Naucz się planować

Ubóstwo nie wymaga planowania.
Napoleon Hill

(Z mojej notki na pingerze dla młodych internautów)

Początek roku sprzyja planowaniu.
O stawianiu celów, jak to robić – znajdziesz sporo informacji ogólnych w sieci – np. na l-earn.net/index.php?id=100 (tam też można znaleźć trochę i o biznesie).

W biznesie ważny jest „business plan” – tak się fajnie składa, że niedawno była premiera dobrej publikacji „Skuteczny biznesplan” – is.gd/5Pf71 . Profesjonalny biznes plan to już połowa sukcesu…premiera dobrej publikacji „Skuteczny biznesplan” .

GOD SAYS:

Zaufaj – Bóg jest po Twojej stronie.
Tak jak przemawiał i wspierał kiedyś, tak przemawia i wspiera teraz.

LK

You say: „It’s impossible.”

God says: All things are possible. (Luke 18:27) You say: „I’m too tired.”

God says: I will give you rest. (Matthew 11:28-30) You say: „Nobody really loves me.”

God says: I love you. (John 3:16 & John 13:34) You say: „I can’t go on.”

God says: My grace is sufficient. (II Corinthians 12:9 & Psalm 91:15) You say: „I can’t figure things out.”

God says: I will direct your steps. (Proverbs 3:5-6) You say: „I can’t do it.”

God says: You can do all things. (Philippians 4:13) You say: „I’m not able.”

God says: I am able. (II Corinthians 9:8) You say: „It’s not worth it.”

God says: It will be worth it. (Roman 8:28) You say: „I can’t forgive myself.”

God says: I FORGIVE YOU. (I John 1:9 & Romans 8:1) You say: „I can’t manage.”

God says: I will supply all your needs. (Philippians 4:19) You say: „I’m afraid.”

God says: I have not given you a spirit of fear. (II Timothy 1:7) You say: „I’m always worried and frustrated.” You say: „I don’t have enough faith.”

God says: I’ve given everyone a measure of faith. (Romans 12:3) You say: „I’m not smart enough.”

God says: I give you wisdom. (I Corinthians 1:30) You say: „I feel all alone.”

God says: I will never leave you or forsake you. (Hebrews 13:5)

Thanks to Tim Wright

http://GodCenteredWealth.com

Dlaczego i jak archiwizować mikroblogi

Internet doczekał się swojej archeologii.
LK

archiwum

[uwaga – z czasem poniższe linki mogą być zdezaktualizowane, a metody zastąpione lepszymi/innymi]

Twitter wciąż mnie fascynuje. Odkrywam nowe możliwości. W pewnym sensie jest moim mikronotatnikiem przy przeglądaniu Internetu – zamiast zakładek w komputerze i zamiast zakładek publicznych np. w delicious – tworzę linki w … twitterze, dodaję komentarz i od razu dzielę się tą informacją ze światem.
Ale jak dotrzeć do takich starych zakładek?

Jak wiadomo, twitter oferuje spore możliwości marketingowe i biznesowe. Umieszczenie jednak pojedynczego komunikatu/reklamy niewiele daje, ponieważ rozpływa się on w wartkim strumieniu tysięcy innych twittów, które wciąż napływają. Jedną z metod jest powtarzanie komunikatów. Zatem nie powinny być ulotne. Wiadomo też, że sam twitter nie udostępnia wprost twittów starszych niż parę dni, zatem warto mieć ich archiwum.

Jeśli ktoś ma spory „dorobek” to dochodzi kolejny prosty powód archiwizacji – uchronienie tego dorobku. Twitter miał już wpadki, czasem jest niedostępny z powodu przeciążenia, przeżywał też podobno ataki hakerskie. Warto też bezpiecznie zachować pozyskane kontakty. A może zmienimy profil, ale nie chcemy zaczynać od zera? Itd. itd.

