Najlepsze lekarstwa

Co nas leczy?

Poniższe zabrzmi  może żartobliwie, ale to pozór.

Nie tyle konkretne leki czy terapie – przynajmniej na pierwszym etapie…

Najlepsze lekarstwa to Miłość, Wiedza i Pieniądze.

 

Jak powiedział Paracelsus:

Powracamy do zdrowia głównie dzięki miłości.

 

Miłość jest najpotężniejszą siłą we Wszechświecie (tak uważam, ale nie tylko ja).
Wiele chorób, dramatów, zbrodni, bierze się z braku miłości, z niezaspokojenia tej podstawowej potrzeby.
Myślę, że nie muszę rozwijać tego tematu, bo trudno się z tym nie zgodzić.
Miłość powinna obejmować i nas samych, przekładając się na dbanie o siebie, na profilaktykę.
Miłość buduje naszą pewność siebie, wewnętrzną siłę i odporność na stres, ponieważ wiemy ile jesteśmy warci.

 

Wiedza pozwala nam często nie wpuścić się w ślepe uliczki farmacji i błądzącej

medycyny, ale i w puste obietnice szarlatanów lub marketerów, daje nam podstawy zdrowego trybu życia, pozwala zadbać o profilaktykę.

Chroni nas przed zagrożeniami, bo wiemy co jest szkodliwe lub jak się ratować.

 

Pieniądze zaś otwierają multum możliwości w zakresie zdrowia – wartościowe suplementy (bywają drogie), zdrowe odżywianie, terapie naturalne i specjalistyczne, sanatoria, SPA, ucieczka od stresu, odpoczynek, urządzenia do uzdatniania wody, magnetostymulacji, itd. itd.

 

Zauważmy że ta „trójca” pomoże nam nie tylko w zachowaniu zdrowia ale bodajże na każdym polu naszego życia  🙂

 

Na koniec przemycę parę swoich sugestii, gdzie szukać owych ‚lekarstw’.

 

Miłości – w sobie i w obcowaniu z ludźmi. Tymi którzy myślą pozytywnie i emanują życzliwością. By być kochanym – kochaj. By pokazać swoje pozytywne uczucia – pomagaj innym. Np. poprzez Nasze serca (nowa stroniczka na facebooku).
Prosta zasada: dajesz – odbierasz zwielokrotnione.

 

Wiedzy – teraz to bardzo ułatwione dzięki Internetowi. Zapraszam np. na https://www.facebook.com/KursyInternetowe/ 

a w zakresie samego zdrowia na www.LepszeZdrowie.info

 

Pieniędzy – też ułatwione dzięki sieci – możesz w niej zarabiać/dorabiać.
Zapraszam na jeszcze dopiero tworzoną stroniczkę www.InteligencjaFinansowa.i-dlaCiebie.pl – będą tam pojawiać się odpowiednie wskazówki. Bardziej konkretnie – np. https://www.facebook.com/eBiznes24x365/ i  strony o różnych MLM i programach partnerskich.

 

Zamieszania wokół geoinżynierii ciąg dalszy

Serce miej otwarte dla wszystkich, zaufaj niewielu.
William Shakespeare

chemtrails

We Wrocławiu w dn. 30 stycznia 2011 odbyło się pierwsza polska konferencja nt.
chemtrails(ów) czyli chemicznych smug na niebie.

Nagrania z tej imprezy można było znaleźć na http://niezaleznatelewizja.pl/

Także miesięcznik „Czwarty wymiar” nr 4/2011 opublikował reportaż
(„Chemtrails – dlaczego zabieracie nam niebo„) krótko podsumowujący
wystąpienia prelegentów.

O ile z tych informacji wynika, że bezsprzecznie zjawisko takie ma miejsce i to
globalnie (osobiście też jestem o tym przekonany, bo wciąż robię zdjęcia
zjawiska, niektóre publikowane np. na facebooku), to jego cel i mocodawcy
stanowią nadal tajemnicę. Prelegenci podali wiele możliwych scenariuszy, co
daje nam szerszą wiedzę, ale pozostawia problem otwarty.

W „Polityce” nr 47 z 2010 pojawił się artykuł „Leczenie klimatu aspiryną
( http://www.polityka.pl/nauka/ekologia/1510470,1,ryzykowna-geoinzynieria.read ) pośrednio sugerujący, że powstają projekty i  próby schładzania Ziemi przez rozpylanie różnych substancji w atmosferze.

Podzielam niepokój niektórych naukowców i autora, że jest to igranie z puszką Pandory, zwłaszcza gdy czytam, że tą substancją może być np. siarka.

To kojarzy się od razu z kwaśnymi deszczami, ale siarka w aerozolu to zapewne nic korzystnego dla ekosystemów. Przyjmijmy, że część naukowców ma dobre intencje i dostateczną wiedzę, aby rzeczywiście ochronić Ziemię przed jakąś dramatyczną zmianą klimatu. Skoro tak, to dlaczego nie informuje się o tym społeczeństwa?
Przypuszczam, że po pierwsze nic nie jest pewne, w tym wpływ CO2 na zmianę
klimatu, a nawet że intencje wcale nie muszą być tak szczytne. Jedną z
obserwacji, które przeczą wpływowi CO2 na ocieplenie  klimatu Ziemi jest odnotowywane ocieplenie … Marsa, co sugeruje wpływ Słońca.

To zamieszanie powiększa ciekawa informacja jaka ukazała się w nr 3/2011  „Nieznanego Świata” w artykule „Potrzebujemy więcej dwutlenku węgla!„.
Czytamy m.in. o tym, że już w 1960 roku CIA zajmowała się wpływem CO2 na ludzką świadomość i wg niedawno ujawnionych dokumentów, ustalono że większa zawartość dwutlenku węgla w powietrzu wpływa na podniesienie … ludzkiej świadomości a także pozwala redukować stres, napięcie i lęki. Ludzie wolni od strachu, z przebudzoną świadomością są o wiele trudniejszym obiektem manipulacji. A może to właśnie komuś się nie podoba? I stąd cała awantura zamaskowana pod szyldem ekologii?
Ta właściwość CO2 jest kontrowersyjna, ale koresponduje z zaskakującą informacją  z różnych źródeł (np.  I.Nieumywakin „Woda utleniona dla zdrowia„) że to nie nadmiar ale pewien niedosyt dwutlenku węgla powoduje złe dotlenienie organizmu (na poziomie komórkowym). A to niedotlenienie jest powodem większości chorób i naszej złej kondycji…
Pisałem już o tym wszystkim i do tematu będę jeszcze powracał. Ponieważ nie ufam w ciemno …

Jak poprawić zdrowie za darmo

JeDZ ostrożnie. Z plakatu konkursowego.

Dziś zacytuję artykuł mojego znajomego – Krzysztofa Abramka, któremu wiele zawdzięczam jeśli chodzi o zdrowie.

Jak poprawić zdrowie za darmo, czyli 20 zasad jedzenia poprawiających zdrowie. Zebrane i usystematyzowane zalecenia lekarzy medycyny naturalnej i holistycznej, oparte na wiedzy i doświadczeniu.

Zastosuj poniższe zasady, a z pewnością nie tylko unikniesz problemów gastrycznych, lecz także w miarę stałego ich zachowywania możesz liczyć na istotne zmniejszenie zatruwania swojego organizmu, a więc lepsze funkcjonowanie nie tylko przewodu pokarmowego, lecz także całego organizmu.
Jelita nie bez powodu są nazywana „drugim mózgiem”, w szczególności
odpowiadając za system immunologiczny (odpornościowy).

1) Węglowodany spożywamy jako pierwsze, następnie warzywa, a następnie białka (np. ziemniaki, surówka, kotlet).

