Arogancja a ignorancja

Arogancja i ignorancja napędzają się wzajemnie.

interakcja 

Arogancja i ignorancja napędzają się wzajemnie. Widzę to dość często wśród polityków, przedstawicieli mediów a nawet naukowców.
Pomimo tego sprzężenia, często nieodłącznego, zastanawiałem się które z tych zjawisk jest pierwotne.
Oto trochę moich dywagacji.

Ignorancja jest względna i stopniowalna. Przykładowo, na ogół student posiada więcej wiedzy niż licealista, asystent więcej od studenta, profesor więcej od asystenta, itp.
Ponadto, każdy z nich może swoją wiedzę pogłębiać. Przez to ignorancja jest potencjalnie do usunięcia i wtedy nie musi być zawsze groźna.
Bywa, że ignorancja na jakiś temat powoduje arogancję – po prostu ktoś czegoś nie wie i nie rozumie, więc postępuje arogancko wobec innych postaw i racji.
Tutaj jednak większą rolę niż poziom wiedzy może odgrywać charakter.
Są tacy, którzy mają wolę i naturalną skłonność by poszerzać swe horyzonty, a inni są na to za leniwi lub przekonani, że już wszystko wiedzą.

Szczególnie ta pewność jest nieprzyjemna i niebezpieczna, ponieważ generuje arogancję.
Tylko oni mają rację, biada krytykom.
Wiadomo też, że wykształcenie nie gwarantuje mądrości. Może być i tak, że pewne nabyte w trakcie studiów umiejętności mogą służyć złej sprawie.
Co do wykształcenia i studiów – te tracą na jakości, o czym wspomnę jeszcze dalej (*).
Występuje też przypadek, że dany osobnik działa z pobudek spoza wiedzy – wie, że nie ma racji, ale jej zaprzecza, bo ma w tym interes, jest „kupiony” przez pozycję w środowisku, przez wygodę trwania w jakimś układzie, a nawet wprost – za pieniądze.
Jest groźny przypadek szczególny, który dotyczy osób, które zarządzają dużymi strukturami.
Np. jakiś minister. Rozumiem, że ma tyle spraw na głowie, że trudno mu ogarnąć wszystkie i na wszystkim się znać. Do tego dochodzi lojalność względem linii partyjnej i ogólnej polityki rządu. W takiej sytuacji paradoksem jest (lub zdarza się), że im ważniejsze i skutkujące społecznie decyzje trzeba podejmować, tym mniejsza kompetencja. Chyba, że ma na tyle oleju w głowie i przyzwoitości, że dobiera sobie dobrych doradców i ich słucha.
Dodatkowo władza psuje, rozdmuchuje ego, jeśli ktoś nie ma mocnego i przyjaznego ludziom charakteru.
Arogancja jest zatem już bardziej cechą charakteru niż postawą wyuczoną.
Człowiek mądry, im więcej wie, tym bardziej widzi, ile pokory trzeba mieć, by przekroczyć pewne progi wiedzy na swej drodze, także wiedzy o sobie. Czasem konstatuje: „wiem, że nic nie wiem”, co napędza go do dalszych poszukiwań. To przeciwieństwo pychy.
A, jak mówią, pycha to źródło innych grzechów i przez to grzech największy. Im większa pycha tym większy możliwy upadek.
Z kolei, oportunista może w ogóle nie kierować się względami wiedzy i prawdy, ważna dla niego jest pozycja lub gratyfikacja.
Zatem, chyba wyjaśnia mi się, co jest pierwotne i groźniejsze.
W szczególności naukowca powinna cechować pokora, dociekliwość, zdolność do dyskusji, instynkt badawczy.

Dam teraz dwa przykłady praktyczne, z pola mych zainteresowań tj. medycyny.

Minister Zdrowia (nie koniecznie obecny, bo poprzedni nie byli lepsi).
Trudny przypadek, bo ochrona zdrowia w Polsce i na świecie idzie w złym kierunku i sama sobie kładzie kłody pod nogi. Nie będę rozwijał tego obszernego tematu (zobacz np. ten Edytorial z 2007 r.), bo tutaj o czym innym.
Wyniosłość i bezwzględne przekonanie o swej racji, pomimo że w wielu przypadkach jej nie ma.
Stąd i arogancja w stosunku np. do ludzi, którzy nie chcą być prześladowani a nawet karani za to, że nie decydują się na szczepienia niemowląt w myśl hasła „Jest ryzyko, musi być i wybór”.
Minister bagatelizuje niepożądane objawy poszczepienne (NOP) i twierdzi, ze jest ich mało, co nie jest prawdą, ponieważ tylko znikoma ich ilość jest oficjalnie rejestrowana (są powody administracyjne, ale to znów nie ten temat). Ponadto wspiera propagandę szczepionkową – tu podejrzewam go albo o ignorancję albo uwikłanie lobbystyczne.