Jednak nie tylko o to chodzi. Oprócz własnych wpisów mamy cenne komentarze, wytypowane ulubione twitty, direct messages (posty bezpośrednie), dane osób śledzonych i śledzących, często adresy ich stron i blogów, linki do zasobów, ciekawe zdjęcia itp. Jest to wartościowy „materiał marketingowy”, poddający się „data mining” czyli ew. dalszej obróbce.

Jest wiele sposobów na archiwizację.

[tu były podane starsze metody, wykorzystujące zewnętrzne aplikacje, które już nie działają, poniżej nowsze

https://wilkowski.org/notka/1575, a także wbudowany mechanizm twittera – tutaj jak go używać – https://help.twitter.com/en/search?q=archive

Problem dotyczy oczywiście nie tylko twittera, warto zadbać o nasze wpisy na wielu platformach społecznościowych. Np. Facebook ma własny mechanizm robienia kopii stron: – ustawienia –  pobierz stronę.
Sprawdź jak postępować na  innych platformach w ich „Pomocy”.

A dla zastosowań profesjonalnych przykładem są środki z  http://www.backupify.com/
Oczywiście z biegiem czasu powstaną jeszcze lepsze sposoby – problem pamięci już nie jest przeszkodą, a bezpieczeństwo dodatkowo gwarantują (?) szyfrowane sieci rozproszone (chmury) i backupy prowajderów Internetu.

Blogi dają bieżący wsad do Google

BLOG > GOOGLE

[stare, o opcji która chyba już nie działa tak jak zapowiadano ]

Od grudnia mamy rewelacyjne narzędzie wyszukiwania informacji ze świata dotyczących wydarzeń sprzed …  sekund. Normalnie wyszukiwarki indeksują strony z opóźnieniem, biorąc pod uwagę swe algorytmiczne priorytety. Teraz możesz napisać na twitterze, że sąsiad kichnął, a za chwilę świat będzie o tym wiedział.
Chodzi o wyszukiwanie real time przez Google. Oczywiście  użyteczność takich informacji dla przeciętnego internauty może być niewielka. Ale są sytuacje w których bieżące informacje z Twittera i Facebooka będą bardzo interesujące np: relacja z bieżących wydarzeń i opinie do nich.
W pewnym sensie te blogi są więc lepsze od Googla, to one dostarczają najświeższych informacji, a Google tylko to zbiera i wrzuca w swoje mechanizmy.

Jeśli chcecie sprawdzić jak działa real-time search w wykonaniu Google, wystarczy wpisać temat poszukiwania, w wynikach wejść w options i wybrać latest  (lub latest results  – obecnie w wyszukiwaniu zaawansowanym raczej „ostatnia godzina” lub „z ostatnich 24 h’) – bieżące wyniki przewijają się na górze jak „time line” w twitterze (o ile akurat sa na dany temat).
Ale UWAGA – to działa na razie tylko w wyszukiwarce angielskiej (w opcjach języka zaznaczyć English by nie przerzucało do polskiej wyszukiwarki – geolokalizacja).

Monitorowane są Twitter, Facebook, FriendFeed, Jaiku i inne blogi (szczegółowo jeszcze nie sprawdzałem).

Podobno można też do tego użyć bezpośrednio Google Chrome, ale to mi się nie udaje – może chodzi o geolokalizację?
Oczywiście można dodać swoją stronę (blog) do Googla, dla szybszego zaindeksowania.

Zapewne są inne/prostsze sposoby (zresztą ta usługa jest w rozwoju) – chętnie o nich usłyszę…

Przy okazji dowiedziałem się, ku swemu zaskoczeniu, że tagowanie (#) wpisów w treści twittów osłabia ich googlowy ranking! (??)

PS. Uważaj co piszesz na blogach – tak zaindeksowanych (o ile to zwykłe indeksowanie) informacji prawdopodobnie już nie można „odkręcić”.

 

DzieńDobry

Miłość to jedyna wartość, która się mnoży, kiedy się ją dzieli.