Węglowodany to głównie: chleb, bułki, ryż, makaron, kasze, ziemniaki i wszystko co jest głównie z mąki. Trawią się one 1-3 godzin.

Warzywa trawią się ok. 2 godzin, natomiast surowe do 4 godzin. Ze względu na stan jelit nie wszyscy mogą jadać surowe warzywa.

Białka to głównie: mięso, ryby, soja, fasola, orzechy, sery, jajka, owoce morza

2) Nie spożywaj jednocześnie jedzenia tłustego i o smaku kwaśnym.

Zupełnie inne enzymy zajmują się rozkładem tłuszczy, a całkiem inne PH ma substancja kwaśna i w układzie trawiennym jedne drugim wchodzą w paradę, przez co pokarm przechodzi dalej źle strawiony, powodując rozliczne problemy.

3) Staraj się nie jeść owoców na deser, ani żadnych łakoci, szczególnie zawierających cukier. Najlepszy deser to … spacer.

4) Nie należy łączyć w jednym posiłku mięsa i nabiału, a więc przykładowo kotletów (burgerów) i sera, czy kiełbasy z jajkiem.

Różne  enzymy zajmują się trawieniem różnych białek.

5) Jeśli po posiłku zawierającym mięso i węglowodany wysokoskrobiowe (typu: ryż, kasza, ziemniaki) czujesz się najedzony /-a/ przez długi okres czasu, to staraj się jeść najpierw węglowodany, co najmniej 15 min. wcześniej niż mięso.

6) Nie popijaj posiłków! Z tym jest wręcz tragicznie, szczególnie u dzieci. Popijanie powoduje „płukankę” enzymów – nie mogą one dobrze strawić, gdyż zostaną w znacznym stopniu spłukane w głąb układu pokarmowego. Ponadto, znajdujący się w żołądku kwas solny zostanie rozcieńczony, przez co drobnoustroje trafiające tam z jedzeniem nie będą w wystarczającym stopniu zabite.

Popijanie pozwala na szybsze jedzenie, czyli przełykanie większych kęsów, często dokonywane przez jedzących w pośpiechu, co jest kolejną przyczyną złego funkcjonowania układu pokarmowego.

Należy pić nie później niż 30 minut przed jedzeniem i nie wcześniej niż 2 godziny po jedzeniu (dzieci 1,5 godz).

7) Po ciepłym posiłku nigdy nie pij zimnych płynów. Jest to szczególnie ważne w przypadku gdy spożywane były tłuszcze.

8) Nie objadaj się – staraj się wstawać od stołu nieco wcześniej niż zwykle. Nie znaczy  to, że masz się głodzić.

9) Staraj się spożywać warzywa gotowane, a szczególnie blanszowane (obgotowywane krótko, przez ok. 3-5 minut). Te surowe powinny stanowić około połowy wszystkich spożywanych warzyw. Te surowe należy dokładnie przeżuwać.

10) Nie pojadaj między posiłkami. To min. niepotrzebne drażnienie trzustki  koniecznością uwalniania insuliny.

11) Nie łącz owoców z mlekiem i jego przetworami.

12) Odmawiaj jedzenia posiłków które ci nie służą, źle się po nich czujesz.

13) Staraj się jeść jak najwięcej ciepłych posiłków – a w szczególności takie powinno być śniadanie.

14) Staraj się nie spożywać owoców południowych, szczególnie zimą, gdyż wychładzają organizm.

15) Używaj przypraw, dobierając je w zależności od potrzeby i rodzaju twojego posiłku.

16) Nie można ustalić diety na raz na całe życie. Żaden sposób odżywiania nie jest pozbawiony wad.

17) Odstaw wszelkie produkty, które mogą być modyfikowane genetycznie, są homogenizowane (podwyższają poziom zabójczej homocysteiny), typu UHT, utwardzone tłuszcze (min. margaryny) i mleko w proszku.

18) Trzymaj się z daleka od potraw przygotowywanych w kuchenkach mikrofalowych. Jest ono modyfikowane falami na poziomie komórkowym.

19) Zminimalizuj, a wręcz kategorycznie unikaj węglowodanów prostych, o wysokim indeksie glikemicznym.

20) Nie jedz jeśli nie jesteś głodny/-a, oraz po godzinie 19-20, 2-3 godziny przed snem.

Znam wiele przypadków poprawy samopoczucia, zdrowia, czy też chudnięcia, poprawy sylwetki tylko w wyniku zastosowania zasad, o których mowa powyżej. Często przynosi to o wiele lepsze efekty zdrowotne, niż stosowanie jakichś preparatów.

Natomiast w połączeniu z selektywną suplementacją, czyli dostosowaną do indywidualnych potrzeb organizmu, potrafi zdziałać zadziwiająco dużo w nawet w przypadku chronicznych chorób, czy też uznawanych za nieuleczalne, bądź takie, w których ponoć można tylko hamować ich postęp.

Strona autora http://www.PostawNaZdrowie.pl

Krzysztof jest autorem paru książek o tematyce zdrowotnej,
np.: Witaminy, minerały i suplementyZdrowy sukces – przez żołądek do sukcesu. …

Bogactwo prostoty

                        Największe pomysły cechuje prostota.
– William Golding

w-prostocie-tkwi-piekno-madrosc-i-sila-prostota

Bogactwo prostoty – ta fraza powraca w mych myślach coraz częściej.

Sama w sobie zawiera bogactwo innych myśli i przykładów. Dzisiaj chcę wskazać zaledwie fragment owego bogactwa.

Zanim do tego – zwracam uwagę na frazę odwróconą „prostota bogactwa”.

Chociaż bogactwo można osiągnąć na bardzo wiele sposobów, to wiele z nich jest całkiem prostych. Np. „wystarczy” bardzo chcieć i pracować nad tym.

Chcieć i pracować to proste pojęcia, ale na tym przykładzie widać, że prostota to nie zawsze łatwość. Nawet konsekwentnie i bardzo chcieć, to nie takie łatwe…

Inna myśl z tej dziedziny to „dawaj a będzie ci dane” lub podobna „daj ludziom czego potrzebują, a zapłacą ci godziwie i staniesz się bogaty”. Też proste, ale też niekoniecznie łatwe.

Można takie stwierdzenia uważać za truizm i zbytnie uproszczenie, w duchu znanego powiedzenia Alberta Einsteina „Wyjaśnienia powinny być tak proste jak jest to możliwe, ale nie prostsze„, więc oczywiście trzeba uważać …

Jest tu podobieństwo do innego powiedzenia – „małe jest piękne”.

Dzisiejszy wątek – zdrowie.

W artykuliku na stronie http://lepszezdrowie.info/news11.10.htm  podałem parę przykładów
hipotez ale i praktyk, które wskazują  jak osiągnąć zdrowie w sposób prosty, bezpośredni.

W zasadzie większość z nich bazuje na PROSTYM twierdzeniu, że organizm potrafi wyleczyć się sam, trzeba tylko mu w tym pomóc, a przede wszystkim nie szkodzić.

Do wspomnianej tam listy środków dodam wachlarz technik, głównie mentalnych,  wymienionych w ostatnio przeczytanej książce „Natychmiastowe uzdrawianie” autorstwa Serge Kahili Kinga. To podsumowanie kilkudziesięciu lat podróży, badań i praktyki autora w uzdrawianiu,
z położeniem nacisku na elementy medycyny (?) ludowej, szamanizm i nauki huny.
Proste, zaskakujące a skuteczne metody.

