, wzmocnienia jego możliwości oraz zwalczania coraz powszechniejszych dolegliwości związanych z mózgiem jak epilepsje, depresja, udar oraz wspomaganie operacji, wbudowywanie implantów; oczekuje się rozwiązań do 2021 r.

W tym miejscu należy wspomnieć o kierunku nauki jakim jest Transhumanizm. Ray Kurzweil, jeden z pionierów transhumanizmu, konsekwentnie propaguje eksperymenty nad cyborgizacją ludzi, wizją ‚inteligentnych chmur’, itp. technologii. Zaczęło się od poszukiwania dróg do nieśmiertelności człowieka, np. przez stopniowe zastępowanie elementów jego ciała przez sztuczne mechanizmy. Jak dla mnie  – zatrważająca wizja, lansowana głównie przez psychopatów (nie tylko moja opinia), ponieważ  uważam transhumanizm za co najmniej chybiony, antyhumanistyczny 
koncept – przez brak pełnego zrozumienia życia, a przez to bardzo niebezpieczny i nieetyczny.
Także dlatego, że inteligencja jaką przypisujemy do sztucznej inteligencji to tylko ułamek ludzkiej inteligencji, na którą składa się (wg T. Buzana): i ta emocjonalna, duchowa, twórcza, społeczna, zmysłowa i fizyczna, liczbowa, przestrzenna, werbalna…
Te sprawy opisywała już przed 20 laty popularna książka Jamesa Trefil’a „Czy jesteśmy niepowtarzalni”, pokazując pryncypialną różnicę między człowiekiem i maszynami. Ale to jeszcze bardziej złożony problem,  którym tutaj się nie zajmiemy.

Superczłowiek-cyborg kusi siłą i sprawnością, ale pozbawiony protez (np. egzoszkieletu) będzie jeszcze słabszy niż przedtem. Jeśli już ulec tej pokusie, to lepiej gdyby dokonało się to przez lepsze odżywianie bez trucizn, oczyszczanie organizmu, podniesienie jego biologicznej odporności i nawyki sprzyjające zdrowiu. Jest też obiecujące pole dla zdolności na bazie ukrytych jeszcze lub nie docenianych sił umysłu. Mamy wiele nie wykorzystanych możliwości naturalnych.

Dziś o AI mówi się głównie w kontekście pracy, którą maszyny mają nam zabrać. Wydaje się, że to perspektywa odległa, ale to już się częściowo dzieje. Np. w wielu stanach USA klienci potrzebujący porady prawnej mogą skorzystać z chatbota, czyli… robotycznego prawnika, który odpowiada na pytania natury prawnej.
Na poziomie obywatela sztuczna inteligencja określi zdolność kredytową, wyznaczy ryzyko ubezpieczeniowe czy zoptymalizuje inwestycje naszego kapitału, itp.
Osobiście podzielam pogląd, że nie tyle fetyszyzowane bezrobocie jest problemem, bo w miarę postępującej automatyzacji produkcji i szeregu usług i tak to nastąpi, co zapewnienie środków utrzymania i godziwego życia dla członków przyszłego społeczeństwa.

Na koniec – żartobliwie. Może to i dobrze, że AI w wkroczy do naszego życia, zwłaszcza dla obiektywizacji polityki, bo wyraźnie wielu ludziom, politykom i publicystom … brakuje inteligencji. Oby jednak AI nie wyeliminowała całkowicie naszych unikalnych ludzkich cech, nawet z popełnianiem błędów, na których się uczymy i które wnoszą w nasze życie niespodzianki.

Powyższy krótki przegląd nie uwzględnia wielu aspektów już znanych i rozważanych, a wspomniana nieprzewidywalność AI powoduje, że prawdopodobnie także takich, których dziś nawet nie przeczuwamy…

Czas na polityczne otrzeźwienie

Dobry polityk musi umieć przepowiedzieć,
co będzie się działo jutro, za tydzień, czy za rok
i musi umieć wytłumaczyć , dlaczego nie zaszło to, co przepowiedział.

Winston Leonard Spencer Churchill

Nie głosowałem na PiS, ale po zwycięstwie tej partii powstały pewne nadzieje na ukrócenie szeregu patologii związanych z poprzednią władzą, czemu i ja przyglądałem się z aprobatą. To była szansa na uwolnienie się od nierządów poprzedniej koalicji. Niestety niewiele w tej sprawie się dzieje, a także pojawiły się różne niepokojące przejawy „dobrej zmiany”.

Weźmy np. ten jeden „nurt” obecnej polityki i zadajmy sobie pytanie: O czym świadczą poniższe fakty?