Podobnie było i nadal jest w stosunku do ludzi, którzy rozpaczliwie szukają ratunku w ciężkich objawach padaczki i innych chorób (zwłaszcza związanych z bólem), na które pomaga olej z konopi (ekstrakt potocznie zwany medyczną marihuaną). Takich przypadków jest dziesiątki tysięcy albo i więcej, ale minister twierdzi, że są to przypadki pojedyncze i blokuje odnośne postulaty i procedury. Wykazuje się brakiem wiedzy, która funkcjonuje w wielu krajach, gdzie taką pomoc się świadczy. Czyli znów arogancja i arogancja.

* Przykład drugi.
Profesor X, i wielu innych z różnych branż medycznych, wygłasza ex catedra tezę, że choroba Y jest nieuleczalna, i że można ją tylko łagodzić objawowo z zastosowaniem chemioterapii lub jakiegoś medykamentu. Obie metody bardzo drogie, nieskuteczne i efektami ubocznymi, które dają dalsze powikłania lub cierpienia.
Taki profesor kształci rzesze studentów, którzy odtąd mają wbite w głowę, że nic nie da się zrobić, więc w ślad za ‚autorytetem’ nawet nie będą próbować pójść inną drogą, coś odkrywać, poszerzyć swą wiedzę o metody alternatywne lub komplementarne, zasklepią się w sztywnych procedurach. To już nie nauka, to kształcenie sprzedawców leków. Widzę dość często na forach żółtodziobów medycyny, którzy mądrzą się i nie przyjmują niczego innego do wiadomości. Co gorsza, taki profesor i jego uczniowie nie wahają się użyć inwektyw i oszczerstw w stosunku do tych, którzy poza oficjalnymi procedurami i farmakologią mają lepsze wyniki od nich.
Można powiedzieć – zrozumiałe – bronią swych pozycji. Ale akurat lekarz ślubuje służenie pacjentowi, a nie korporacji, jego praca ma charakter szczególny – to misja.
I tak mamy przykład arogancji oraz przyczynek do tezy, że szkolnictwo obniża loty.
Na usprawiedliwienie można dodać, że młodzi lekarze właśnie tak zostali nauczeni, z ich profesorowie … podobnie. Ten łańcuszek można prowadzić do czasów, gdy farmacja kierując się biznesem, zaczęła opanowywać szkolnictwo – przez granty badawcze, dotacje ogólne i stypendia kupiła sobie medycynę i ich influencerów. I tak farmacja już nie służy medycynie, ale medycyna farmacji i jej biznesowi. A przy okazji sama się obławia kosztem pacjentów oraz budżetu państwa który w ten sposób jest drenowany i końca tego drenażu nie widać.
Wszedłem znów w szersze tematy, te raczej omawiam na www.LepszeZdrowie.info.

W porządku

dający dostają

Myśl z obrazka, to tylko fragment pewnej postawy,
ale pasuje i do poniższego wpisu

Wchodzę do domu. Ochroniarz mówi: „Dzień dobry. W windzie ze znajomym wymieniamy parę miłych zdań. Wszyscy sąsiedzi kłaniają się sobie. Młodsi starszym. Właściciele psów trzymają je krótko i wyprowadzają za potrzebą z dala od budynku. Portier anonsuje przez interkom każdą wizytę, także listonosza.
Agent, który załatwia nam różne sprawy, dzwoniąc, zawsze pyta na wstępie, czy teraz możemy rozmawiać. Dozorca codziennie sprząta obejście. Sąsiedzi przepraszają ogłoszeniem w windzie lub gablocie, że w najbliższym tygodniu będą hałasować ze względu na prace remontowe w mieszkaniu.

W naszym segregujemy dokładnie śmieci, brudne opakowania myjemy, wynosimy często niedużymi porcjami (by nic nie śmierdziało). Nie wyrzucamy żywności i nie kupujemy jej bez sensu. Regularnie robimy remanenty, by pozbywać się niepotrzebnych rzeczy, pamiętamy o PCK lub Caritasie.
Wyłączamy na noc komórki i rzadko używamy wi-fi by ograniczać elektrosmog.