Wielu zaczyna dobry dzień dobrą kawą *

Dzień Dobry to był mój projekt na stronę w Internecie pomyślaną jako witryna społecznościowa a raczej web2, w WordPressie.

Już był dość zaawansowany, ale odłożyłem go na czas nieokreślony z powodu innych projektów i pewnych trudności technicznych. Nie wiem, czy do niego wrócę. Przez pewien czas fukcjonował też na L-earn.net jako wpisy i tygodniowy biuletyn o nazwie Dobry Tydzień.

Zamysł był taki, że byłoby to dzienne kalendarium w którym, oprócz zwykłych danych kalendarzowych, było by archiwum dnia z pozytywnymi, wartościowymi wydarzeniami związanymi z tym dniem na przestrzeni lat. Do tego pozytywny cytat /sentencja dnia, jakis dzienny humor, inspirujący obrazek, itp.

Główne przesłanie tego serwisu to „tylko dobre wiadomości” – jako przeciwwaga codziennych wiadomości, które są na ogół złe i zasmucające.

Istotnym elementem miała być możliwość wrzucania przez wszystkich dziennych wpisów o pozytywach, osobistych i dostrzeżonych sukcesach i dobrych wydarzeniach. To one, oprócz „oficjalnych”, historycznych danych z kalendariów, miały tworzyć owe  archiwum serwisu.

Czy ktoś byłby zainteresowany kontynuowaniem tego projektu?


* Obrazek z pinterest. Nawiązuje także do mego upodobania do kawy  🙂

Sposób na sukces (?)

Motywacja jest tym, co pozwala ci zacząć.
Nawyk jest tym, co pozwala ci wytrwać.

Jim Ryun

Wszyscy doradcy rozwoju osobistego i biznesowi podkreślają wagę posiadania celu a dokładniej – celu głównego i celów pośrednich, co tworzy podstawę do planu działania. Bo jak można coś osiągnąć, jeśli się nie wie co,  kiedy i jak? (chyba że liczysz na lotto itp.).

Ta myśl jest pogłębiona przez dyrektywę: gdy masz już cel główny i towarzyszące cele pośrednie, to odtąd uważaj by wszystkie czynności, zamierzenia przybliżały cię do tych celów, wszystko inne odrzucaj lub ograniczaj.

Ci sami doradcy i autorzy podkreślają też że bodajże głównym wrogiem na drodze do sukcesu są nasze złe przyzwyczajenia, zakorzenione od dzieciństwa nawyki i zahamowania. Mówią: twoim największym wrogiem prawdopodobnie jesteś ty sam. I że przyzwyczajenia są naszą drugą naturą. Ja powiedziałbym, że może i pierwszą.

Mówi się też, że kreujemy swą rzeczywistość przez swoje myśli. Sądzę jednak, że jeszcze większą rolę odgrywają nasze reaktywne nawyki, ponieważ to one, często podświadomie i automatycznie wyznaczają nasze postępowanie. Nader często myślenie jest tu wyłączone.

Dalej: antidotum na powyższe to pozytywne myślenie, wiara w siebie, otwieranie się. E. de Bono twierdzi, że to za mało, bo trzeba włączyć proaktywne TWÓRCZE myślenie.

Z tym wszystkim nie trudno się zgodzić, ale trudno wprowadzić w życie o ile nie zaczniemy być bardziej świadomi siebie. Ta konkluzja, z kolei, zgodna jest z dalekowschodnimi maksymami o świadomości…

Obmyśliłem na swój użytek pewien sposób, który może was zainteresuje.

Otóż, na zasadzie ćwiczenia, zacząłem pilnować się by stale, przed podjęciem jakiejś czynności, zadać sobie pytanie: jaki jest tego cel, co chcę przez to osiągnąć, czy to przybliża mnie do moich głównych celów?

Gdy stosuję to do powszednich czynności, to jest to dość karykaturalne i często bez znaczenia, ale jest też dobrym ćwiczeniem uważności (uważność, koncentrowanie się na celu jest bardzo silnym narzędziem).