Przypomniała mi się też prosta polska metoda samoleczenia BSM (biostymulacji mózgu)  www.samoleczeniebsm.pl, którą może stosować każdy. Nie trzeba w nią wierzyć ani mieć specjalnych właściwość. Trzeba tylko wiedzieć gdzie i jak trzymać dłonie na głowie…

Powrócę tutaj jeszcze do mego tutejszego wpisu „Co jest najważniejsze w życiu?” z 14 stycznia 2011, gdzie wspomniałem o tak prostych czynnikach zdrowia jak oddychanie i dotlenienie komórkowe poprzez wolny tlen.

Zadziwia jak taka prosta i tania substancja jak woda utleniona czyli H2O2 (odpowiednio stosowana!) może być skuteczna na multum dolegliwości. Przypominając książkę  Iwana P. Nieumywakina  „Woda utleniona na straży zdrowia” (ostatnie polskie wydanie wydawnictwa
Hartigrama, 2008) wskażę jeszcze na inną polską pozycję wspomnianą przeze mnie w
artykule Uwaga woda! –  http://lepszezdrowie.info/uwaga_woda.htm

Chodzi o „Aktywny tlen w praktyce. Skuteczne kuracje”  Romana Nowaka dostępną w formie e-booka z ciekawej witryny  www.vibronika.eu .

We wspomnianym artykule o wodzie wykazuje się jak kapitalne znaczenie ma dla naszego życia i zdrowia właśnie woda. To kolejny przykład prostego środka. A sama woda? Prosta cząsteczka, a kryje w sobie tyle odmian-struktur, tyle tajemnic…

Nie przesądzając w jakim stopniu wszystkie ww metody są skuteczne, mamy obraz tego, że dla wielu takie były i są, nawet gdy środki konwencjonalne zawiodły. W  „najgorszym” przypadku – jeśli któryś jest po prostu placebo, to czy nie jest to proste rozwiązanie? Do tego tańsze i budujące poczucie siły przez poleganie na sobie…

Nasze czasy to wejście w erę cywilizacji informacji – z jednej strony jej zalew i szum, z drugiej niebywałe środki do pozyskiwania i przekazywania informacji.

Dzięki Internetowi poznałem wielu mądrych i odważnych ludzi. Co prawda, i przed Internetem miałem tę możliwość dzięki np. książkom i artykułom, ale była to przeważnie relacja jednokierunkowa. Odwagą i mądrością jest samodzielne, nie dogmatyczne myślenie, opozycja wobec monopolom władzy i „jedynej słusznej prawdy”, opozycja polityczna w imię wartości, wskazywanie na zagrożenia dla naszego życia i zdrowia, nawet z narażaniem się potentatom władzy i biznesu .
Jednym z przejawów takiej postawy jest działalność paru ostatnio poznanych osób, które wytrwale i z zaangażowaniem wskazują na konieczność wzięcia zdrowia w swoje ręce, pokazują jak można to zrobić  dość prostymi środkami a nie ulegać monopolowi farmacji i biznesowi
medycznemu.
Nie będę wymieniał nazwisk, ale chcę Im tutaj podziękować za wiedzę i pomoc.

Mówiąc o prostocie nie chcę być źle zrozumiany,  jak to powiedział Hermann Hesse (w „Wilk stepowy”):

Jesteś dla tego prostego, wygodnego dzisiejszego świata,
zadowalającego się byle czym, za bardzo wymagający i za głodny – on cię
wypluwa, masz dla niego o jeden wymiar za dużo.

Pośpiech a zdrowie

Tak więc gdy inni nieszczęśnicy oddają się nienasyconej
pogoni
za ambicjami i krótką chwilą władzy,
ja wyciągam się w cieniu i śpiewam.

Fray Luis de Leon, ok. 1527-91

pośpiech
(Shutterstock)

Badania pokazują jak zgubny dla naszego zdrowia jest stres, często pochodzący z pośpiechu, codziennej gonitwy i frustracji z powodu iż czegoś nie zrobiliśmy
albo że będziemy sankcjonowani za to, że zrobiliśmy to źle.

W odniesieniu do zdrowia bezpośredni skutek może wynikać i z tego,  że przez pośpiech zaniedbaliśmy prawidłowej diety, wskazań co do przyjmowania leków, nie robimy gimnastyki itd.

Kiedyś obiecałem sobie przestrzegać pewnego zdrowego „reżimu” porannego, w
którym po przebudzeniu piję szklankę wody (ew. z pewnymi dodatkami
leczniczymi), biorę lekarstwo „przed jedzeniem”, odczekuję do pół godziny, robię gimnastykę i dopiero jem śniadanie – bez popijania i zgodnie z zaleceniem – z wolnym, dokładnym przeżuwaniem. Potem mycie zębów, płukanie nosa  itd.

Niby proste, ale trudne przez to, że często brakowało na to czasu, bo już trzeba było wyjść do pracy, albo pojawiły się ekstra okoliczności. Podobnie, w czasie dnia inne „procedury zdrowotne” rozbijały się o barierę ograniczonego czasu.

Dlatego też (ale nie tylko dlatego!) tak bardzo chwalę sobie obecną sytuację, gdy
jestem już (prawie) niezależny i mogę sobie układać dzień po swojemu. Tym bardziej, że stać mnie na większe porcje odpoczynku, rekreacji i sportu.

Dzięki większej ilości czasu mogę też lepiej i dokładniej zapoznawać się z odkryciami w zakresie zdrowia i samouzdrawiania i próbuje to wdrażać we własnym życiu.

Więcej na ten temat pisałem, a zwłaszcza będę pisał na http://www.LepszeZdrowie.info .

Temat zdrowia jest osadzony w szerszym kontekście, który wymaga bliższego zaznajomienia się z celowymi działaniami przeciwko zdrowiu, z manipulacjami
społecznymi i politycznymi, z NWO, z próbami ograniczania wolności itp., co też wymaga więcej czasu na głębsze lektury, wyszukiwanie informacji i nawiązywania kontaktów. Zmuszanie do pośpiechu jest rodzajem zniewolenia, w którym człowiek coraz bardziej oddala się od siebie i innych i wpada w maszynerię systemu.

Myślę, że zwolnienie tempa, „powrót do natury”, która się nie spieszy, ma kapitalne znaczenie i dla naszego zdrowia i dla naszej efektywności – tu odwołam się do mojego już bardzo dawnego tekstu „Szybko-wolno” .

Warto nad tym wszystkim … pomedytować, a to wymaga też czasu i spokoju 🙂

Prawicowość – co to jest?

Gdy idziesz cały czas w lewo – wrócisz z prawej strony (i odwrotnie?)
L. Korolkiewicz

ustroje

Nie zapuszczając  się na szerokie wody teoretyczne politologii (nie czuję się kompetentny) próbuję na własne potrzeby zdefiniować sobie część obszernego zagadnienia ustrojów, tj.  „prawicowość”, jako że ku niej się skłaniam. Dotąd polityką mało się interesowałem, więc temat muszę sobie „przepracować” – pierwsza przymiarka.