Dbamy o mieszkanie – każdy ma swoją działkę obowiązków. Lubię zmywać naczynia (!). Dbamy o estetykę. Ja np. książki (moja słabość) w salonie układam w „kompozycje” kolorystyczne i formatowe, a w bibliotece – tematycznie. Wykonujemy swe obowiązki bez narzekania, ale często pytamy się „w czym mogę pomóc” albo deklarujemy „dziś ja to zrobię”.
Sprzątamy po sobie.

Żona pilnuje rytmu ziół i przygotowuje napary. Lubi gotować i robi to dobrze. Nigdy nie mam powodu, by nie pochwalić.
Często się przytula i  mówi „kochanie”. Przeprasza zawsze, gdy coś stało się nie tak. Gdy zrobię jakiś hałas, np. coś stłukę – nie przybiega z krzykiem.
W swych kobiecych monologach (bywają długie) patrzy na mnie i przerywa, gdy widzi, że chcę coś wtrącić. Gdy pracuję w gabinecie, puka lub pyta, czy może przeszkodzić. Robię podobnie, gdy chcę przerwać jej lekturę. Dzielimy się wrażeniami i wiedzą z naszych lektur, często czytamy to samo oboje i porównujemy wrażenia.
Często razem wychodzimy. Wtedy prawie z reguły zapraszam ją na ciastko lub na kawę.
Towarzyszę cierpliwie w sklepach z odzieżą. Dajemy sobie wolność – gdy wychodzimy, nie pytamy się „po co”, ale deklarujemy „wrócę ok. godziny…”.
Każdą poważniejszą decyzję dyskutujemy. Ustępujemy sobie, np. jeśli chodzi o preferencje spacerowe, przy oglądaniu telewizji, w tym, co będzie na obiad itp.

Dzieci dzwonią często i pytają, co słychać i czy w czymś pomóc. Gdy syn z synową przychodzą do nas – nigdy z pustymi rękoma. My czymś obdarowujemy. Wizytując rodzinę lub znajomych, myślimy, jaki podarunek sprawi im przyjemność. Znajomi pytają z wyprzedzeniem, czy i kiedy mogliby wpaść. Wróciwszy do siebie, jeszcze dzwonią z podziękowaniem – to i nasz zwyczaj.
Po podróżach dzieci meldują: „wróciliśmy szczęśliwie” – nie musimy się niepokoić.
Dzwonimy do mamy, gdy wiemy, że gdzieś wyjeżdżała lub wychodziła dalej, by sprawdzić, czy wszystko OK. Nawzajem pytamy się o zdrowie i potrzebną pomoc.
Pamiętamy o rocznicach i imieninach.

Itd. itd. Można by długo wymieniać.

Jest w porządku.

Czy zawsze i w każdym szczególe? Nie. Bogactwo życia jest wielkie, występują też niespodzianki. I dobrze. Zauważ, że nie zająłem się np. polityką…
Wierzę, że można wiele rzeczy w naszym życiu samemu kształtować – swoją postawą.

Największym odkryciem mojego pokolenia było zrozumienie faktu,
że ludzie mogą zmieniać swoje życie poprzez zmianę stanu swego ducha.
William James

Porzekadła, życie i zdrowie

„Przysłowia mądrością narodów” (?)

prawda czy fałsz?

Lubię  przysłowia, ale, hm, niestety nie wszystkie są mądre albo przydatne współcześnie. Podobnie jest z ideologiami i dogmatami.

Świat się zmienia, odkrywamy ukryte mechanizmy, próbujemy odkłamywać historię itp.

Nie będę się rozpisywał, bo to temat na długi esej a nawet książkę, a dziś pędzę.

Mam ulubione powiedzenie Edwarda de Bono, które brzmi mniej więcej tak:

Na pokładzie i w maszynowni statku wszystko w najlepszym porządku, tylko … statek płynie w niewłaściwym kierunku.

Czyli – urządzenia działają OK, załoga wykonuje swe obowiązki, pasażerowie zadowoleni, orkiestra przygrywa.
Od razu kojarzy się Titanic – zmierza na górę lodową.
Tak jest z wieloma sprawami w naszym życiu – albo obraliśmy zły cel życiowy, niezgodny z naszym powołaniem lub zapotrzebowaniem społecznym, albo postawiliśmy na złą partię lub zły biznes, daliśmy się uwieść jakiejś błędnej idei, która wyprowadzi nas na manowce, zbytnio komuś uwierzyliśmy, itp.

