Delegowanie trochę inaczej

Ciągle zapominamy, że człowiek nieustannie musi korzystać z pomocy innych ludzi. Mikołaj Gogol

delegowanie
Human resources and self-development. Modern business – vector illustration – z OKTI.pl

Podstawową konkluzją notatki Czas – jak go mieć (cz. II) byłoby starać się delegować zadania.

Pojawiły się pytania, jak sobie z tym radzić, skoro nikt nie robi nic za darmo.

Otóż, nie jest to prawdą. Wspomniałem o wymianie usług. Często jeszcze prościej jest zdekomponować (rozbić) zadanie na podzadania i wg nich po prostu poprosić o drobną przysługę, np. odpowiedź na jakieś pytanie.
Z własnego doświadczenia wiem  jak wiele czasu zabierało mi znalezienie jakiejś specyficznej informacji. Nawet dobrodziejstwa Google itp. nie eliminowały dłuższego grzebania w sieci i nie zawsze dawały pożądany rezultat.

Receptą jest zadanie pytania fachowcom w danej dziedzinie. Można otrzymać nie tylko odpowiedź, ale i szersze naświetlenie lub informację, że nasze pytanie nie było dobrze postawione.

Jeśli sprawa nie jest pilna (działanie wg planu), to zapuszczam serię pytań i w jakimś okresie czasu zbieram odpowiedzi, które razem dają albo rozwiązanie albo pogląd na sprawę.

Często jednak lepiej zapłacić za poradę niż błąkać się i uczyć na własnych błędach.

Działanie strategiczne w outsourcingu polega nie na szukaniu doraźnej najtańszej usługi, ale na znalezieniu fachowca/firmy, która będzie nas obsługiwała długofalowo na dobrym poziomie, na zbudowaniu relacji partnerskiej.

Może to mieć charakter mniej formalny – tworzenie swojego „mastermind„, tj. grupy swoich doradców.

Zauważmy, że materiały edukacyjne w sieci, ebooki, webinary czy kursy mailowe itp. mają też coś z naszego mastermind,  tym bardziej że część autorów wspiera swych czytelników dodatkowymi konsultacjami, także bezpłatnymi.

[… usunięte ]
Uruchomiłem właśnie na facebooku stronę poświęconą różnym kursom w Internecie – https://www.facebook.com/KursyInternetowe/
, w szczególności wyżej wymienionym. 

Zapraszam (i proszę o „polubienie” na stronie Powitania).

Cele, nie tylko na nowy rok

Celem naszego życia nie powinno być posiadanie bogactw, lecz bogactwo bycia.
Erich Fromm

Przełom roku jest okazją do planowania, zwyczajowym okresem podejmowania zobowiązań. Co prawda, każdy moment jest dobry do zmian i dobrych postanowień, ale niech to będzie taka psychologiczna „kotwica”…

Jest bardzo dużo poradników, artykułów i kursów o planowaniu, bo by było skuteczne, powinno spełniać pewne zalecenia metodyczne.

Tutaj dokonam kolejnego podsumowania materiałów jakie na ten temat ukazywały się na przestrzeni lat na www.L-earn.net , ale – bardziej z naciskiem na artykuły nie tyle techniczne, co … filozoficzne 🙂
Nie obawiaj się  – tylko trochę i na wstępie.

[To jest wpis archiwalnywiele wymienionych wpisów nie jest aktualnie dostępnych, ze względu na zawieszenie L-earn.net; mam nadzieję kiedyś to odtworzyć, a tymczasem niektóre linki w charakterze protezy odsyłają do roboczego tekstowego archiwum, sorry ...]

Myślę, że refleksyjny czas świąt pomoże ci spojrzeć na temat z szerszej perspektywy, powiedziałbym – strategicznie. Jeszcze lepiej by było gdybyś znalazł/a jakieś refugium, aby te tematy spokojnie przetrawić i poukładać.

Zacznijmy zatem od Planowanie – wstęp. Cele planowania i w planowaniu, a potem Cele życiowe – właściwa perspektywa,

Ważne są pewne fundamentalne rozróżnienia, wyczucie sensu – przeczytaj np.

SENS I CEL oraz Cel i sens życia (wg T. Kotarbińskiego).

To już spora porcja materiału. Zatrzymaj się i oceń, czy dobrze wybrałeś kierunek (Dokąd płynie Twój statek kapitanie?). Czy jest podyktowany presją otoczenia czy raczej odpowiada twoim potrzebom i marzeniom (> marzenia ), co jest jedynie właściwe.

Przyda ci się wizja a nawet misja życiowa.  (Więcej o tworzeniu misji osobistej znajdziesz np. w książce: Iwona Majewska-Opiełka – Droga do siebie).

Jeśli masz więcej czasu sięgnij po liczne lektury – zarówno te wymienione w pierwszym artykule, jak i szereg darmowych w postaci e-booków.

Przykładowo:

Zaplanuj swoje życie (plik pdf, 651 kB), to lekko napisana książeczka o planowaniu i wyznaczaniu celów autorstwa Wandy Łoskot – znanego doradcy biznesowego z USA, właścicielki Akademii Sukcesu (bliższe dane wewnątrz e-booka).

To nie tylko książka do poczytania – miejsca na notatki i ćwiczenia zaangażują Cię trochę aktywniej by (wreszcie) lepiej zaplanować swoje życie lub jakieś przedsięwzięcie. To, przy okazji, podręcznik pozytywnego myślenia.

Właśnie przed chwilą 🙂  – dla przypomnienia – wysłuchałem webcastu Wandy pt. Planowanie Życia na rok 2011. 29 grudnia o 21.00 druga część – zainteresuj się – szczegóły na  SukcesTwojejFirmy.com .

Dużo nowszą pozycją jest Sztuka wyznaczania i osiągania celów. Marcina Kijaka (też darmowy e-book).

Ja i cele (pdf, 1120 kB) – obszerny fragment e-booka o celach osobistych i ich planowaniu.
Z kolei, już w 2001 r. doceniany głównie na polu e-biznesu Piotr Majewski napisał ciekawy artykuł Sztuka osiągania celów i realizacji marzeń.

By w tym artykuliku był jakiś konkret  „pod ręką” – przypomnę:

Dobre cechy celów

Cele, które stawiamy sobie w planowaniu, powinny mieć parę uznanych cech popularnie nazywanych akronimem SMART, pochodzącym od angielskich słów:

    • Specific – dokładny, konkretny (najlepiej zapisany! – wtedy jest czymś stałym, a nie tylko myślą)
    • Measurable – mierzalny, tj. taki który można ocenić co do stopnia realizacji. Na ogół, gdy cel jest mierzalny, to jednocześnie jest już i konkretny.
    • Active – aktywny, wyzwalający działanie będące w kręgu naszego wpływu
    • Realistic – realny (ale uwaga! – mierz wyżej niż dyktuje ci niska samoocena lub dzisiejsze okoliczności). Realność wiąże się z podziałem dużych celów na mniejsze.
  • Time oriented – określony w czasie, to jest z datą realizacji (to ważne, aby nie używać ogólników typu „w przyszłości będę bogaty”, bo przyszłość będzie zawsze przed nami i nie doczekamy się spełnienia swego planu).