Pozwala to na dostrzeżenie owych nawyków, na refleksję:  czy to mi służy? Zwracam większą uwagę na dietę, ruch, oszczędności,  nastroje (czy mi służą), na priorytety, … I cieszę się ŚWIADOMOŚCIĄ CHWILI, staram się dostrzec jej uroki.

Przy okazji eliminuję pewną zmorę, która czasem mnie prześladuje – zapominanie, gdzie coś położyłem lub zapisałem.

Jestem dopiero na początku tych ćwiczeń, ale wierzę że mi wiele dadzą. Tworzę nowy pozytywny nawyk.

Po Kopenhadze

Najciemniej jest pod latarnią.

Jeszcze postscriptum do mojego postu z dn.18 października o „ociepleniu klimatu”.
Dlaczego takie motto?

Zakończyła się konferencja ekologiczna w Kopenhadze.
Odnoszę wrażenie, że był to spęd „towarzystwa wzajemnej adoracji”, które się wzajemnie … ocieplało. To nie służy rozświetlenie problemów, chociaż świeciły tam sławy klimatologii.
Wynik konferencji był do przewidzenia.
Pisze o tym wielu, w szczególności Tomasz Teluk na http://prawica.net/node/20357.
Sarkazmy autora są uzasadnione.

Podzielając sprzeciw wobec panikom medialnym i wszelkim biznesowym lobbystom – jeśli w czymś miałbym odmienne zdanie, a właściwie byłbym bardziej wyważony, to ująłbym to tak:

Bądźmy jednak ostrożni, przemysł trzeba oczyszczać ze szkodliwych oddziaływań na przyrodę, gdzie ew. ocieplenie to TYLKO JEDEN z aspektów ekologii, bo chodzi też o zatrucia, erozję i skażenie ziemi, zagrożenia gatunków, deficyt wody, wyczerpywanie zasobów nieodnawialnych, …

Daję wiarę TYM ekologom i meteorologom, którzy mówią, że nie tyle chodzi o długofalowe ocieplenie (co do którego nie ma pewności), co o rozchwianie ekosfery, o widoczne w naszym pokoleniu zmiany w pogodzie, zanik okresów przejściowych, dynamikę zmian krótkookresowych, która nie pozwala postawić prognozy na więcej niż parę dni. Tego dawniej nie było.
Z teorii układów dynamicznych i teorii katastrof (działy matematyki): rozchwianie, jeśli nie jest stabilizowane, grozi niestabilnością.
Nie ma nic złego ani niezwykłego, gdy niepokoimy sie o NASZ czas, o zjawiska, których sami doświadczamy.
Krok dalej są ci, którzy myślą długofalowo i niepokoją się o następne pokolenia – podobnie jak niepokoją się o krótkowzroczność wszelkiej rabunkowej gospodarki. Strategia jest ważniejsza od taktyki.

Przebijają się opinie, że samo ocieplenie (stabilne), o ile nie pociągnie nieprzewidzianych skutków, było by w Polsce korzystne – kolejny szeroki kontrowersyjny temat…
Polecam też inne artykuły p. T. Teluka – patrz http://prawica.net/Teluk oraz dyskusję pod nimi.

PS. nie dowierzam wielu „naukowcom” ani wielu „ekologom”.
Jednym z moich testów na wiarygodność ekologa jest to, czy pali papierosy. Jeśli pali, to podejrzewam, że w ekologii działa raczej na pokaz (?) i nie potrafi mieć wpływu na to, na co mógłby mieć sam realny wpływ (gdy biadoli, że działania ekologów są tak mało doceniane lub mało skuteczne).
Ma negatywny wpływ na najbliższe otoczenie i nie ceni nawet jego jądra, którym jest… jego własne ciało.

Sens życzeń i ich składania

Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok były okazją do niezliczonych życzeń.