Niestety, jeśli chodzi np. o politykę, to bywa jeszcze gorzej – okręt nie tylko płynie w złym kierunku, ale i na pokładzie (ludzie) i w maszynowni (system) wcale nie jest dobrze.
Nie przypinam łatki nikomu, bo to się różnie rozkłada w różnych kwestiach. Chociaż… np. polityka UE i niektórych państw hołubiących poprawność polityczną dryfuje ku upadkowi Europy.
Zatem – nie sądzić po pozorach i doraźnych korzyściach i wygodach, ale widzieć przyczyny zjawisk oraz konsekwencje w dłuższym okresie. 
Nawiązuję do myślenia. Jest inne powiedzenie:

Głupich nie sieją, sami się rodzą.

I mamy kolejne porzekadło, które … jest głupie. Jeśli odrzucimy przypadki upośledzeń medycznych od urodzenia, to człowiek nie rodzi się głupi, ma w sobie duży potencjał, ale … jest tabula rasa  – można w nim pisać jak w księdze – na dobry i na zły los.

I tak się robi – indoktrynuje od małego – najpierw poglądy rodziców – nie zawsze korzystne dla rozwoju dziecka, bo sami nasiąkli uprzedzeniami lub ideologiami, dają zły przykład. Potem szkoła, uczelnie, media, tradycje, środowisko.
Myślisz, że nikt nie ma w tym interesu, jest idealny i spolegliwy?

Kiedyś dałem tu parę przykładów przeinaczeń we wpisie Nietrafione slogany, w ogóle na mym blogu sporo artykułów nawiązuje do fałszu. Dziesięć lat temu  poruszyłem podobny temat – warunkowania przez tradycje w artykule Tradycja – druga strona medalu (cenię tradycje, ale nie każda jest mądra).

Od dłuższego czasu zajmuje się głównie sprawami zdrowia. To dopiero jest kraina mitów i kłamstw!
Jak na tym wychodzimy – prawie każdy widzi. Ostatnio pisałem o pewnym wyodrębnionym zagadnieniu – szczepieniach w art. Masakra.
Ale tych zagadnień jest znacznie więcej.

Korzystając z okazji –  zapraszam na subiektywny przegląd nowinek (i nie tylko) o zdrowiu z października 2017.

Tam m.in.:  publicystyczne credo, uzdrawianie włączające umysł i ducha, o metodach psychometrycznych w diagnozach, podsumowanie konferencji Rewolucja Zdrowia, antyaging, o szczepieniach, o paru książkach, anonse ciekawych  wydarzeń, nowatorskie odszkodowania zdrowotne i wiele więcej…

Zatem, nie tylko o błędach i manipulacjach – są i wątki pozytywne  🙂

 

Pożytki ze … spamu?

odszkodowania za spam

Czy spam nie zaśmieca Ci skrzynki mailowej i tym samym zabiera czas, denerwuje i obniża efektywność?

Zapewne tak. 

Co można z tym zrobić?
A może przekuć to na … korzyść?
We wtorki i czwartki o g. 18 na BEZPŁATNYM webinarze  Daniel Kubach wyjaśni Ci  w ramach projektu „Odszkodowania 2.0”  jak Ty będziesz mógł, kolokwialnie mówiąc … zarobić na spamie…

>> Zajmij swoje miejsce już teraz >>> http://bit.ly/O2_0.
[z czasem te terminy mogą się zmienić]

To jest coś zupełnie innowacyjnego, tego nie ma na rynku, a rynek tego przedsięwzięcia jest bardzo duży.
Potraktuj to jako szansę albo jako ciekawostkę, do której przekonasz się za jakiś czas. Jednak, jak to w biznesach – pierwsi mają przywileje…
Będzie to coś, co nie tylko da Ci szansę zarobkową, ale także usprawni działanie w Internecie, coś na co prawie każdy czeka…
Sam jestem ciekaw. Pamiętaj – wtorek i czwartek, godz. 18 tutaj: http://bit.ly/O2_0.
Natomiast, jeśli już byłeś na którymś z webinarów i jesteś zdecydowany skorzystać, to:

* możesz dowiedzieć się więcej – jak pozyskiwać klientów na tę usługę i/lub jednocześnie partnerów w systemie referencyjnym – na konferencjach też we wtorki i czwartki o godz. 20 pod tym samym adresem http://bit.ly/O2_0
[lub inne terminy – sprawdź]

* dołączyć jako klient, czyli osoba zgłaszająca spam – kliknij tutaj: http://prawnik20.pl/q4MQ35

* dołączyć jako partner zarabiający na 6 poziomach ze struktury poleconych osób – http://dolacz.prawnik20.pl/b3WU60 

Mam parę wstępnych informacji.
To nowy „Błękitny Ocean” – rynek bez konkurencji. Elementem pomysłu jest ukrócenie zjawiska spamu w komunikacji internetowej. Dlaczego warto poznać, korzystać i promować?

* wielomiliardowy rynek w niezagospodarowanej niszy 

* dostajesz gotowe narzędzia i materiały promocyjne przygotowane przez ekspertów

* masz szybki, łatwy i całodobowy dostęp do materiałów promocyjnych

* schemat korzystania z tego biznesu jest prosty

* pozyskując nowych współpracowników codziennie – zarabiasz codziennie

* system będzie rozrastał się o szereg innych usług prawnych i odszkodowań, których nikt inny nie ma  🙂

* Daniel Kubach – multimilioner i sprawdzony lider – znany jest z sukcesów biznesowych (w tym w ubezpieczeniach od 2004 r.), jest inwestorem, aniołem biznesu, członkiem wielu organizacji biznesowych, min. Business Centre Club.

Zapraszam na webinary i do dalszego śledzenia projektu oraz dołączenia.

#odszkodowania #nowy_rynek #nowy_projekt #zarabiaj

Masakra

Niezbywalna wolność człowieka:
wybrać swój stosunek do dowolnej

okoliczności i własne odpowiednie działanie.
Viktor Frankl

masakra szczepionkowa

Na to, co chcą nam zrobić, czyli na masakrę zdrowotną Polaków, są kolejne riposty – masakrujące …

O co chodzi?

Rząd chce wkrótce wprowadzić obowiązek szczepień, już nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Nie chodzi mi o jakąś generalną krytykę rządu, to działka min. K. Radziwiłła i sprawka uległości wobec lobbingu farmaceutycznego. 
Reszta rządu i Sejmu prawdopodobnie nawet nie bardzo wie o co chodzi. 
Zatem – szczypta wiedzy.
Szczepienia traktowałem dotąd, pomimo paru krytyk umieszczonych kiedyś na stronie LepszezZdrowie.info, za temat dyskusyjny.
Zobacz np. http://lepszezdrowie.info/szczepienia3.htm .

Nowsze dane i ów zamach na wolność jednostki czyni temat co najmniej bulwersującym i pilnym.

Na konferencji „Szczepienia XXI w.” paru mówców zdemaskowało, a właściwie zmasakrowało lobby szczepionkowe. Wystarczy mi to brawurowe wystąpienie J. Zięby:
https://youtu.be/MO58rUNFwY4.

Z kolei, dr J. Jaśkowski – jak zwykle i oryginalnie, spogląda na te sprawy szerzej. Zobacz jego wystąpienie w Nysie – cz.1 https://youtu.be/A2CmNgrxvhM.

Co do Jerzego Zięby – ma on nowy program autorski w telewizji Polonia1 co tydzień w poniedziałki o 7.30.
Są to pogadanki o zdrowiu z akcentem na schemat pytanie-odpowiedź.
Pierwszy odcinek można obejrzeć tutaj: https://youtu.be/kuqdPSzrrT4.
Dalsze obejrzysz albo na kanale Polonii1 – dane na
http://polonia1.tv/serwis/o-nas.html.
albo na kanale YT
https://www.youtube.com/channel/UCiOxsvwApG1hDW9ocF92Jtw.

Mówimy zatem o zdrowiu, więc zachęcam do zapoznania się z nowościami września 2017

pod adresem http://lepszezdrowie.info/news9.17.htma osoby, które dawno nie odwiedzały strony, do zaglądnięcia wstecz – do starszych nowości: http://lepszezdrowie.info/nowosci.htm.