Od siebie dodam ważną cechę: cele powinny być pozytywne i etyczne (no comments) oraz wewnętrznie nie konfliktowe.

Więcej (dużo!) spraw technicznych znajdziesz w wymienionych materiałach.

Na zakończenie przypomniał mi się artykuł Jak szybciej osiągać cele?

Pamiętaj też, że aby wytrwać w swych postanowieniach i planach – potrzebujesz podtrzymywania motywacji. Ale to już temat na osobne podsumowanie… 

Zmiana to nowe możliwości

Refleksja nad znaczeniem zmian – trochę dla własnego dopingowania się, trochę dla czytelników, którzy czują potrzebę zmiany.

[To jest wpis archiwalnywiele wymienionych wpisów nie jest aktualnie dostępnych, ze względu na zawieszenie L-earn.net; mam nadzieję kiedyś to odtworzyć, a tymczasem niektóre linki w charakterze protezy odsyłają do roboczego tekstowego archiwum, sorry ...]


Wiemy że panta rei, ale jak to oceniamy?

Przyjmujemy to jako fakt, bo rzeczywiście główną cechą świata jest jego zmienność. Jak  mówią: Jedyną stałą zasadą jest to, że wszystko jest niestałe 🙂

W ogóle zmienność jest nieskończenie bogatsza od stałości. Są różne zmienności, np. ruch harmoniczny cechuje się nieskończoną ilością pochodnych (w sensie matematycznym) i dlatego (?) jest osnową elektromagnetycznego wszechświata. Zmienność ma potencjał, w tym do stanów okresowo statycznych, natomiast statyka nie.
Dana nam wolna wola nie miała by sensu, gdyby nie istniały wybory. Wiąże się to z odpowiedzialnością. Tak pojmuję prawicowość – branie losu w swoje ręce – w opozycji do marionetkowej (na ogół lewicowej) postawy że państwo, że ktoś inny jest winien.
Natomiast prawicowość to wcale nie musi być konserwatyzm, który kurczowo trzyma się schematów przeszłości. Cenię „odwieczne” wartości, tutaj mamy kręgosłup, ale ta podstawowa, boska, to wolność.

Można snuć dalej filozoficzne rozważania, np. w kierunku jednej z koncepcji Boga, w której nie jest On jakimś Constans, lecz Kreatorem, który stale tworzy, w tym siebie w coraz to wspanialszej formie…

 

Schodząc na ziemię. Jak nigdy dotąd żyjemy w epoce dynamicznych zmian.

Kto stoi, ten się cofa.

„Zmień się zanim będziesz musiał.” ( Jack Welch).

 

Są megatrendy i codzienne gonienie postępu technologicznego. Zalew informacji i nie nadążająca percepcja. Z jednej strony nie jestem za tym, by dać się temu zwariować, z drugiej strony – widzę, że można sobie pomóc.

Trzeba spojrzeć na rzeczywistość z szerszej perspektywy, a wtedy odróżnimy co jest istotne, a co tylko nas zamula i dezorientuje. Nie uciekniemy przed zmianami paradygmatów, bo po owocach poznaliśmy, że nie wszystko się sprawdza, że nie wszystko w co wierzyliśmy jest prawdą. Lepsze jest lepsze od „dobrego”. Trudno osiągnąć coś lepszego i nowego bez zmiany w postrzeganiu i postępowaniu.

„Fascynujący jest dla mnie fakt, że większość ludzi planuje swoje wakacje z większą starannością niż swoje życie. Być może jest tak dlatego, że ucieczka jest łatwiejsza od zmiany…” (Jim Rohn)

 

W działaniu jest to przejście od taktyk ku strategiom. Od bycia reaktywnym (działania w odpowiedzi na okoliczności), do proaktywności (S. Covey) – stwarzanie okoliczności, działanie wg swego planu.
Gdy czekasz na (tytułowe) nowe możliwości – możesz się nie doczekać, dokonaj zmiany by je zobaczyć i doświadczyć.

Bo

„Szczęście to świadomy wybór – nie automatyczna reakcja.” ( Mildred Barthel )

 

„Różnica między wielkimi ludźmi a całą resztą jest taka, że wielcy ludzie aktywnie tworzą swoje życie, podczas gdy wszyscy inni są stworzeni przez ich życie, pasywnie czekają, by zobaczyć, gdzie życie ich dalej zabierze. Różnica między tymi dwoma podejściami, to różnica pomiędzy życiem pełnią życia a samym tylko egzystowaniem.” (Michael E. Gerber)

 

Przejście do proaktywności to bodajże największa osobista zmiana.

 

Nie będę mówił o zmianach w firmach – bo chociaż zmiana na proaktywność t
eż ma tu zasadnicze znaczenie, to istnieje cała rozbudowana wiedza o zarządzaniu zmianami w biznesie i korporacjach – nie sposób tego tu nawet przybliżyć.

Zauważę tylko, że zmiany, próby, popełnianie błędów, były matką wielu wynalazków i odkryć, przyczyną nawet nieoczekiwanych sukcesów firm, dźwignią na zasadzie serendepity.

 

Zaplątani w paradoksy, uciemiężeni systemami i polityką poszukujemy prostoty, wymiaru ludzkiego z obliczem miłości. Optymistycznej wizji zamiast drogi bez nadziei.

 

Planowanie i realizowanie zmian w swoim życiu może nie być łatwe. Z natury jesteśmy raczej leniwi. Ale stawka jest warta gry.

Jedynymi ograniczeniami możliwości Twojego jutra są „ale”, których używasz dzisiaj.” (Les Brown).

 

Warunkiem sprostania zmianom jest wyzbycie się lęku przed nimi. Ma to zapewne aspekt pokoleniowy.

 

„Nasze wyobrażenie o sobie i nasze nawyki idą zwykle w parze. Zmień jeden z tych składników, a automatycznie zmienisz drugi.”     (Maxwell Maltz)

A więc – warto uwierzyć w siebie, w swój potencjał, który choć może nie uświadomiony, każdy ma.
Z  kolei nawyki są naszą drugą naturą. Zacznij przynajmniej od jednego z tych dwóch czynników.

Należy się w tym ćwiczyć, zacząć od siebie, od codzienności. Wymaga to odrobiny kreatywności, ale zaczęcie działania wyzwoli dalsze pomysły.

 

„Kreatywność to wymyślanie, eksperymentowanie, wzrastanie, ryzykowanie, łamanie zasad, popełnianie błędów i dobra zabawa.” (Mary Lou Cook)

Warto także zastosować tzw. prowokacyjną operację (PO) dla stwarzania nowych możliwości i rozwiązań.

 

Oto trochę podpowiedzi na start ćwiczeń (i nie tylko ćwiczeń, bo może odkryjesz coś naprawdę nowego).