Z popularnych wyróżników prawicowości wymienia się (przytaczam z paru źródeł prawicowych w wytłuszczonych punktach, czasem z moim komentarzem – nawiasy [ … ]):

  • Postulaty minimalizacji ingerencji państwa w różne dziedziny życia; w szczególności sprzeciw wobec rozbudowanej polityki socjalnej państwa, optowanie za prywatną służba zdrowia, szeroka prywatyzacja [niektóre sfery i sektory nie powinny być prywatyzowane, jak zasoby naturalne, lasy państwowe, oczywiście wojsko, część służby zdrowia itd.]
  • Większy udział szkolnictwa prywatnego
  • Nienaruszalność własności prywatnej  
  • Gospodarka wolnorynkowa, zasady kapitalizmu,  sprzeciw wobec prób sztucznej regulacji rynku
    [ale pamiętajmy, że w przeszłości panowało nieco inne przekonanie, to feudalizm był prawicowy, a wolny rynek lewicowy,  pierwotna prawica, była przeciwna kapitalizmowi.  Społeczeństwo nie sprowadza się jednak do rynku, a także trzeba też pamiętać o różnych wynaturzeniach kapitalizmu.
    Ważniejsze są zasady niż planowanie gospodarcze, które sprowadza się często do łamania zasad.
    Wolność gospodarcza wynika z wolności  osobistej ale i z efektywniejszych mechanizmów.
    Chociaż działamy w społeczeństwie – jestem za poczuciem odpowiedzialności za swój los, za przedsiębiorczością.
    Ze Stanisława Michalkiewicza:
    Żeby określić prawicowość czy lewicowość najważniejsza jest odpowiedź na jedno proste pytanie: Czy partia uważa, że podział dochodu narodowego pod przymusem i za pośrednictwem państwa jest słuszny i sprawiedliwy?”  ]
  • Ograniczenie biurokracji i uproszczenie systemu administracji państwowej, systemu podatkowego
  • Mniejsze podatki
  • Sprzeciw wobec liberalizmu społecznego i obyczajowego
    [chociaż nie do końca wiem co się kryje pod pojęciem „liberalizmu społecznego”]
  • Niechęć do poprawności politycznej
    [To mi się podoba. Zdaję sobie sprawę, że łatwo tu się ześlizgnąć w anarchizm…np. w ujęciu antyglobalistycznym, chociaż globalizację uważam za niebezpieczną].
  • Przywiązanie do tradycji i konserwatyzm
    [z pewnymi zastrzeżeniami, więc parę podpunktów:
    (ważne jest też uwzględnianie – konserwatyzm w stosunku do czego).

    • Konserwatyzm przedkłada poczucie bezpieczeństwa i ładu ponad niezależność – poprzez silną władzę. [to by się przydało na ten czas i tu w Polsce].
    • Wielu konserwatystów stoi na stanowisku, że społeczeństwu, nawet w imię doskonalenia instytucji i ludzi, nie wolno narzucać żadnych rozwiązań zasadniczo zmieniających istniejące struktury i zasady współżycia (ewolucja społeczeństwa zamiast rewolucji)
      [mam wątpliwość, przydało by się oczyszczenie stajni Augiasza w polityce i moralności]
    • Konserwatyzm szanuje tradycję.
      [Jestem za i boleję, że wiele wartości, szlachetnych wzorców i postaw  się zatraca.
      Z tego co czytam: „nie zawsze jednak oznacza to poparcie związku instytucjonalnego struktur państwowych z kościelnymi (czasem jest to zdecydowany sprzeciw)… Nie każdy konserwatysta musi być wierzący w sensie religijnym. Wystarczy, jeśli będzie przekonany do podstawowych wartości konserwatywnych, które są zakorzenione w religii i tradycji.”
      [Ale, tradycje mogą być dobre i złe lub przynajmniej niekorzystne albo kontrowersyjne. To oczywiste, więc nie muszę chyba przytaczać przykładów.
      W przypadku tradycji dobrych służy to różnorodności, bogactwu dziedzictwa i przenosi mądrość zbiorową.  Przysłowia są taką mądrością, ale… przyznajmy, nie wszystkie są trafne lub nie wszystkie przystają do współczesności. … W przypadku starych tradycji słyszy się argument (tylko psychologicznie słuszny): „Całe życie tak robiłem, więc dlaczego miałbym to zmieniać…”, lub „Tak robimy od pokoleń”.
      Także nie każda przeszłość i tradycja musi być chlubna. Gdy złe tradycje kładzie się na szali dumy i tożsamości lokalnej, narodowej lub państwowej, to w ten sposób jeszcze mocniej się je podtrzymuje.
      Natomiast mam bardzo duże wątpliwości w stosunku do konserwatywnego poglądu, że człowiek jest immanentnie zły – taki sąd (spotykany i po prawicy i po lewicy, czyli nie tylko na podstawie religijnej) może być wywołany tzw. psychiatryczną deklaracją schizoidalną a także historycznie był celowo nadużywany do panowania nad ludźmi.
      (Są ludzie dobrzy i źli, chociaż w indywidualnych przypadkach taki osąd wymaga ostrożności).
      Pamiętajmy że świat się zmienia, że technologie i edukacja mają wpływ na obyczaje, mieszanie kultur, na swobody, że obecny dostęp do informacji już nie pozwoli na ukrywanie przez dłuższy czas pewnych faktów lub rządzenie w dawnym autorytarnym stylu. Oczywiście, istnieje większa możliwość manipulacji w mediach, ale ludzie mają też i większą możliwość poznawania spraw z autopsji. ]
  • Sprzeciw wobec demokracji
    [trudny temat, bo z jednej strony demokracja=racja większości, co jest bzdurą, z drugiej strony „nie wymyślono nic lepszego”  – w naszych warunkach dopuszczenie jakiejś demokracji przedstawicielskiej? Monarchia ma sporo zalet, ale to nierealne (?) ]
  • Negatywny stosunek do  aborcji, eutanazji i małżeństw homoseksualnych. 
    Poszanowanie życia
    [jw., chociaż co do poszanowania życia to poglądy konserwatywne nie wydają mi się dość spójne, bo obok wymienionego pryncypium przechodzą dość gładko nad historią krwawych kolonizacji, krucjat, wojen agresywnych, nie poszanowaniem żołnierzy jako mięsa armatniego – pod swymi sztandarami , wreszcie kary śmierci (nie rozwijam)].
  • Poszanowanie osób słabych i bezbronnych (nienarodzonych dzieci, schorowanych starców), zasada pomocniczości
  • Obrona suwerenności państwa 
  • Eurosceptycyzm 
  • Antykomunizm 
  • Prawica opowiada się za prawdziwą i pełną wolnością jednostki
    [czytałem wypowiedź, że jest to jedyne właściwe kryterium oceny prawicowości.
    Osobiście uważam, że wolność to bodajże podstawowa wartość. Skoro tak, to w tradycjach prawicowych jest dla mnie za wiele zapędów do ograniczania wolności.
    Z Lecha Stępniewskiego:
    „…w nieustającym sporze między zasadą wolności a zasadą równości trzeba trzymać zawsze stronę wolności, natomiast o równości mówić dopiero wtedy, gdy wolność nie jest zagrożona. Wolność bowiem to filar i podpora prawdy”.
    Dziwne wydaje się zwłaszcza doktrynalne samoograniczanie się w swojej wolności w stylu: nie będę czytał tego a tego autora, tej a tej gazety, bo to wrogie organy. Stąd może brać  się zapatrzenie w siebie i przekonanie o swojej nieomylności. Rozumiem  jednak wybory z powodu gustu i oszczędności czasu].
  • Prawicowość współczesna postuluje równość ludzi wobec prawa
    [Trzeba pogodzić tezę, że  wszyscy ludzie są równi (jako bracia w Bogu, wobec prawa) z akceptacją, że wszyscy ludzie są też różni (np. zdolności, kultura, wiedza, pochodzenie, zasługi,…) – stąd w różnej relacji do społeczeństwa. Stąd pogląd hierarchicznie zorganizowanego społeczeństwa].

— koniec cytowanych wyróżników  —

W wielu tych określeniach nie znajduję jednak rzeczy zasadniczej

Prymat ducha czyli światopogląd niematerialistyczny, oparcie się na uniwersalnych czy naturalnych wartościach.

Stąd wolna wola związana z osobistą odpowiedzialnością – branie spraw w swoje ręce, a nie oglądanie się na to, kto coś nam da.