Uchwalenie w Sejmie, Senacie i podpis prezydenta poprawki w sprawie IPN w 9 godzin – by zdążyć na wyznaczony czas konferencji z premierem Izraela (inne ustawy są procedowanie nawet miesiącami).

„Grillowanie” od lat naszych patriotycznych i niepodległościowych  działań przez diasporę żydowską, gdy tylko sprawy ocierają się o wspólną historię.

Ekshumacja w Jedwabnem kiedyś zabroniona przez PiS, a obecnie też nie ma oficjalnego przyzwolenia, pomimo że to może ukrócić oszczerstwa w kierunku Polaków.

Dotowanie z budżetu państwa  antypolskich badań i publicystyki p. Barbary Engelking.

Dotowanie cmentarzy żydowskich i planowanego muzeum getta w Warszawie a brak Muzeum Historii Polski (jak dobrze pójdzie będzie dopiero w 20121 r.), z kolei  w Nowym Yorku ma powstać podobne muzeum, ale… we współpracy z Żydami, w ramach Muzeum Holokaustu.

Znaczny wkład budżetu na budowę Muzeum Historii Żydów w Polsce Polin, istniejącego ponad 5 lat oraz na jego utrzymanie, a które służy także akcjom antypolskim.

Hołubienie NGO i grup wpływów z antypolską działalnością, dotowanych przez Żydów, jak np. G. Sorosa. i jego Open Society Foundations.

W kontraście nikłe rezultaty Fundacji Narodowej w szerzeniu polskich wartości i racji za granicą.

Częste wizyty polskich polityków w Izraelu i konsultowanie tam naszego prawa i polityki.

Podobnie – udział naszych polityków w świętach żydowskich w Polsce i za granicą – asymetryczne w stosunku do podobnych działań ze strony Żydów.

Nieudolna polityka zagraniczna  w zakresie relacji polsko-żydowskich oraz reagowania na kłamstwa dotyczące udziału Polaków w Holokauście.

Udostępnienie miejsca i zgoda na obrady Knesetu w Polsce.

Dziwna, bezprecedensowa i nie nagłaśniana wizyta najwyższych władz policji i wywiadu Izraela w Kielcach pod koniec maja 2018 r. (do 120-osobowej delegacji weszli m. in. dwaj najwyżsi rangą policjanci izraelscy). Co takiego ważnego było do ustalenia w Polsce – „wizja lokalna”?

Liczne sygnały, że Żydzi lustrują gminy polskie pod kątem przyszłego ich zasiedlenia i pozyskiwania mienia w naturze w ramach „odszkodowań za mienie bezspadkowe”.

Ograniczone prawa strony polskiej w prezentacji historii zagłady Polaków w Oświęcimiu,

Obecność w naszej polityce Jonny Danielsa – osoby najwidoczniej wpływowej, a który nagle pojawił się nie wiadomo skąd i jakie ma intencje.

Milczenie władz w sprawie ustawy 447 (w USA) lub bagatelizowanie jej znaczenia w planie wymuszenia olbrzymich odszkodowań w sprawie tzw. bezspadkowego mienia żydowskiego.

Żydzi od dawna przejmują, często na „lewych” papierach, nieruchomości polskie oraz  opanowali w dużym stopniu deweloperkę.

Brak wsparcia Polonii amerykańskiej gdy ta próbowała zablokować ww. ustawę a potem walczyła o pozostawienie pomnika ofiar Katynia w Jersey City.

Uleganie a nawet napraszanie się w USA w sprawie wojsk amerykańskich na terytorium Polski w wersji bezterminowej i na dużą skalę – pomimo że umiejscowienie tych wojsk to głównie zachodnie rubieże Polski (przypadkowo nasze najbogatsze w surowce rejony?) a nie okolice przesmyku suwalskiego. Pamiętajmy że USA to zdeterminowany sojusznik Izraela a Trump to biznesman, który chce sprzedać amerykańską broń.

(Amerykanie oczywiście od dawna bardziej dbają o swoje interesy niż nasze czy europejskie)

Wplątywanie nas w potencjalną wojnę Zachodu z Iranem, który był zawsze Polsce przyjazny.

Wplątywanie nas przez USA w sprawy ukraińskie – w rażącej asymetrii stosunków wzajemnych.

A może sprzyjanie Ukrainie  to także wpływy żydowskie, bo cały pas międzymorza jest przeznaczony na przyszłe osadnictwo Żydów, a na Ukrainie rządzi żydowska mafia z P. Poroszenką na czele?

Mówi się, że Żydzi planują wykorzystanie emigrantów z Ukrainy do zamieszek w Polsce w celu ochrony budowy „Polin”. Już sprowadziliśmy podobno ponad 2 miliony Ukraińców, którzy przy okazji konkurują z pracownikami polskimi a także podobno mają od nich większe przywileje oraz 500+.