Zrób dziś coś inaczej, innego:

  • Napisz coś swoją niedominującą ręką (rozwija!)
  • Poznaj nową dzielnicę swej miejscowości, a może swoją własną znasz niedostatecznie?
  • Poznaj, doświadcz nowego sportu
  • Zacznij się gimnastykować
  • Zmień menu, albo przynajmniej spróbuj nowej potrawy.
  • Zacznij pić więcej czystej wody. A może będzie to zmiana stylu życia dla zdrowia?
  • Zacznij wcześniej wstawać, by mieć więcej czasu
  • Pojedź/pójdź do pracy inną drogą
  • Spędź więcej czasu z rodziną, porozmawiaj z dziećmi, małżonkiem, wyrwij się z nim na nietypową imprezę
  • Kup/wypożycz i przeczytaj książkę o rozwoju osobistym
  • Uśmiechnij się do siebie w lustrze
  • Powiedz sąsiadowi po raz pierwszy dzieńdobry
  • Zgól/zapuść brodę – chociaż dla kobiet byłaby to zbyt trudna zmiana 🙂
  • Zafunduj sobie SPA lub inną formę regeneracji
  • Zacznij zwracać uwagę na jakość a nie ilość
  • Przeżyj dzień wg uprzednio zapisanego planu
  • Poznaj (codziennie) kogoś nowego
  • Daj datek na dobry cel
  • Zapisz się na jakiś kurs
  • Zrób wreszcie remanent w papierach
  • Wyrzuć jakieś niepotrzebne graty
  • Powiedz tak, gdy zwykłeś mówić nie (lub odwrotnie)
  • Poproś o podwyżkę
  • Załóż pamiętnik lub bloga
  • Nadaj termin realizacji jakiegoś marzenia

Itd. itp.

 

Jak zobaczysz, że to wszystko wcale nie jest trudne, przekonasz się do bardziej zasadniczych zmian w swoim życiu.

 

Zakończę tak: „Sposobem na zaczęcie jest skończenie mówienia i podjęcie działania.” ( Walt Disney)

Czas – jak go mieć? Część II

Nikt nie może cofnąć się w czasie i napisać nowego początku,
ale każdy może zacząć od dzisiaj i dopisać nowe zakończenie.
Maria Robinson

[To jest wpis archiwalnywiele wymienionych wpisów i linków nie jest aktualnie dostępnych, ze względu na zawieszenie serwisu L-earn.net; mam nadzieję kiedyś to odtworzyć, a tymczasem niektóre linki w charakterze protezy odsyłają do roboczego tekstowego archiwum, sorry ...]

część II

Planowanie wiąże się ze strategią – zwłaszcza w biznesie.

Efektywność w biznesie to osobny, bardzo obszerny temat. Jego elementem są odpowiednie narzędzia, np. w marketingu. Podziwiam paru Amerykanów, których znam bliżej (a o wielu innych słyszałem), którzy stworzyli w Internecie biznesy automatyczne (lub prawie) – dzięki zastosowaniu odpowiednich nowoczesnych narzędzi. Zarabiają miliony praktycznie nie zajmując się swym biznesem i prowadzą bajkowy tryb życia – podróżując, oddając się rodzinie i swym hobby, pomagając innym. To przykład zastosowania dźwigni technologicznej ale i pewnej postawy mentalnej.

Powracam jednak do elementów podstawowych, bardziej przystępnych dla każdego.

Pracujesz na etacie i to on wyznacza Ci czas, uwzględniając dojazdy, sprawy rodzinne – już niewiele zostaje go dla Ciebie.
Nie jesteś wolny. A gdyby rozważyć wyzwolenie się z tego – ileż problemów z czasem mogło by zniknąć!
Ale ostrożnie! Samozatrudnienie może wpędzić Cię w jeszcze większy kierat. Pomyśl raczej o systematycznym budowaniu „na boku” pasywnego dochodu z programów partnerskich, jakimś mało angażującym na początek MLM – wg ogólnych zasad jakie znajdziesz w książkach Roberta Kiyosaki.

Wśród wielu „narzędzi” są i takie, które możemy stosować w życiu prywatnym. Czasem warto w to zainwestować, ale opłaci się.

Przykładowo – efektywna nauka (temu poświęconych jest wiele artykułów na www.L-earn.net ). Pomocna w tym i w oszczędzaniu czasu jest umiejętność szybkiego czytania , multiczytania, efektywnego notowania  lub technik pamięciowych

Ważne jest dobre wykorzystywanie czasu jaki mamy – np. przez zagospodarowywanie nawet jego niedużych porcji, przez podzielność czynności i uwagi, przez efekt synergii itp. – patrz Stwarzanie czasu oraz Opakowanie ekonomiczne 🙂

O „tworzeniu czasu” przeczytasz także w Ceń Swój Czas!, gdzie wspomniano jeszcze o delegowaniu zadań. To kluczowa sprawa do której przejdę na końcu.

W artykule Jak wygospodarować sobie więcej czasu  podkreśla się wagę motywacji by mieć więcej czasu. Ciekawy przykład znajdziesz na blogu Jakuba Ujejskiego – http://produktywnie.pl/1399/brakuje-ci-czasu-przeczytaj-to/#more-1399 .

W ogóle na tym blogu znajdziesz kopalnię pomysłów, które podniosą Twoją efektywność, a jeśli chodzi o czas, to polecam jeszcze: A Ty na co przeznaczysz swoje 168 godzin? , Nie prześpij okazji  – wcześniejsze wstawanie i dopasowanie pracy do swego zegara biologicznego to też sposób…

Musimy zdać sobie sprawę z tego, na co mamy wpływ a odpuścić sobie (przynajmniej na początku) sprawy trudne i „walkę z wiatrakami”. Czy nie masz wpływu na porządek wokół siebie? Czy nie masz wpływu na swoją energię przez odpowiednie odżywianie i regenerację sił (odpoczynek, rekreacja,…)? Itd…

Zasady efektywności osobistej wg PEP postulują szereg technik, z których ważne są porządki, samoorganizacja, odpowiednie planowanie, zasadę „zrób to teraz”, której podsumowanie daję poniżej.

  • Zrób to teraz! I tylko jeden raz. Dzięki temu nie będziesz do tego wracać, zaoszczędzisz czas i zrealizujesz zadanie, które pozostając nie wykonane, utrudnia realizacje innych.
  • Zrób to teraz! A mniej spraw będzie zaprzątało twój umysł. To pozwoli ci bardziej skoncentrować i szybciej pracować.
  • Zrób to teraz! I rozwiąż swój problem, zanim urośnie. W ten sposób małe problemy nie będą przeradzać się w wielkie, których rozwiązanie wymaga dużo więcej czasu. Efektem tego będzie mniej sytuacji kryzysowych.
  • Zrób to teraz! A nie będziesz tracić czasu na wyjaśnienie, dlaczego tego nie zrobiłeś. Tym samym unikniesz zakłóceń rytmu pracy i poprawisz jej jakość.
  • Zrób to teraz! A nie będą niepokoić cię sprawy, które niezbyt lubisz. Jeśli odkładasz niemiłe czynności na później, nie przestajesz o nich myśleć. Twoja praca jest wtedy mniej efektywna, a ty się stresujesz.

Mógłbym jeszcze dłużej i dłużej, ale… cenię Twój i swój czas, więc zbliżamy się do resume, w którym dodam jeszcze parę świeższych myśli.