Z powyższego oraz z praktycznego oglądu rzeczywistości wynika, że obecne schematyczne dzielenie lewica/prawica wg partii jest złudne.
Trzeba raczej brać pod uwagę stosunek danej parii lub polityka do pojedynczych zagadnień.

Należy też uwzględnić należne miejsce różnym poglądom i ugrupowaniom pośrednim.

Głos wołających na puszczy

Historia ludzkich poglądów jest rzadko czymś więcej niż historią ludzkich błędów.
Wolter

prasa

Nie zajmowałem się tu dotąd polityką, co nie oznacza że nie mam poglądów.
Polityka, a zwłaszcza teraz w Polsce, mocno antagonizuje ludzi.
Podziały przebiegają nawet w rodzinach i wśród przyjaciół.
Staram się nie dolewać oliwy do ognia, ale porusza mnie coraz bardziej bezrozum w połączeniu  z negatywnymi emocjami, jakie spotykam w dyskusjach w telewizji, w Internecie oraz w prasie.

W l-earn.net myśleniu poświeciłem kiedyś cały dział, bo ten temat – nieumiejętności myślenia – zawsze mnie „bolał”.
W szczególności łatwość z jaką ludzie dają się manipulować, zwłaszcza politykom i ich zapleczu medialnemu. Faktem jest, że stosuje się coraz doskonalsze środki – PR, NLP, coraz bardziej cenzuruje się krytykę. Zauważyłem, że nawet krytycy kabaretowi jakby zamilkli (czyżby ich zastraszono?). W tej chwili gros mediów należy do rządzących.

Co do NLP, to widząc potrzebę większej jego popularyzacji – może uda mi się dać mały przyczynek edukacyjny poprzez niedawno uruchomioną stroniczkę www.NLP.i-dlaCiebie.pl .

Mamy – Polacy indywidualnie – jakieś wyjątkowe skłonności by mieć rację, nawet „po trupach”.
Ludzie często nie mogą pojąć, że prawda może być po trosze po obu stronach barykady i że trzeba się wznieść wyżej, ponad swoje uprzedzenia by to dostrzec i dojść do jakiejś syntezy.

Jak powiedział kiedyś Niels Bohr (fizyk, noblista):
„Przeciwieństwem poprawnego stwierdzenia jest stwierdzenie fałszywe.
Ale przeciwieństwem głębokiej prawdy może być także inna głęboka prawda”.

Od razu przejdę do wyrazistego i często przytaczanego przykładu.
W szerokich kręgach znienawidzona jest gazeta „Nasz Dziennik„.
W dużej mierze jest to spowodowane silnym powiązaniem z Kościołem, z jego nurtem toruńskim.
Nie jestem klerykałem ani dewotem, więc mogę zrozumieć uprzedzenia zarówno ateistów, lewicy jak i innych środowisk, także niektórych katolickich.
Gazeta ta jest w dużej mierze nasycona treściami religijnymi – bo ma taki charakter i odbiorców, którzy tego potrzebują.
Ale wypowiada się też na tematy polityczne, co już wielu denerwuje.
Broni wartości, które trudno oddzielić od polskiej tradycji i Kościoła – patriotyzm, rodzina, moralność.

Tak się składa, że nie mamy za wiele prasy codziennej, która o tym traktuje, więc wypełnia ważną lukę.
W tym sensie – jest wołaniem na obecnej puszczy zdominowanej przez media, coraz mniej polskie…

Na opinię o ND nakłada się działalność Radia Maryja (dla jednych nieodzowny aspekt, dla innych kamień w bucie).
Innych denerwuje ojciec Rydzyk, co dodatkowo zakłóca im spojrzenie na gazetę bez uprzedzeń. Jest kontrowersyjny, ale osobiście cenię go za odwagę, np. w jego walce o … polską niezależność energetyczną i ekologię (m.in. sprawa złóż geotermalnych – postawa władz jest w tej kwestii skandaliczna), jako że ekologia leży mi na sercu, co widać też po tutejszych blogowych tagach. Ale to już zupełnie inny temat.

Każda sprawa powinna być naświetlana nie tylko z jednego (np. POprawnego) punktu widzenia i chwała za to, że jest ktoś, kto rzuca to inne światło. Tym bardziej, że często to inne spojrzenie nacechowane jest autentyczną troską o polskie dobro, o nasze bezpieczeństwo i suwerenność. Pożyteczny pluralizm.

Zauważmy (ale trzeba do tego woli poczytania), że „Nasz Dziennik” umieszcza nie tyle artykuły stałych redaktorów (jak w tych czasopismach, gdzie etatowi dziennikarze realizują linię redakcji), ale wypowiedzi ludzi z zewnątrz. Z każdym numerem nowi autorzy, można powiedzieć – szerokie oddolne „pospolite ruszenie”.
Wypowiedzi inteligencji, przeważnie pracowników naukowych, w tym wielu profesorów, niezależnych dziennikarzy, pisarzy, działaczy samorządowych i przedsiębiorców, itd.
Oceniam (subiektywnie i uśredniając) – mądrzy ludzie. Piszą z wizją, troską, trzeźwo.
Mam sporą satysfakcję widząc, jak te wypowiedzi na ogół odbiegają od popularnego bełkotu i płycizny w popularnych mediach.
Nie śledziłem dawniej tego czasopisma, jakby ulegając opinii, że to tuba o. Rydzyka, itp.
Ale – co tutaj proponuję – trzeba chcieć i umieć sprawdzić osobiście.
Można kupić od czasu do czasu  ND, ale i to nie jest konieczne, ponieważ bodajże wszystkie artykuły są dostępne codziennie on-line na www.naszdziennik.pl, w tym numery archiwalne. Więc żadna fatyga.
I znów – z odpowiednim wyważonym nastawieniem – niech radykalne opinie o katastrofie smoleńskiej, bo to temat najbardziej ostatnio popularny – znów nie przesłonią obrazu.
Zresztą, osobiście to mi nie przeszkadza, raczej odwrotnie – coraz więcej poszlak i opinii ze wszystkich stron pokazuje, że POprawne spojrzenie na sprawę wcale nie jest takie poprawne…
Poza tym, jak daję temu wyraz na www.LepszeZdrowie.info, spiskowanie w polityce, gospodarce i nauce wcale nie jest rzadkie.

„Nasz Dziennik” to był przykład. W weekendowej prasówce mam przed sobą także „Gazetę Wyborczą” i „Polskę”, za jakiś czas inne tytuły. W każdym z nich znajduję coś ciekawego, ale nigdzie nie przeczytam tego, co znajdę w ND. Oprócz paru niezależnych miejsc w Internecie – całe szczęście, że istnieją i że mamy prawo wyboru.
Proszę więc oponentów – zechciejcie z niego korzystać. Dopiero wtedy – bywa – otwierają się oczy.
Ale może ja też wołam na puszczy?

Co jest najważniejsze w życiu?

ważne alarmy

Co jest najważniejsze w życiu?
………………………………………………………………

Oddychanie!
Już widzę rozczarowanie Czytelnika, który spodziewał się jakiejś „głębszej prawdy filozoficznej”…

Daj mi chwilę, a dojdziemy i do tego.

Prawdą jest, że nic nam po filozofii, jeśli po prostu nie będziemy żyć.
By żyć, musimy się odżywiać, ale bez jedzenia człowiek może przetrwać i powyżej 30 dni.
Potrzebujemy pić, ale można bez wody przetrwać do 7 dni.
Natomiast bez powietrza nie przeżyjemy nawet 5 minut.