Zbiega się to dość mocno w czasie i często życzymy sobie z powodu tych dwóch świąt  jedną prawie formułką. O zatracaniu głębszego sensu wigilii i rocznicy (umownej) narodzenia Chrystusa sporo się wspomina, ale tutaj nie będę się zajmował aspektem religijnym.

Życzenia składamy sobie przecież z bardzo wielu powodów.
Ale przy okazji życzeń wigilijnych uwidacznia się nader często ich schematyczność. Bywa, że składamy jednego wieczoru życzenia kilkunastu osobom, wszystkim podobnie i ogólnikowo „szczęścia, zdrowia, pomyślności…”.

Podobnie – składanie  życzeń prawie obcym ludziom, np. w pracy, na ślubie osób, które nawet nas nie kojarzą… – zawsze mówi się banały. Nie lubimy takich życzeń składać, a nawet przyjmować.
Bo tak naprawdę nie są to życzenia. To utarty schemat zdań, co najwyżej uhonorowanie tradycji, lub podporządkowanie się jej. Prawdziwe życzenia wypływają z serca.
O to łatwiej, gdy się zna osobę której składa życzenia, zna jej sytuację i  problemy, co jest dla niej naprawdę ważne – wtedy też łatwiej coś z siebie wykrzesać sensownego. Powinny mieć przede wszystkim osobisty charakter. To, co „zabija” sens życzeń, to właśnie masowe powielanie pewnych myśli, bezwiedne kopiowanie znalezionych gdzieś formuł i rymowanek. Przy okazji w sposób delikatny możemy odkryć swoje priorytety i nadzieje związane z daną relacją, ale … uwaga – złe są życzenia wbrew czyjejś woli i zamierzeniom, wchodzenie z butami w czyjeś życie.

No i życzenia powinny być szczere.
Nie mówię tu o życzeniach negatywnych, które często wypowiadane są w myśli, chociaż także i werbalnie, taka jest też intencja wielu przekleństw.
Spotkałem się z opinią, że świat jest tak skonstruowany, że szczęście jednego jest nieszczęściem drugiego, więc życząc komuś dużo pieniędzy chcemy, aby komuś innemu zostały zabrane. Osobiście uważam to za wielką bzdurę, małostkowość i nieznajomość sytuacji wygrana-wygrana. Świat jest szczodry, ale wielu tego nie dostrzega…

Oczywiście są sytuacje bardziej „protokolarne”, czysto kulturowe, kiedy nasze życzenia są bardziej formalne (np. gratulacje i życzenia dalszych postępów w nauce lub pracy itp.).
Myślę, że właśnie sprawą kultury środowisk i nacji jest to, by umieć celebrować i takie okazje. Czyżbyśmy mieli ich za dużo – do składania sobie serdeczności, okazywania empatii i przyjaźni? Czy na świecie jest za dużo miłości? Sądzę, że potrzeba jej jak nigdy – jako lekarstwa i przeciwwagi całego obecnego zła.
Wtedy odkryjemy, że fajne też są zdawkowe życzenia „wesołych świąt” u ludzi spotykanych na moment np. w sklepie, ich uśmiech. Tego nam w Polsce brakuje w porównaniu z wieloma kulturami.
A w naszych domach? Te gesty są po prostu wyrazem życzliwości, chodzi o okazanie sympatii. I głównie nie treść jest ważna  tylko pokazanie, że ktoś jest dla nas ważny.
Nawet jeśli wiele osób nie wierzy, że jakiekolwiek życzenie ma siłę sprawczą, bo któż z nas jest w stanie przewidzieć, jak potoczą się losy …
Zauważmy, że wystarczającym powodem i sensem życzeń jest to, że inni lubią je dostawać. I my też. Gdy są szczere – robi się milej. Gdy wydają się nieszczere ze względu na przeszłe relacje, to może jednak ktoś robi próbę naprawy?

Życzenia warto składać …sobie.
Czyż nasze postanowienia noworoczne lub inne nie są takimi życzeniami?