Jedno z podsumowań zawarłem kiedyś w Organizowanie się w czasie, ale tutaj skrócę to jeszcze bardziej:

Podsumowanie – jedno z możliwych.

  • Stosuj priorytety – w szczególności w matrycy zarządzania czasem (zwanej też ćwiartkami priorytetów lub diagramem Eisenhowera) zwróć uwagę na pole B lub II – prawa górna część – to zadania ważne i nie pilne.
  • Pamiętaj o Prawie Parkinsona — ustalaj krótsze terminy.
  • Zmotywuj się do działania – nagradzaj się za postępy.
  • Zasada Pareto – zwana inaczej 20 – 80. Należy się skupiać na rzeczach, które przyniosą największe efekty.
  • Skup się strategicznie, tj. nie rozpraszaj sił na zbyt wiele projektów naraz, ale także taktycznie w codziennej PRACY (nie każda czynność jest pracą), staraj się wykorzystać energię skupienia i jej momentum.
  • Problemy trzeba rozwiązywać lub przestać się nimi zajmować. Zamiast na nie narzekać – działaj. Nic nie osiągniesz bez realnego DZIAŁANIA, chociaż planowanie też jest elementem działania.
  • Nie marnuj czasu na zajmowanie się cudzymi sprawami (chyba że na tym polega twój zawód lub misja) oraz unikaj nagłych spotkań/przerywników, które wyrywają z rytmu pracy.
  • Każdy ma takie godziny, kiedy wykazuje niespożytą energię i wyjątkową koncentrację (tzw. indywidualny zegar biologiczny). Wtedy zaplanuj najtrudniejsze zadania i najważniejsze sprawy.
  • Pracę na jutro rozplanuj już dzisiaj – np. określ 6 zadań i ZAPISZ je w kolejności priorytetów. Nie wykonuj następnego, zanim nie skończyłeś pierwszego.
  • Miej czas dla siebie. W ciągu dnia, a przynajmniej wieczorem – przed zaplanowaniem działań jak w punkcie poprzednim – zrób sobie przerwę na zebranie myśli, skoncentrowanie się i planowanie. Zamknij drzwi, nie odbieraj telefonów i spokojnie zastanów się, co zostało do zrobienia.
  • Zostaw sobie ok. 20% czasu na rzeczy niezaplanowane lub jako rezerwę, gdyby twoje szacunki czasowe się nie sprawdziły. W razie „superaty” przeznacz ten czas na dodatkowe planowanie i działania wyprzedzające (sprawy ważne a nie pilne) lub odpoczynek/relaks.
  • Na efektywność ma wielki wpływ gospodarowanie nie tyle czasem, co Twoją energią – patrz Optymalizator życia 
  • Zainwestuj w narzędzia („ostrzenie piły” Coveya) i dźwignie organizacyjne.

I tu dochodzimy do bodajże najważniejszego punktu – zwłaszcza, gdy prowadzisz jakiś biznes, udzielasz się społecznie a brak Ci czasu. Pomimo stosowania ww. metod – może Ci wciąż go brakować, jeśli nie nauczysz się i nie zastosujesz delegowania zadań (outsourcing).

Potraktuj swe życie jak biznes, bądź jego menedżerem. Coś Ci nie wychodzi dobrze – zleć to komu innemu. Masz pomysły, ale nie wiesz jak je zrealizować – podeprzyj się innymi, wykorzystaj mądrość i umiejętności innych, nie wyważaj otwartych drzwi. Stwórz sobie zespół „mastermind„.

Tak działają liderzy, biznesmani z wizją. Nie zawsze to musi kosztować.
Na mniejszą skalę – patrz – wiele z wymienionych artykułów napisał kto inny, mam te artykuły za darmo dzięki znajomościom, wykorzystaniu darmowych źródeł informacji. Innym razem warto trochę zainwestować. Jest wielu freelancerów i serwisów usługowych w Internecie. Gdy zaczynałem L-earn.net – prawie nie umiałem tworzyć stron www, i nie bawiłem się w to. Dziś jest jeszcze łatwiej, są liczne CMSy, gotowe szablony itp.

Możesz także wykorzystać tzw. banki czasu (odkryłem to przed laty – http://l-earn.net/index.php?id=300 ), ale obecnie mamy zorganizowane formy np. http://bankczasu.org/  , http://www.lepszyswiat.org.pl/bank-czasu.html  i inne.

Może być pewien problem z twórcami, artystami, bo jeśli masz w głowie obraz swej powieści lub utworu muzycznego, to prawdopodobnie sam chcesz je napisać.

Jeśli jednak potraktować to jak rzemiosło, to wzorem dawnych mistrzów malarstwa, którzy zatrudniali uczniów robiących kopie lub mutacje dzieł mistrza, można i dziś pewne rzeczy zlecić, znam nawet faceta, który tak pisze książki, nie mówiąc o automatach do pisania artykułów marketingowych 🙂

Ale to już inna opowiastka.

PS. Napisanie tego artykułu zajęło mi trochę czasu, ale wykorzystałem dźwignię gotowych materiałów. No i było warto – temat jest ważny i sporo osób może na tym skorzystać.

Podaj dalej 🙂

 

Co robię?

Zmierzanie w jednym kierunku to początek drogi,
wzajemne wspieranie się to proces,
a wspólna praca – to prawdziwy sukces.
Henry Ford

Codzienne życie przynosi wiele … „codziennych” spraw, wśród których chcę odnotować  teraz tylko te, które przekładają się na obecność publiczną.

Ta wyraża się głównie na facebooku , twitterze oraz poprzez parę stron internetowych.

Pomysłów i chęci jest wiele,  ale wpadam często w sytuację „zamulenia” w zalewie informacji – głównie mailowych.

Niektóre listy są bardzo ciekawe, niektóre oferty bardzo kuszące. To zabiera wiele czasu, samo przeczytanie nie zawsze wystarcza, pewne propozycje trzeba sprawdzić, po czym często okazuje się, że są jakieś ukryte ograniczenia, koszty, lub że czyjaś oferta z następnego dnia jest lepsza.

Od lat jestem marketingowcem i, z jednej strony powinienem śledzić takie doniesienia, z drugiej  być już uodporniony na „rewelacje”.

Jednak, wśród wielu wiadomości śmieciowych, pojawiają się ostatnio faktycznie pomysły i systemy bardzo nowatorskie, które mogą  usunąć starsze do lamusa.
Znajduję także wiele ciekawych narzędzi do pracy w internecie i do jej lepszego organizowania.

Mam na myśli zwłaszcza materiały amerykańskie. Nie mam nic przeciw naszym krajowym gurus od Internetu, oni też prezentują całe spektrum wartościowych technik marketingowych, sprzedażowych i technicznych – dla ludzi o różnym stopniu zaawansowania.

Jednak odnoszę wrażenie, że stosunkowo niewielu śledzi, co się dzieje w czołówce branży na świecie.

Przykładowo, znane od wielu lat (a poza Internetem od dziesięcioleci) metody up-sell, one-time offer, cross selling, itp. wciąż u nas odkrywa się jako coś nowatorskiego. (oczywiście popularyzacja ich wśród adeptów jest pożyteczna).