Potrzebujemy tlenu dla procesów energetycznych ciała, ale oddychanie jest też odpowiedzialne w 70-80% za wydalanie produktów przemiany materii, w tym toksyn.
W ostatnich dziesięcioleciach dużo się mówiło o sposobach oddychania i jego jakości. Napisano mnóstwo książek i artykułów.

[uwaga: ex post dodałem ważna aktualizację – patrz na końcu]

Dla mnie bodajże pierwsze zetknięcie z tematem to były lektury Leonarda Orra z lat 70/80, gdy zainteresowałem się rebirthingiem.
W miarę zapoznawania się z tematem, zaczęła mnie zastanawiać duża liczba technik, z których każda mieniła się tą najlepszą, chociaż każda była inna. Dawałem wiarę raczej tym starożytnym, ponieważ świadoma praca z oddechem była przez tysiąclecia częścią jogi, tai-chi oraz innych duchowych szkół na Wschodzie.
Ale i tu istnieje duża różnorodność – wystarczy zapoznać się z kolejnymi naukami różnych wschodnich guru, jacy na przestrzeni 100 lat przenosili swe przesłania na Zachód. Powstają też różne kompilacje, z których jedną z ostatnich jest system Eiriu-Eolashttp://eiriu-eolas.org/about/ .
Obecnie w terapiach stosuje się też tzw. Integrację Oddechem. Technikę tę opracowała Australijka, nauczycielka jogi Nemi Nath.
Tematom tym poświęciłem kiedyś na L-earn.net (potem – po deaktywacji tego serwisu na LepszeZdrowie) parę artykułów:

Świadome oddychanie wg Leonarda Orra

Po co ci ta cała Integracja Oddechem?

Co dała mi Integracja Oddechem?

Różnorodność bierze się i stąd, że są oddechy oczyszczające, uspakajające (relaksujące), wyciszające, a także pobudzające i energetyzujące. Ważne jest, by wykorzystywać bardziej oddech brzuszny, nazywany przeponowym. Jest on najbardziej naturalny i zbliżony do sposobu, w jaki oddychaliśmy jako dzieci. Ma na celu wykorzystanie całych płuc, zwłaszcza ich dolnych płatów, które z wiekiem, gdy nasze ciało robi się coraz bardziej spięte, są powoli wyłączane.
Nie jest jednak teraz moim zamiarem rozwijanie tematu oddechu w tej „linii” i dlatego zakończę wątek podaniem przykładowych polskich lektur wprowadzających:

  • Ewa Foley – Świadome oddychanie (kaseta z seminarium)
  • Colin P. Sisson – Niezwykła moc świadomego oddychania (książka)
  • Leonard Orr – Świadomy oddech.

Chciałbym teraz zwrócić uwagę na naukowe podstawy ważkości oddychania a właściwie na jego mniej znane właściwości.
Kierując się swym poszukiwaniem źródeł chorób i prostym zasadom ich profilaktyki (patrz http://lepszezdrowie.info/news11.10.htm ) chcę zakomunikować, że natrafiłem na nowe … rewelacje.
Tematem tym zajmę się kiedyś na www.LepszeZdrowie.info  – gdy zbiorę więcej materiału i własnych doświadczeń, ponieważ mam jeszcze mieszane uczucia – temat jest kontrowersyjny.

Otóż, prawdopodobnie jedną z podstawowych przyczyn chorób jest niedotlenienie komórkowe.

Temat ten został poruszony szerzej bodajże najpierw przez Amerykanina W. Douglasa w książce „Uzdrawiające właściwości nadtlenku wodoru” a nieco później przez Iwana P. Nieumywakina w jego książce „Woda utleniona na straży zdrowia” (polskie wydanie wydawnictwa Hartigrama, 2008).
Jak widać z tytułów, chodzi o zastosowania wewnętrzne H2O2.
W USA ostatnio to zastosowanie jest „reklamowane” (w cudzysłowie, bo chodzi nie o reklamę leku w stylu koncernów farmaceutycznych, ale o raczej misyjne propagowanie alternatywnych tanich metod dostępnych dla każdego) na stronie http://www.oneminutecure.com/   i w książce autorstwa Madison Cavanaugh o tymże tytule.
Autorka posuwa się do twierdzenia, że odpowiednio dawkowana wewnętrznie woda utleniona jest panaceum na niemal wszystkie choroby.

Ponieważ jednak w Polsce dostępna jest raczej tylko książka Nieumywakina, to parę słów o niej.
Książka zawiera dużo informacji o tym, jak w praktyce stosować nadtlenek wodoru, zawiera relacje o odczuciach pacjentów i wyniki kuracji. Wyjaśnia również rolę H2O2, którego produkcja (odbywająca się w organizmie z udziałem wyspecjalizowanych komórek układu odpornościowego) jest jednym z mechanizmów usuwania patogennej mikroflory – grzybów, bakterii i wirusów.
Przystępnie, lecz zarazem fachowo wyjaśniono w niej związane z gospodarką tlenową mechanizmy fizjologiczne organizmu, wysoce negatywne skutki niedotlenienia tkanek, a także destrukcyjną rolę wolnych rodników.
Autor podaje również mnóstwo informacji o roli wody (już tej normalnej) w organizmie, o roli soli kuchennej (uważa jej niewielkie dawki za niezbędne dla organizmu).

Iwan Pawłowicz Nieumywakin zajmuje się tematem leczenia i uzdrawiania ludzi od ponad 40 lat. To osoba znana w Rosji zarówno dyplomowanym lekarzom, jak i ludziom zajmującym się medycyną naturalną. Jest doktorem nauk medycznych, profesorem, członkiem Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych, autorem ponad 200 prac naukowych. Mimo znakomitego wykształcenia zyskał sobie przydomek „Głównego Uzdrowiciela Ludowego Rosji”.
Przez ok. 30 lat związany był z rosyjskim projektem „Kosmicznego Szpitala” – metod udzielania pomocy medycznej kosmonautom i zdalnego monitorowania ich funkcji życiowych w trudnych warunkach przestrzeni okołoziemskiej.

Skoro H2O2 ma takie rewelacyjne właściwości, to dlaczego jego zastosowanie wewnętrzne jest tak mało znane?
Cóż, wszystko co proste, tanie i na czym nie da się zarobić jest śmiertelnym zagrożeniem przemysłu farmaceutycznego i medycyny będącej coraz bardziej na jej pasku (subsydiowanie). Alopatyczna medycyna specjalizacji koncentruje się na szybkim eliminowaniu OBJAWÓW i tak rozumianym „leczeniu”, a nie na WYLECZENIU – poprzez sięganiu do źródeł chorób. Straciłaby bowiem rację bytu… Stąd zatajanie, zwalczanie, pomawianie o szarlatanerię, gdy temat H2O2 jest podnoszony.
Jednak, wg One Minute Cure, mimo wszystko:

„…over 6,100 articles in European scientific literature have attested to the effectiveness of this simple therapy
in not only killing diseased cells but also simultaneously revitalizing and rejuvenating healthy cells, thereby creating vibrant energy and well-being…

this safe, inexpensive and powerful healing modality has been administered by an estimated 15,000 European doctors, naturopaths and homeopaths to more than 10 million patients in the past 70 years to successfully treat practically every known disease”.

Nawet jeśli tezy o cudownych własnościach H2O2 są przesadzone, to ciekawe i cenne mogą być uwagi Nieumywakina o samym oddychaniu, a w szczególności jego zalecenie o tzw. fizjologicznym, naturalnym oddychaniu.
Jak by nie było, zagadnienia oddychania są jego główną specjalizacja zawodow
ą.
Otóż – wbrew obiegowym opiniom – zbyt głębokie i intensywne oddychanie wywołuje odwrotny skutek, powodując zmniejszenie zaopatrzenie organizmu w tlen, ponieważ zakłócona zostaje równowaga w składzie mieszanki tlenu z dwutlenkiem węgla, który to drugi gaz służy udrażnianiu tlenowi dostępu do komórek (w uproszczeniu). Stąd wskazane jest owo naturalne i wolniejsze oddychanie, z akcentem na dłuższy wydech i nawet umiarkowane zatrzymywanie oddechu.