Wchodzimy w szeroki temat postanowień – tutaj wspomnę o tzw. samospełnianiu się życzeń – gdy są powtarzane i nadaje się im moc – przez uczucie i wizualizację.

Zacytuję jako ciekawą dygresję parę zdań z pewnego artykułu (*).

„Chcieć to móc, mawiają niektórzy i jest to jedno z tych powiedzonek, nad którymi warto się zastanowić. Bo przecież naprawdę  chcemy – lepszego wyglądu, lepszej pracy, lepszych stosunków w domu i wielu innych rzeczy. Dlaczego więc się nam nie udaje?
… Czasem dlatego, że w gruncie rzeczy… wcale nie chcemy … bo my sami odmawiamy im możliwości realizacji.
…Wiele z naszych noworocznych postanowień to wcale nie rzeczywiste pragnienia, ale rzeczy, o których myślimy, że powinniśmy ich chcieć. Realizacja tego, czego chcą od nas inni, to nie realizacja własnych chęci. I dlatego najczęściej się nie udaje.
… Uświadomienie sobie zatem, czego tak naprawdę chcemy, to pierwszy i najważniejszy krok na drodze do realizacji życzenia…Jeśli precyzyjnie określimy nasze pragnienia, to nagle ni stąd, ni zowąd pojawia się szansa na ich realizację. Tak przynajmniej twierdzą autorzy popularnych ostatnio poradników o sile przyciągania. [patrz http://www.SpelnijMarzenia.pl.tl ] ***

Czy rzeczywiście realizujemy nasze cele dzięki działaniu jakiejś magicznej siły?
Jeśli komuś takie określenie przypada do gustu, to – czemu nie – może go używać.
Czasem łatwiej jest nam zaakceptować działanie magicznych mocy niż zdroworozsądkowe wyjaśnienia.
Bo całą rzecz z przyciąganiem tego, czego pragniemy, można wytłumaczyć także w inny, dużo prostszy sposób. Kiedy już powiemy sobie: „Chcę tego czy tamtego”, ta informacja, nawet jeśli nie dotrze do ‚mózgu kosmosu’ czy innej magicznej konstrukcji, z całą pewnością dotrze do naszego własnego mózgu. Im częściej będziemy ją powtarzać, tym bardziej my sami będziemy wyłapywać z otaczającej nas rzeczywistości właśnie te sygnały, które wskazują możliwości realizacji pragnienia.
Wówczas nasz mózg zadziała trochę jak magnes – popchnie nas w tym kierunku, jaki określamy. Właśnie dlatego rację mają zwolennicy afirmacji, czyli powtarzania pozytywnych stwierdzeń na własnych temat.”

Podpisuję się pod tym – że życzenia mają moc.  Przecież większość wierzy w siłę modlitwy. Modlitwy są na ogół życzeniami. Prosimy dla siebie i za innych. Mało tego – istnieją miejsca i pola mocy. Np. kościoły. Chociaż osobiście uważam, że modlitwa zadziała wszędzie i nie musi mieć określonej formy, to jednak wierzę, że jakiekolwiek pozytywne życzenie tam wyrazisz, zostanie ono wzmocnione.

Ważną rzeczą jest ta pozytywność – wg zasady dobrej intencji i złotej reguły „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. Jest jednak i Platynowa reguła – patrz mój dawny artykuł „Krok dalej”.

Życzenia potrafią podnosić ludzi. W prostym sensie „ktoś o mnie pamiętał, ktoś mnie docenił, jest ktoś, kto mi dobrze życzy i pomoże”, ale i trochę metafizycznie – promieniujemy pozytywną energią, „budujemy”, wprowadzamy spokój, zbliżamy się do siebie duchowo i fizycznie.
Przecież pomagając ludziom, można być szczęśliwym samemu, a nawet TO jest prawdziwe szczęście (Buddyzm i inne religie). Właśnie z buddyzmu pochodzi myśl (**):

„by ludzie wybierali to, co przyniesie jak największą radość jak największej liczbie istot na jak najdalszą przyszłość.
Więc wyrażaj życzenia w taki sposób, aby wszystkie istoty były w nie włączone”.