Sytuacja taka wynika pewnie w przypadkach, gdy ten czy ów chwali się, że działa w Internecie … JUŻ 4 lata i myśli, że jest autorytetem.

Cóż  – działam w marketingu 20 lat, a w sieci ponad 16 (ważnym doświadczeniem było szefowanie działowi handlowemu i marketingowi w Supermediach – polskiego lidera usług internetowych w latach dziewięćdziesiątych – na początku istnienia tej firmy), ale dotąd nie uważam bym był autorytetem!
Jestem jednak pełen uznania dla młodych speców od spraw technicznych, nowych technik programowania, pozycjonowania itp. Jako facet „starszej daty” wyłączyłem się z tego nurtu dość dawno – stąd amatorskość mych witryn internetowych – dotąd ważniejsze były dla mnie treści, a nie forma czy bajery. Skupiam się przede wszystkim na implementacjach i  metodologiach..

Dlatego czytam i uczę się w tym zakresie dużo. Własne implementacje odkładam na czas …emerytury, gdy zarówno formalnie i czasowo będę mógł  zająć się swoim „biznesem”, a dochody będą potrzebne do uzupełnienia  środków na życie, jak i realizację  paru poważniejszych marzeń. Chyba że mi „przejdzie” lub będę miał inne możliwości…
Moją ideą fix są zarobkowe systemy automatyczne (ich wizjonerem i realizatorem już sporo lat temu był np. Tim Ferris).
Oczywiście, w pełni automatyczne systemy są mało realne (?), ale Ferrisowe 4 godziny pracy w tygodniu – czy to dużo?

Tym bardziej, że nie stronię od pracy – codziennie po ok. 12 godzin i więcej, ale chciałbym ten czas bardziej poświęcić sprawom społecznym, powrócić do idei moich stron hobbystycznych i nie tylko w Internecie…

Zbieram odpowiednie pomysły, narzędzia i kontakty.
Tymczasem od przypadku do przypadku zrobię coś niewielkiego dla wprawy i niedużego dochodu pasywnego w programach partnerskich.

Ostatnio zebrałem parę takich luźnych tematów  i wprowadziłem je pod szyld
„i dla Ciebie”, konkretnie http://www.i-dlaCiebie.pl .

Kogo interesuje NLP, inteligencja finansowa, e-marketing – może znaleźć tam coś ciekawego, następne materiały będę dokładał. Są to tematy w których nauki nigdy za dużo – sam tego doświadczam.

Ostatnio pociągnęły mnie nowe systemy MLM wchodzące do Polski – nie jest to dla mnie nowość merytoryczna (byłem wśród prekursorów Amwaya w Polsce, ale bez sukcesów), lecz intrygujące i obiecujące jest to, jak Internet zmienia ten rodzaj biznesu.

O ile sam Amway i parę innych MLMów już dość dawno to uwzględniły, to młodsze pokolenie, które  wyssało narzędzia internetowe „z mlekiem matki” ostrzy zęby w zupełnie nowych projektach, w których szybko ma szanse zostać liderami.

Ciekawe co się sprawdzi, obserwuję parę z nich, bo wierzę w ten model własnego biznesu. Tym bardziej, że niektóre z tych systemów nie mają wymogów sprzedażowych, które mało kto lubi.

[ część usunięta ze względu na szybką dezaktualizację pewnego pomysłu]

……

Jestem pod wrażeniem facebooka, gdzie stosunkowo w niedługim czasie pozyskałem ponad 1000 interesujących znajomych.

Oprócz niesamowitej wymiany myśli, odczuć i informacji, buduję w ten sposób także swoją potencjalna grupę klientów, sympatyków i współpracowników, z wyjątkową możliwością targetowania.   Przyjemne z pożytecznym!

Dołącz i Ty (/leszek.korolkiewicz).

Podobne możliwości daje mi twitter (@etsaman2), chociaż tam zajmuję sie bardziej sprawami społecznymi, a czasem i polityką.

Spore nadzieje wiążę z najnowszą platformą społecznościową SiteTalk (@sailor1), w którą czynnie się zaangażowałem. Łączy ona cechy facebooka z MLM a nawet z udziałami w firmie. Czy nie chciałbyś być udziałowcem w facebooku? Niestety, tam nie ma takiej możliwości.

Łapię się od czasu do czasu na przesadzeniu z przebywaniem w sieci, ale to i tak nie starcza na realizację internetowych planów i pomysłów. Stąd duże zaniedbania moich starszych witryn – teraz skupiłem się na budowaniu zrębów mych przyszłych przedsięwzięć.

Na szczęście znajduję też czas na rekreację i „zwykłe” lektury – uważam to za niezbędne.

Zatem kończę, by zająć się jedną z kilku na raz czytanych książek 🙂

Z mojego refugium

Czasem z daleka widać lepiej…

Nie pracuję na etacie (ale na zlecenia),  co daje mi możliwość wygospodarowywania wolnych dni, a nawet w pewnej mierze realizować program „gdy pogoda, to za miasto”.

Drugim atutem jest posiadanie swego refugium, czyli po prostu działki z domkiem w lesie, na tyle nie dalekiego, że można tam pojechać spontanicznie, a na tyle dalekiego, że czuć tam prawdziwą przyrodę, ciszę, mistykę, gdzie nawet gdy pracuję – odpoczywam.

Właśnie wróciłem po trzydniowym pobycie, łapiąc taką pogodę jakiej nie bywało nawet często w lecie. Dość powiedzieć, że wygrzewałem się z książką w ręku w samych slipach i myślałem o kąpieli w rzece.

Jest to miejsce, które już nieraz opisywałem, także tutaj  pod patetycznym tytułem Moja miłość.

Gdy instalowaliśmy się tam  ponad 20 lat temu, była to okolica prawie dzika, z  urozmaiconymi lasami, oaza spokoju.

Niestety teraz sporą część lasu wycięto, powstaje coraz więcej siedzib, domów, dawne ścieżki są zaślepione parkanami (obserwuję wykup ziemi, w ślad za którym często  nie widać osiedlenia – prawdopodobnie jako lokaty, ale po co w takim razie grodzić?).

Powstają też nowe drogi samochodowe, np. właśnie oddano do użytku łącznik leśny między dwoma wsiami z super asfaltem. Z jednej strony fajnie, bo rowerem dawniej nie dawało się tam przejechać ze względu na głęboki piach. Tam gdzie przedtem ruchu praktycznie nie było – teraz co chwila samochód.

Z drugiej strony zaobserwowałem  parę skutków niepokojących. Otóż, korzystając z bezkarności i jakby upajając się jakością drogi, samochody pędzą tam 140 km/h. O mało nie kosztowało mnie to życia.

Natomiast bez szans jest okoliczna zwierzyna. Na asfalcie, w takie ciepłe dni wygrzewają się węże (głównie zaskrońce). To co widziałem, to masakra – co najmniej 30 sztuk rozjechanych na przestrzeni 2 km. Byłem też wieczorem świadkiem jak łoś w ostatniej chwili uskoczył przed przejeżdżającym samochodem.

Tak więc okolica straciła na swej atrakcyjności rozumianej jako oaza spokoju.
Rozumiem trend mieszkańców miast by z nich uciekać, ale też widzę degenerację tej oazy.