Dość rewelacyjne – nie komentuję dalej, zanim nie poznam tematu głębiej i go nie wypraktykuję. Coś w tym jest – gdy np. biegnę, oddycham intensywniej – to właśnie wtedy mnie „zatyka”. Ale to może niewłaściwy przykład…

Na koniec wracam do metaforycznej strony oddychania. Zdrowie, któremu ma służyć dobre oddychanie i ww. terapie, to wielka wartość.
Gdy mówimy „weź oddech”, to mamy na myśli aspekt odpoczynku, spojrzenia szerzej na sprawy, uspokojenia umysłu, wolność. Czyż to też nie jest ważne?

Szczególnie oddech jako synonim swobody i wolności, to olbrzymia wartość, bodajże największa.
Gdy gonimy za bogactwem, to dla samego bogactwa?
Nie – to tylko środek do … wolności różnego rodzaju.
Nawet zdrowie to element wolności – od trosk i bólu złej kondycji, a ku powabom życia, ku jego wydłużeniu.
Wolność to samorealizacja.
W pewnym sensie kółko się zamyka – miejmy wolność w wyborze metod leczenia, wychodźmy poza zniewalające schematy i dyktaty.

—-

Dopisek.
Później poznałem nowsze prace, w szczególności Konstantina Butejko, który udowodnił, że sposobem na zdrowie i uzdrawianie z wielu chorób, a także na dłuższe życie, wcale nie jest oddychanie głębokie a takie, które zachowuje więcej dwutlenku węgla we krwi.
Dokładniej o tym:

Oddychanie wg Butejki

Oddychanie a zdrowie

Wiedza – potrzebna na każdym kroku

Po pierwsze nie szkodzić.
Hipokrates

karmnik-ptaki

Wielu z nas poruszonych ciężkim losem ptaków, które w tak trudnych warunkach zimy muszą szukać pożywienia, zaczyna dokarmiać je na własną rękę, czy to w ogrodzie, czy na balkonie czy też w parku. Jednak nie każdy z nas jest chyba w pełni świadomy faktu, iż takie dokarmianie niewłaściwie prowadzone może stanowić wręcz zagrożenie dla życia tych małych i jakże wrażliwych organizmów.


Dlatego zanim zabierzemy się za tak godne uznania uczynki powinniśmy zapoznać się z podstawowymi zasadami dokarmiania ptaków, które ochronią je przed komplikacjami zdrowotnymi, a nawet śmiercią.


Ważne jest by przestrzegać tych zasad podczas całego cyklu karmienia, regularnie i z odpowiednią do warunków otoczenia częstotliwością.
Jeżeli czujemy, że nie potrafimy sprostać tym wymaganiom – nie podejmujmy się tego wyzwania. OCHRONIMY TYM SAMYM PTAKI przed takimi konsekwencjami nieodpowiedzialnego karmienia jak choroby układu pokarmowego tj. kwasica i biegunka w przypadku zbyt dużej ilości pieczywa w pokarmie, osłabienie odporności wskutek niedoborów składników pokarmowych w mało zróżnicowanej diecie, pasożyty i inne choroby poprzez spożywanie karmy zabrudzonej odchodami innych ptaków, a także śmierci w przypadku dostarczenia im solonego pokarmu lub zwyczajnie w przypadku zaprzestania ich dokarmiania.

 

6 NAJWAŻNIEJSZYCH ZASAD – czyli o tym, czym powinniśmy się kierować przy zakładaniu i prowadzeniu ptasiej stołówki:

 

1.      Sezonowość – Nie dokarmiajmy przez cały rok. Rozpocznijmy dokarmianie, gdy warunki pogodowe takie jak niskie temperatury, pokrywa śnieżna, marznący deszcz mogą stanowić poważne utrudnienie w odnalezieniu przez nie pokarmu (w zależności od roku to może być październik lub listopad), a zakończmy na wiosnę (tj. w marcu, na początku kwietnia). W cieplejszych okresach zimy dokarmianie powinno być mniej intensywne niż podczas mrozu.

 

2.      Systematyczność – Ptaki przyzwyczajają się do miejsca zdobywania pożywienia, dlatego tak ważne jest ich regularne dokarmianie w całym niesprzyjającym pogodowo okresie. Jeżeli zaprzestamy nagle dokarmiania, umrą czekając na pożywienie w miejscu, które kojarzy im się z łatwo dostępną bazą pokarmową.

 

3.      Różnorodność – Bogate, wieloskładnikowe menu pozwoli wybrać ptakom najodpowiedniejszą dla potrzeb ich organizmu karmę, zwiększając tym ich odporność. Pamiętajmy, by nie podawać ptakom pokarmów solonych ani nie stosować pieczywa jako karmy podstawowej!

 

4.      Higiena – Dbajmy o higienę pokarmu jak i miejsca jego spożywania. Zarówno woda jak i karma powinny być świeże. Regularnie oczyszczajmy karmniki z resztek pokarmu oraz odchodów. Mogą stanowić one źródło wielorakiego rodzaju chorób zakaźnych.

 

5.      Ochrona przed wilgocią – Konstrukcja karmnika powinna zapobiegać zawilgoceniu karmy, która łatwo ulega zamarzaniu w sprzyjających okolicznościach, stanowiąc zagrożenie dla przełyków ptaków, jak również mocno wyziębiając ich organizm.
W przypadku niczym nie zabezpieczonych karmników, jak wiszące siatki należy wieszać je w miejscu osłoniętym np. na ganku, pod okapem itp.

 

6.      Ochrona przed drapieżnikami – Wybierając miejsce lokalizacji, sytuujmy je w miejscu pozostającym poza zasięgiem kotów i innych drapieżników.

 

ODPOWIEDNIE MENU – czyli jak skomponować menu by przyciągnąć do siebie grupę potencjalnych klientów.

– nasiona oleiste np. słonecznika (dla sikor, wróbli, gilów, zięb)

– nie solona słonina, łój lub smalec (dla sikor, dzięciołów, kowalików)

– nasiona zbóż np. owsa, prosa (dla trznadli)

– orzechy (dla sikor, dzięciołów, kowalików)

– mieszanki tłuszczowo – nasienne np. kule z łoju oraz nasion słonecznika, lnu, prosa

– owoce np. jabłka, jarzębina, rodzynki (dla kosów, kwiczołów)

– drobne kawałki pieczywa, nie spleśniałe (i tylko jako niewielki dodatek do karmy).

– nie dawać ryżu – ten pęcznieje w żołądku  i może stanowić zagrożenie.

—-

Na podstawie (głównie) artykułu w magazynie Targówek, nr 9/2010: JAK ZORGANIZOWAĆ 5- GWIAZDKOWĄ PTASIĄ STOŁÓWKĘ.

Zmiana to nowe możliwości

Refleksja nad znaczeniem zmian – trochę dla własnego dopingowania się, trochę dla czytelników, którzy czują potrzebę zmiany.

[To jest wpis archiwalnywiele wymienionych wpisów nie jest aktualnie dostępnych, ze względu na zawieszenie L-earn.net; mam nadzieję kiedyś to odtworzyć, a tymczasem niektóre linki w charakterze protezy odsyłają do roboczego tekstowego archiwum, sorry ...]


Wiemy że panta rei, ale jak to oceniamy?