Tamże Lama Ole mówi:

„…myślę, że powinniśmy wyrażać życzenia, aby stać się dobrym przykładem dla innych. To jest prawdopodobnie najlepszy sposób. Zawsze wyrażaj życzenia, żebyś mogła przynieść jak najwięcej pożytku innym oraz sobie …
Pokazywałem wszystkim, jacy są silni i co mogą zrobić, a także jacy są piękni itp. …. Życzenia pracują i wprowadzają nas w sytuacje życiowe, w których możemy być pożyteczni dla innych”.

Osobiście wierzę i w to, że błogosławieństwa i życzenia działają lepiej (a może tylko?) wtedy, kiedy ludzie są dojrzali do ich przyjęcia. Ale może życzenia przybliżają ich do tej chwili?

Życzę sobie i Czytelnikom lepszego zrozumienia wszystkich tych spraw…

LK

————

* Art. Eweliny Wesołowskiej z „Wróżki”, (numeru nie pamiętam)

** Wywiad z Lamą Ole Nydahlem – Diamentowa Droga: Jak działają życzenia?

wg http://diamentowadroga.pl/dd36/moc_zyczen

*** To była przymiarka do większej i lepiej zrobionej strony, którą potem porzuciłem i tak została w tej szkicowej formie.

Dziękuję Teresom

Dziękuję Teresie Horvath za słowa Matki Teresy z Kalkuty aby  Boże Narodzenie przenieść na inne też dni:

„…Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata i wyciągasz do niego ręce, jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać, jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad, które jak żelazna obręcz uciskają ludzi w ich samotności, jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei „więźniom”, tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego, moralnego i duchowego ubóstwa, jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze, jak bardzo znikome są twoje możliwości i jak wielka jest twoja słabość, jest Boże Narodzenie.
Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg pokochał innych przez ciebie, zawsze wtedy, jest Boże Narodzenie..”


Zobacz ilustracje w „klimatach świątecznych” tutaj.

Świątecznie

Najważniejsze jest, by gdzieś istniało to, czym się żyło:
i zwyczaje, i święta rodzinne.
I dom pełen wspomnień.
Najważniejsze jest, by żyć dla powrotu.

Antoine de Saint-Exupéry

Wigilia – jak zwykle rodzinnie, ale z roku na rok coraz nas mniej, a więc i trochę smutno. Miejsca dawnych seniorów puste, a pamięć ich przy tym stole tak żywa…

Ale było i radośnie. Naprawdę wzruszyłem się, gdy trzy pokolenia śpiewały kolędy przy gitarze (brawo Kamil!). Szkoda, że zdarza się nam to w takim towarzystwie tylko raz w roku.

Wieczorem homilia papieska, a potem pasterka. W kościele tłum. Kazanie arcybiskupa, kolędy – w zasadzie wszystko jak zwykle. Ale jednak coś inaczej…

Dogłębne przeświadczenie, że coś musi się zmienić się W NAS jeśli W OGÓLE  ma się zmienić na lepsze.

Jak w słowach życzeń zarówno z kazania jak i parafialnego świątecznego informatora:

„…abyście siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść;
wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda;
jedność tam, gdzie panuje zwątpienie;
nadzieję tam, gdzie panuje rozpacz;
światło tam, gdzie panuje ciemność;
radość tam, gdzie panuje smutek.
Abyście mogli nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać;
nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć;
nie tyle szukać miłości, co kochać.”

Dodam – więcej radości! Przy naszych osobistych życzeniach padły słowa: jest tyle obiektywnych źródeł stresu – nie dokładajmy go sobie nawzajem. Szwagier zauważył: powinno być jeszcze jedno przykazanie – nie zasmucaj i nie stresuj bliźniego swego.
Amen.