Coraz więcej przybyszów, ruchu, betonu, hałasu, …

Ostatnie dni to najazd amatorów grzybobrania. Jest to polska specyfika i to nasilająca się.

Jeśli i w tej mierze narzekam, to nie chodzi mi o konkurencję, bo po pierwsze nie zbieramy grzybów na ilość, jak to widzę u wielu (muszą być dwa duże kubły na osobę), po drugie znamy swoje miejsca i to nam daje dostateczną satysfakcję. Zbieramy raczej przy okazji spacerów rowerowych.
Widać wyraźnie na przestrzeni lat zmniejszanie się ilości gatunków szlachetniejszych. Prawdopodobnie wynika to z  tego intensywnego zbieractwa. Większość grzybów  jest zerwana przed wysianiem zarodników i tereny grzybne „wyjaławiają się”.

Mam zwyczaj na parę grzybów zerwanych zostawić i zamaskować kolejny grzyb. To może naiwne, ale gdyby więcej ludzi tak postępowało – myślę, że byłoby to z pożytkiem.

Dodatkowo, grzybiarze wjeżdżają gdzie się da samochodami. I śmiecą.  Co krok butelki lub puszki po piwie. Dziś widziałem taki obrazek: dwie kobiety – w jednej ręce koszyk, w drugiej puszka z piwem. Czy te puszki po opróżnieniu powędrują do koszy z grzybami? Nie sądzę.

A może te kobiety potem wrócą do samochodów?

Tutaj dygresja z mojej ulubionej działki zdrowia. Czy amatorzy piwa wiedzą, że jest to jeden z najgorszych zakwaszaczy? I że nie gasi pragnienia. Jest to napój kaloryczny, który dodatkowo stymuluje insulinę, pobudza apetyt i hamuje redukcje tłuszczu nawet przy wysiłku.

Nasze przeciętne rozumienie siebie i przyrody, sumienie ekologiczne, kultura, są niestety marne. Także nasza alienacja z przyrody jest czymś, co obraca się przeciw ludziom.

A edukacja ekologiczna? Ile mamy tego np. w telewizji? Żeby choćby parę procent na tle różnych bzdur…

Wracam jednak do pozytywów ostatnich dni.

A propos telewizji. Mieliśmy coś lepszego. Na wiosnę „nasza” dzika, ale oswojona już kotka powiła trzy urocze kotki. Gdy tylko przyjeżdżamy wkrótce pojawiają się i zaczyna się …zabawa. Psoty, harce, krążenie po kuchni w poszukiwaniu smakołyków, popisy zwinności na okolicznych drzewach. Mamy dużo śmiechu a nawet wzruszeń. Urocze zwierzaki.

Ostatnie noce były cudownie księżycowe. Czegoś takiego nie obserwuje się w mieście. Czyste niebo i blask księżyca rozświetlający romantycznie i  tajemniczo okolicę.

W ogóle lubię przyglądać się niebu w nocy, i tylko tam, z daleka od łuny miasta, przy czystym powietrzu uzyskuje się to przyprawiające o ciarki wrażenie…

Ale, wczoraj rano wstaję i patrzę w niebo, by ucieszyć oko błękitem i cóż widzę?

Poprzecinane kilkunastoma krzyżującymi się pasmami po horyzont.

Pierwsza reakcja – smugi kondensacyjne za samolotami. Jednak coś tu nie pasuje…

Nie rozwiewają się. Od rana nie słyszałem samolotów. I skąd ich taka ilość – nietypowa dla tego miejsca?

Czyżby chemitrails? Ta hipoteza wydawała mi się dawniej mało wiarygodna, zwłaszcza dla Polski. Może jednak trzeba się temu tematowi bliżej przyjrzeć? Oto  parę linków jakie od razu wynalazłem: http://www.chemtrails.blox.pl/ , http://www.newworldorder.com.pl/artykul.php?id=590 , http://www.otworz-oczy.org/index.php/523/,  http://www.globalnaswiadomosc.com/chemtrails.htm   i dziesiątki innych. Także na  Facebooku jest sporo informacji i akcji, a ostatnio widziałem akcję protestu via tzw. wlepki.

I tak znów krążę koło przyrody i jej zagrożeń…

Ciepło obudziło owady. Lubię je obserwować. Co chwilę jakaś ważka siada na mojej kolorowej czapce. Pająki (chociaż to nie owady) snują wytrwale swoje sieci pięknie błyszczące w słońcu.  Niestety sporo ich porwałem niechcący chodząc po lesie – przepraszam.
Lecą już nitki babiego lata…

Ale najbardziej lubię obserwować te najmniejsze owady. Biorę lupę i nawet przez nią z trudem widzę submilimetrowe muszki (?), które mimo tych mikroskopijnych rozmiarów wyraźnie pokazują swe inteligentne zachowania: coś badają, wybierają drogę, przeprawiają się sprytnie przez przeszkody, jakby chwilami zastanawiają się, poprawiają błędy, nawracają, odlatują … Gdzie u nich mieszczą się zmysły, mózg, mechanizmy ruchu – jak doskonała to konstrukcja w porównaniu z naszymi maszynami.

Gdy wyjeżdżam na dłużej, biorę zawsze laptop by także popracować. Niestety bez zasięgu internetowego, bo i komórka tu nie odbiera z racji przesłonięcia miejsca przez okoliczne górki. Ale to może i dobrze. Pewne prace mogę przecież robić off-line. Tym razem  byłem bez komputera, za to z książkami. To zdjęcie pokazuje jedno z moich działkowych miejsc pracy 🙂 –

hamak
Słodkie miejsce – do odpoczynku i słuchania audiobooków

Ponieważ przez  brak laptopa trochę ucierpiało moje bieżące doglądanie e-biznesów, to na zakończenie pozwolę sobie to nadrobić o tyle, że drogim czytelnikom zaproponuję udział w poniższym.

… [pominięte, było o projekcie którym zajmowałem się tylko przez pewien czas – chyba w końcu upadł przez ograniczenia biurokratyczne w UE, ślady oraz nowsze propozycje znajdziesz na E-Biznes 24×365 ]

 

 

 

 

Wolna wola a predestynacja

… przeciwieństwem głębokiej prawdy może być także inna głęboka prawda.
Niels Bohr

Tytuł zabrzmiał poważnie, zapowiadając prawie rozprawkę naukową.

Uspakajam, że nie mam takiego zamiaru. Sam temat jest istotnie poważny i wałkowany od wieków;  by móc się kompetentnie na ten temat wypowiedzieć zapewne musiałbym przebrnąć przez wiele dzieł filozoficznych.

Mimo to wtrącę swoje trzy grosze, dorzucając pewne spojrzenie związane z pojęciem czasu, rolą duszy, …

Istnieje dawny spór czy wolna wola w ogóle istnieje, bo „wszystko ma swoją przyczynę” i tak idąc w łańcuszku przyczynowo-skutkowym niektórzy dochodzą do wniosku, że wszystko jest wynikiem  jakichś warunków początkowych.

Inni twierdzą, że jednak istnieje też przypadek i on to zaburza klasyczną przyczynowość.