Dotowanie ukraińskiego rolnictwa przez Polskę … by było konkurencją dla naszego.

Żydzi dostają polskie paszporty bez trudności.

Myślę, że możesz do tego dodać jeszcze szereg niepokojących faktów lub podejrzeń…

Czy to antysemityzm? Nie, to postawienie pytań, które mają konkretne podstawy. Nie ulegajmy cenzurowaniu prawdy lub pytań, które dążą do określenia prawdy. I nie ja wymyśliłem te wątpliwości – mówią o tym (w różnym stopniu) od dawna liczni niezależni publicyści jak: Stanisław Michalkiewicz, Grzegorz Brown, Witold Gadowski, Leszek Żmijewski, Jerzy Robert Nowak, Jan Zbigniew Potocki, Jerzy Targalski, Zbigniew Kękuś, Wojciech Sumlinski …(chociaż i tutaj nie ma do końca pewności kto jest kim).

Pomijam nawet liczne prace ugrupowań i publicystów narodowych, którzy jeszcze dłużej poruszają te tematy i znacznie radykalniej – powyższe pytania odnoszą się głównie do ostatnich wydarzeń.
Osobiście jestem za tym by zwłaszcza asymilowani Żydzi, którzy czują się Polakami, mogli tu żyć – oby tylko nas nie szkalowali, nie rządzili się tutaj, nie byli piątą kolumną a w biznesie byli z nami uczciwi.

Podobnie, twierdzenie że wszyscy krytykujący ten stan rzeczy to „ruskie trolle”, jest niepoważne. Nawet jeśli opisywany stan jest na rękę Moskwie, to przecież wynika on z działań naszych władz a  tylko pośrednio  Żydów i ewentualnie lobby  moskiewskiego.
A jeśli uwzględnić przyjaźń Binjamina Netanjahu z Putinem, to raczej podlizywanie się tych naszych władz premierowi Izraela, a nie krytykowanie takich polityków,  jest na rękę Putinowi.

To wszystko sugeruje, a nawet upewnia, że w Polsce realną władzę mają Żydzi albo ludzie, którzy wykonują ich polecenia.

Zresztą czy tak nie było i w PRL-u, potem w III RP, gdy A. Michnik, GW, B. Gieremek i szereg osób w mediach i rządzie narzucało jawnie lub skrycie wpływy antypolskie? Nawet przed wojną Żydzi domagali się większego wpływu na politykę i na nią wpływali.

Można więc domniemywać, że propolska narracja wielu przedstawicieli obecnej „władzy” (piszę w cudzysłowie, bo zgodnie z kompetencjami to powinien być tylko zarząd wykonujący wolę narodu jako suwerena), demonstracyjna religijność prominentnych polityków, patriotyczne i górnolotne  hasła, to tylko dobrze odgrywany teatr, a de facto zdrada Polski i zapędzanie nas w „kozi róg”   Wygląda na to, że już się to stało – na zasadzie „gotowania żaby” – w długofalowym planie.

Mam też podejrzenie (w paru przypadkach bez wątpliwości), że po prostu szereg polityków w Polsce jest Żydami lub przynajmniej mają takie pochodzenie, co może być przyczynkiem do służenia bardziej Izraelowi lub diasporze żydowskiej niż Polsce.

Czyli – zdrada stanu. Jest powiedzenie, że największą niesprawiedliwością jest czynić niesprawiedliwość pod płaszczykiem sprawiedliwości. Można to przenieść na hipokryzję polityczną i moralną.

To śmiała teza, która oburzy niejednego entuzjastę PiSu, ale cóż – jak mówi się, tylko prawda nas wyzwoli. Obym się mylił. Ale warto być przezornym. Oczywiście, są i pozytywy obecnego układu politycznego – sprawy socjalne, rozwój gospodarczy, wskrzeszanie pamięci naszych bohaterów itp.  Ale to może (tylko) okrasa by zjednać sobie ludzi i umniejszyć swoją strategiczną winę?

I nie jest tak, że poprzednia koalicja była lepsza, w danym przypadku to ona uśpiła naszą czujność a oprócz  filosemityzmu uzależniała nas od Niemiec, Rosji i UE. 

Poddaję pod rozwagę osobom, które dotąd albo niewiele o tym słyszały albo ślepo ufają władzom. Nie wolno być naiwnym w tak poważnych sprawach – nawet lepiej być nadto przezornym.

A to, jak wspomniałem na wstępie,  tylko jeden nurt polityki – inne też budzą niepokój (jak np. zadłużanie kraju, propaganda, autocenzura, demoralizujące rozdawnictwo, katastrofa służby zdrowia, schlebianie niskiej kulturze, …).