Przyjmujemy to jako fakt, bo rzeczywiście główną cechą świata jest jego zmienność. Jak  mówią: Jedyną stałą zasadą jest to, że wszystko jest niestałe 🙂

W ogóle zmienność jest nieskończenie bogatsza od stałości. Są różne zmienności, np. ruch harmoniczny cechuje się nieskończoną ilością pochodnych (w sensie matematycznym) i dlatego (?) jest osnową elektromagnetycznego wszechświata. Zmienność ma potencjał, w tym do stanów okresowo statycznych, natomiast statyka nie.
Dana nam wolna wola nie miała by sensu, gdyby nie istniały wybory. Wiąże się to z odpowiedzialnością. Tak pojmuję prawicowość – branie losu w swoje ręce – w opozycji do marionetkowej (na ogół lewicowej) postawy że państwo, że ktoś inny jest winien.
Natomiast prawicowość to wcale nie musi być konserwatyzm, który kurczowo trzyma się schematów przeszłości. Cenię „odwieczne” wartości, tutaj mamy kręgosłup, ale ta podstawowa, boska, to wolność.

Można snuć dalej filozoficzne rozważania, np. w kierunku jednej z koncepcji Boga, w której nie jest On jakimś Constans, lecz Kreatorem, który stale tworzy, w tym siebie w coraz to wspanialszej formie…

 

Schodząc na ziemię. Jak nigdy dotąd żyjemy w epoce dynamicznych zmian.

Kto stoi, ten się cofa.

„Zmień się zanim będziesz musiał.” ( Jack Welch).

 

Są megatrendy i codzienne gonienie postępu technologicznego. Zalew informacji i nie nadążająca percepcja. Z jednej strony nie jestem za tym, by dać się temu zwariować, z drugiej strony – widzę, że można sobie pomóc.

Trzeba spojrzeć na rzeczywistość z szerszej perspektywy, a wtedy odróżnimy co jest istotne, a co tylko nas zamula i dezorientuje. Nie uciekniemy przed zmianami paradygmatów, bo po owocach poznaliśmy, że nie wszystko się sprawdza, że nie wszystko w co wierzyliśmy jest prawdą. Lepsze jest lepsze od „dobrego”. Trudno osiągnąć coś lepszego i nowego bez zmiany w postrzeganiu i postępowaniu.

„Fascynujący jest dla mnie fakt, że większość ludzi planuje swoje wakacje z większą starannością niż swoje życie. Być może jest tak dlatego, że ucieczka jest łatwiejsza od zmiany…” (Jim Rohn)

 

W działaniu jest to przejście od taktyk ku strategiom. Od bycia reaktywnym (działania w odpowiedzi na okoliczności), do proaktywności (S. Covey) – stwarzanie okoliczności, działanie wg swego planu.
Gdy czekasz na (tytułowe) nowe możliwości – możesz się nie doczekać, dokonaj zmiany by je zobaczyć i doświadczyć.

Bo

„Szczęście to świadomy wybór – nie automatyczna reakcja.” ( Mildred Barthel )

 

„Różnica między wielkimi ludźmi a całą resztą jest taka, że wielcy ludzie aktywnie tworzą swoje życie, podczas gdy wszyscy inni są stworzeni przez ich życie, pasywnie czekają, by zobaczyć, gdzie życie ich dalej zabierze. Różnica między tymi dwoma podejściami, to różnica pomiędzy życiem pełnią życia a samym tylko egzystowaniem.” (Michael E. Gerber)

 

Przejście do proaktywności to bodajże największa osobista zmiana.

 

Nie będę mówił o zmianach w firmach – bo chociaż zmiana na proaktywność t
eż ma tu zasadnicze znaczenie, to istnieje cała rozbudowana wiedza o zarządzaniu zmianami w biznesie i korporacjach – nie sposób tego tu nawet przybliżyć.

Zauważę tylko, że zmiany, próby, popełnianie błędów, były matką wielu wynalazków i odkryć, przyczyną nawet nieoczekiwanych sukcesów firm, dźwignią na zasadzie serendepity.

 

Zaplątani w paradoksy, uciemiężeni systemami i polityką poszukujemy prostoty, wymiaru ludzkiego z obliczem miłości. Optymistycznej wizji zamiast drogi bez nadziei.

 

Planowanie i realizowanie zmian w swoim życiu może nie być łatwe. Z natury jesteśmy raczej leniwi. Ale stawka jest warta gry.

Jedynymi ograniczeniami możliwości Twojego jutra są „ale”, których używasz dzisiaj.” (Les Brown).

 

Warunkiem sprostania zmianom jest wyzbycie się lęku przed nimi. Ma to zapewne aspekt pokoleniowy.

 

„Nasze wyobrażenie o sobie i nasze nawyki idą zwykle w parze. Zmień jeden z tych składników, a automatycznie zmienisz drugi.”     (Maxwell Maltz)

A więc – warto uwierzyć w siebie, w swój potencjał, który choć może nie uświadomiony, każdy ma.
Z  kolei nawyki są naszą drugą naturą. Zacznij przynajmniej od jednego z tych dwóch czynników.

Należy się w tym ćwiczyć, zacząć od siebie, od codzienności. Wymaga to odrobiny kreatywności, ale zaczęcie działania wyzwoli dalsze pomysły.

 

„Kreatywność to wymyślanie, eksperymentowanie, wzrastanie, ryzykowanie, łamanie zasad, popełnianie błędów i dobra zabawa.” (Mary Lou Cook)

Warto także zastosować tzw. prowokacyjną operację (PO) dla stwarzania nowych możliwości i rozwiązań.

 

Oto trochę podpowiedzi na start ćwiczeń (i nie tylko ćwiczeń, bo może odkryjesz coś naprawdę nowego).

Zrób dziś coś inaczej, innego:

  • Napisz coś swoją niedominującą ręką (rozwija!)
  • Poznaj nową dzielnicę swej miejscowości, a może swoją własną znasz niedostatecznie?
  • Poznaj, doświadcz nowego sportu
  • Zacznij się gimnastykować
  • Zmień menu, albo przynajmniej spróbuj nowej potrawy.
  • Zacznij pić więcej czystej wody. A może będzie to zmiana stylu życia dla zdrowia?
  • Zacznij wcześniej wstawać, by mieć więcej czasu
  • Pojedź/pójdź do pracy inną drogą
  • Spędź więcej czasu z rodziną, porozmawiaj z dziećmi, małżonkiem, wyrwij się z nim na nietypową imprezę
  • Kup/wypożycz i przeczytaj książkę o rozwoju osobistym
  • Uśmiechnij się do siebie w lustrze
  • Powiedz sąsiadowi po raz pierwszy dzieńdobry
  • Zgól/zapuść brodę – chociaż dla kobiet byłaby to zbyt trudna zmiana 🙂
  • Zafunduj sobie SPA lub inną formę regeneracji
  • Zacznij zwracać uwagę na jakość a nie ilość
  • Przeżyj dzień wg uprzednio zapisanego planu
  • Poznaj (codziennie) kogoś nowego
  • Daj datek na dobry cel
  • Zapisz się na jakiś kurs
  • Zrób wreszcie remanent w papierach
  • Wyrzuć jakieś niepotrzebne graty
  • Powiedz tak, gdy zwykłeś mówić nie (lub odwrotnie)
  • Poproś o podwyżkę
  • Załóż pamiętnik lub bloga
  • Nadaj termin realizacji jakiegoś marzenia

Itd. itp.

 

Jak zobaczysz, że to wszystko wcale nie jest trudne, przekonasz się do bardziej zasadniczych zmian w swoim życiu.

 

Zakończę tak: „Sposobem na zaczęcie jest skończenie mówienia i podjęcie działania.” ( Walt Disney)