Ich stanowisko ponoć wzmacnia teoria nieokreśloności Heisenbega, efekty kwantowe, bifurkacje i działanie atraktorów w teorii chaosu.

Inni znów wierzą w akt woli, który może się przeciwstawić zewnętrznej przyczynie lub przypadkowi. Popularne stało się stwierdzenie (za Victorem Franklem), że pomiędzy akcją a naszą reakcją jest miejsce na akt woli, że nie musimy reagować mechanicznie. Zwłaszcza przejawia się to w prawie naszego weta.

Oczywiście jest to wszystko bardziej skomplikowane.

Zastanawia mnie czy istnieje zasadniczy konflikt pomiędzy wolną wolą a determinizmem lub tzw. predestynacją, wg której wszystko w naszym życiu jest z góry przesądzone.

Wyobraźmy sobie teoretycznie dojrzałego człowieka, który MA wolną wolę. W każdym świadomym momencie dokonuje sam wyborów kierując się analizą sytuacji, uwzględniając swoje priorytety, nie oglądając się na innych. Chociaż zarówno sposób myślenia jak i owe priorytety są jakoś uwarunkowane, a nawet czasem manipulowane,  to subiektywnie człowiek taki twierdziłby że kieruje się wolną wolą, w każdym razie – nie narzekałby, że ktoś mu coś narzuca. Możemy się zgodzić, że przez wolną wolę rozumiemy tu świadomy akt wyboru uwarunkowany (jednak!) własną hierarchią wartości.

Kiedyś życie tego człowieka się kończy. Wszystkie jego przypadki i wybory zostały zamknięte i tworzą jego „księgę życia”.

W historii żywotów wszystkich ludzi mamy  na dziś tyle takich „ksiąg”, ilu było tych ludzi.

Życia te były bardziej lub mniej wolne, czasami mocno uwarunkowane i zniewolone, ale wszystkie są dziś zamknięte i gdyby były literalnie zapisane – moglibyśmy w nich czytać.

Na podobieństwo zwykłej literackiej powieści – póki ją czytamy, nie wiemy co zdarzy się dalej, bohaterowie dokonują wciąż wyborów – chociaż książka JEST już napisana i moglibyśmy podejrzeć ciąg dalszy lub zakończenie powieści.

Hipoteza, że nasze księgi życia zostały już napisane bierze się z wiary w Boga, który zna całą przyszłość, nasz ostateczny los. Stąd (?) też  bierze się doktryna predestynacji.

Nawet jeśli jest prawdziwa, to czy zaprzecza naszej wolnej woli?

Psychologicznie nie, bo jeśli uważamy że jesteśmy wolni, to nam wystarcza (pozytywizm logiczny).

Ale także teoretycznie. Bo choćbyśmy w 100% byli wolni, to nasza śmierć zamyka doczesną księgę, daje tak czy inaczej jakąś indywidualną sumę. A to że Bóg ją zna (jest poza czasem) nie oznacza predestynacji!
Ona może wydawać się prawdziwa ex post, ale do ostatniego tchnienia mamy jeszcze jakieś wybory albo wybory i wpływ czynników przypadkowych i zewnętrznych – w tym sensie, w tym momencie,  księga jeszcze nie jest ukończona, i w tym sensie – po śmierci masz los jest już zdeterminowany.

Wiele lektur, mniej lub bardziej ezoterycznych, wskazuje, że czas nie istnieje, że jest naszą ludzką iluzją, interpretacją bardziej złożonego systemu funkcjonowania wszechświata. Wszystko dzieje się synchronicznie. Zatem i nasza przyszłość dzieje się „teraz”, a czas nie jest linearny, możliwe są też „rzeczywistości równoległe”. Nasz ułomny  umysł jest dość bezradny wobec takiego stwierdzenia, co nie oznacza, że nie jest ono prawdziwe.

Jeśli jest, to otrzymamy jeszcze głębszy wgląd w zagadnienie determinizmu. Ale czy ktoś to już rozgryzł? Byłbym ciekaw.

Wydaje się, że przyszłość fizyczna świata jak i nasze indywidualne losy, nie mogą być przez nas w pełni przewidywalne, ponieważ rodziłoby to paradoksy i zaburzało wolną wolę.

W dziełach teologicznych i ezoterycznych mówi się że Bóg dałam wolną wolę i ją szanuje, można powiedzieć, że sam sobie narzucił ograniczenie, by nie ingerować w nasze wybory, ale dając to prawo wszystkim innym ludziom. Nawet jeśli podpowiada lub pomaga, to na nasze prośby lub na zasadzie sugestii – nie naruszającej naszej woli. Jest to zgodne z poglądem Tomasza z Akwinu i obecną wykładnią Kościoła.

Zacytuję jeszcze fragment z pewnego przekazu channelingowego (któremu skłonny jestem zaufać):

Wolną wolą zawiaduje ostatecznie dusza. To ona a nie świadomy rozum podejmuje w tej mierze ważne decyzje. To ona wie co chce osiągnąć i czego chce doświadczać. To ona decydowała o inkarnacji i życiu w jakie chce się uwikłać. To ona i tylko ona ma prawo decydowania o wszystkim. Kiedy już zdecyduje, przekazuje swoją decyzję poprzez twoją podświadomość, do świadomości…

Może  kłóci się to z wyobrażeniami wielu ludzi, ale uważam że tak może być. Po pierwsze potwierdza istnienie wolnej woli, a po drugie odwiązuje od wolnej woli wpływy czysto ziemskie np. biologiczne, wychowawcze, manipulacje itp., bo dusza chyba nie podlega takim wpływom…

To jednak już szersze zagadnienie filozoficzno-religijne. W szczególności należy zastanowić się jeszcze nad różnicą między wolna wolą a wyborem…

Formuła 5

Ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka.

formula 5

Przez pewien czas zamierzałem zajmować sie pewnym konceptem nie tylko biznesowym, który stosunkowo prostymi środkami (do wyboru z kilkudziesięciu) pozwala PODWOIĆ:

  • zyski firmy w ciągu roku
  • efektywność w nauce
  • szybkość osiągania celów…

Powstała dedykowana witryna, ale ostatecznie, ponieważ wymagałoby to ode mnie czasu, a aktualnie mam inne priorytety – projekt zarzuciłem.

W najkrótszym ujęciu – możesz podwoić efektywność jeśli odkryjesz kilka czynników, które się na nią składają i stopniowo będziesz polepszać każdy z nich.

Tytułowa metoda zakłada 5 czynników; dla podwojenia trzeba aby to ulepszenie dla każdego z nich wynosiło przeciętnie 15%. To, w wielu przypadkach, nie musi być trudne.

Zauważmy: podwyższenie (ulepszenie) elementu o 15% to współczynnik 1,15.  Zatem

1,15 x 1,15 x 1,15 x 1,15 x 1,15  = 2,01 czyli ok. 200%

Oczywiście, jest to schemat teoretyczny – wkład czynników może być zróżnicowany, może zadziałać dodatkowa synergia (korzystna lub nie), nie zawsze możemy wskazać czynniki multiplikatywne.

W istocie nie jest to aż tak odkrywcze – bezwiednie ta metoda była stosowana wiele razy, oczywiście nie koniecznie przy 5 czynnikach. Jednak została do perfekcji opracowana przez Paula Lemberga i Andy Jenkinsa w firmie Stompernet w kontekście sprzedażowym. Chodzi o owe 5 czynników i o liczne metody poprawy każdego z nich. To dość rewolucyjna metoda biznesowa. Dość  szczegółowo jest to przedstawione w darmowym e-booku (pdf, po angielsku), który możecie ściągnąć z tej strony tutaj.

W Polsce o tej metodzie chyba jeszcze stosunkowo mało się wie, ale została zauważona np. przez Kasię Szafranowską, w jej ambitnym programie podnoszenia efektywności nauczania i nauki własnej w ramach serwisu Synergia. Zobacz np. notatkę na ten temat w postaci mapy myśli  – http://www.synergia.org.pl/artykuly-43.html.

W kontekście efektywności osobistej jest ona pośrednio przedstawiona w świetnym kursie Optymalizator życia Sebastiana Schabowskiego i  Pawła Sygnowskiego. W pierwszej lekcji, która jest o produktywności i zarządzaniu sobą w czasie, autorzy podkreślają podstawowe znaczenie zasobu na który mamy duży wpływ, tj. na swoją energię. Zależy ona od przynajmniej 4 podstawowych czynników – rodzajów subenergii. Mamy energie:

• fizyczną
• mentalną; (głównie chodzi o skupienie uwagi)
• emocjonalną (głównie chodzi o negatywne emocje i zahamowania)
• duchową (nie musi oznaczać religii – chodzi głównie o poczucie celu i sensu działań).

Warto zapoznać się z tą podstawową (i mało znaną!) wiedzą z wymienionego kursu (BOGATEGO  w równie nieznane fakty). Jeśli ktoś chce szybko zapoznać się z ową metodą wzmacniania osobistej energii może sięgnąć do bezpośredniego źródła, np. wykładu (ok. 1 godz., po angielsku) – http://www.youtube.com/watch?v=tke6X2eME3c

O efektywności dyskutujemy też w grupie Rozwój i Efektywność (Facebook).

MLM – trudny?

Nowe przysłowie: Współpracą LUDZIE się bogacą.
LK

Dołącz

MLM to multilevel marketing.
W Polsce zasłynął we wczesnych latach 90. za sprawą Amway’a, a potem dziesiątek innych biznesów marketingu bezpośredniego. Z powodu paru „czarnych owiec” taki sposób zarabiania wzbudza wśród niektórych nieufność. Kojarzy się też z akwizycją, sprzedawaniem od drzwi do drzwi, z piramidami finansowymi, itp. Jednak, nawet w samym Amway’u i w stosunku do lat 90. w tym biznesie zmieniło się tak wiele, że warto zmienić także takie stereotypy.
Nie jest to zajęcie dla każdego. Zwłaszcza dotąd wymagało sporego zaangażowania. Często założenia działalności gospodarczej. Jednak jeśli myśli się o poważnych dochodach, o zbudowaniu niezależności finansowej, to jest to jedna z najlepszych możliwości. Tak zrodziło się wielu milionerów.

W samej Polsce działa w tej chwili kilkadziesiąt systemów, powstają wciąż nowe. Ich przegląd znajdziesz np. tutaj http://www.networkmagazyn.pl/strona/lista-firm/  (tamże w ogóle dużo informacji o MLM).

Dzisiaj mamy jednak sporo sieci, które zajmują się wyłącznie produktami wirtualnymi, czyli MLM staje się czystym e-biznesem.

A skoro tak, to biznes ten staje się dużo prostszy!

Ta forma MLM jest rozwinięta zwłaszcza w Ameryce i na „zachodzie”. Internet świetnie nadaje się do pozyskiwania partnerów, budowania struktur, szybkiego dostarczania produktów, automatyzacji sprzedaży i naliczania prowizji. Także wiele popularnych programów partnerskich (PP) ma elementy wielopoziomowych struktur.
Czy pozyskiwanie partnerów nie kojarzy Ci się z platformami społecznościowymi? Ależ tak. Dlatego to miejsce doskonale nadaje się do umieszczenia tej notatki.
Ale czy będąc na takich platformach miałeś szansę przy okazji zarabiać? Facebook czy twitter na pewno zarabiają krocie i są już warte miliardy dolarów. Ale czy szeregowi uczestnicy tych platform coś z tego mają?

I tu zrodził się pomysł na połączenie MLM z serwisami społecznościowymi. Widzę, że ta idea zaraziła już paru potentatów, ale chcę zwrócić uwagę na coś, co wg mnie będzie rewelacją i pobije w ostatecznym rozrachunku wszystkie inne platformy.

{dalszy ciąg dotyczy projektu który z czasem znacznie się przeistoczył, ale jego element społecznościowy zapewne przetrwa przez dziesięciolecia (?) }

Jeszcze niewiele się o tym mówi, bo oficjalny debiut tego GLOBALNEGO systemu dopiero nastąpił 16 stycznia (w Niemczech) i szereg jego elementów dopiero się tworzy.
Mam na myśli projekt Enigro-Unaico i związaną z  nim platformę SiteTalk.com.
Jeśli pobudziłem Twoją ciekawość, to zapraszam na stroniczkę http://www.enigro.strefa.pl po więcej szczegółów oraz do dołączenia.
Tam także znajdziesz informacje o regularnych webinarach szkoleniowych i sposobie zapisania się.
Daj sobie życiową szansę i wykorzystaj okazję zostania pionierem tego nowego konceptu.

GOD SAYS:

Zaufaj – Bóg jest po Twojej stronie.
Tak jak przemawiał i wspierał kiedyś, tak przemawia i wspiera teraz.

LK

You say: „It’s impossible.”

God says: All things are possible. (Luke 18:27) You say: „I’m too tired.”

God says: I will give you rest. (Matthew 11:28-30) You say: „Nobody really loves me.”

God says: I love you. (John 3:16 & John 13:34) You say: „I can’t go on.”

God says: My grace is sufficient. (II Corinthians 12:9 & Psalm 91:15) You say: „I can’t figure things out.”

God says: I will direct your steps. (Proverbs 3:5-6) You say: „I can’t do it.”

God says: You can do all things. (Philippians 4:13) You say: „I’m not able.”

God says: I am able. (II Corinthians 9:8) You say: „It’s not worth it.”

God says: It will be worth it. (Roman 8:28) You say: „I can’t forgive myself.”

God says: I FORGIVE YOU. (I John 1:9 & Romans 8:1) You say: „I can’t manage.”

God says: I will supply all your needs. (Philippians 4:19) You say: „I’m afraid.”

God says: I have not given you a spirit of fear. (II Timothy 1:7) You say: „I’m always worried and frustrated.” You say: „I don’t have enough faith.”

God says: I’ve given everyone a measure of faith. (Romans 12:3) You say: „I’m not smart enough.”

God says: I give you wisdom. (I Corinthians 1:30) You say: „I feel all alone.”

God says: I will never leave you or forsake you. (Hebrews 13:5)

Thanks to Tim Wright

http://GodCenteredWealth.com