W telegraficznym skrócie – we wrześniu poruszyłem sprawy:

Metody uzdrawiania włączające umysł i ducha, metoda Bars i inne odmiany akupresury – np. Masaż Dotyk Motyla, o wpływie emocji i stresu na zdrowie, zaproszenie na konferencję on-line Rewolucja Zdrowia (od 12 do 15. 10), o działaniu MMS (Master Mineral Solution), ostro o metodach BigPharmy, a z sympatią o pożytkach z kawy, ruchu i właściwych ćwiczeń oraz mocach medycyny naturalnej i … sporo więcej.

Zapraszam!

Projekty mieszkań

Nikt nie jest niepotrzebny na tym świecie, kto zmniejsza brzemię innemu.
Charles Dickens

zły projekt mieszkania

W życiu zwykle nadchodzą zmiany: starsze pokolenie odchodzi, młodzi się wyprowadzają, potem powiększają rodzinę, niektórzy zmieniają miejsce pracy – czy  w danym mieście czy już w innym, coś komuś zaczyna przeszkadzać i musi zmienić lokum, albo warunki finansowe się pogorszyły lub polepszyły i już mamy inną sytuację, itp., itd.

I w mojej rodzinie zachodziły takie zmiany, wobec czego od paru lat śledziliśmy budownictwo mieszkaniowe.
Poznaliśmy setki propozycji.

Obecnie standard budownictwa – w porównaniu do tego sprzed 20 i więcej lat, znacznie się poprawił, lepsze materiały o dużej różnorodności, lepsze wykończenia, elewacje, więcej fantazji, dbałość o estetykę wykończenia.
Tak to wygląda z zewnątrz. Jeśli jednak chodzi o mieszkania dwu- trzypokojowe dla Kowalskiego, to zadziwia brak wyobraźni  architektów w zakresie jak w tych mieszkaniach miałaby  funkcjonować rodzina. Może to nie sprawa architektów, a deweloperów – o czym za chwilę.
Zawężę perspektywę wg własnych preferencji – rodziny aktywnej, ale myślę że takich jest coraz więcej. Zatem, gdzie tak rodzina miałby trzymać  2-3 pary nart, kije i kaski,  może sanki dla dzieci, inny sprzęt sportowy jak namiot, czasem deskę surfingową, odkurzacz, deskę do prasowania, ubrania zimowe/letnie i buty na zmianę, kilkaset książek, ew. przetwory, itp., gdy w mieszkaniu nie ma garderoby/pakamery, ani komórki lokatorskiej ani piwnicy?

Nie mówię o apartamentach, gdzie takie udogodnienia bywają, ale przecież to nie oferta dla przeciętnego obywatela.

Może to i nie wina architektów, ale raczej zachłannych deweloperów, którzy narzucają projektantom ramy w myśl hasła: wtłoczyć w daną kubaturę jak najwięcej mieszkań, wcisnąć loggię kosztem części pokoju, dać cienkie ściany działowe, zamiast kuchni aneks, budować jak najtaniej.
Mam „na pieńku” z deweloperami, bo to państwo w państwie, które żeruje na nienasyconym popycie i dodatkowo narzuca ceny znacznie powyżej swoich kosztów.
Zniesmacza to, że właściciele takich firm sami mieszkają w kilkusetmetrowych willach, a resztę traktują jak masę kliencką.
Poza tym buduje się coraz więcej na zasadzie wepchnięcia „plomby” pomiędzy istniejące budynki – bez pozostawienia jakieś powierzchni dla rekreacji i przewietrzania lub lokalizuje nowe osiedla (często molochy – kołchozy) na terenach bez dróg i usług lub w miejscach podmokłych oraz zalewowych, gdzie dawniej nikomu nie przyszłoby do głowy, by tam budować.
Jako człowiek już starszej daty pamiętam starsze budownictwo, w którym były garderoby, różne zakamarki do ew. zabudowy, schowki, spiżarki, piwnice, osobne WC, widne kuchnie, a nawet czasem osobne wejście „kuchenne”.
Ale nie chodzi mi o ekstrawagancje.
Czy osobne WC lub widna kuchnia to luksus?  W większości obecnych mieszkań, jakie widziałem, tego nie ma.

Rozumiem, że system rynkowy, kapitalistyczny z zasady różnicuje społeczeństwo, ale czy w ramach rozwoju, w państwie, które awansowało do pozycji rozwiniętego, nie powinny już obowiązywać jakieś przyzwoite minimalne standardy w zakresie wygody mieszkań?
Obecnie mówi się o programie Mieszkanie+, i chociaż to nie prywatna inicjatywa, a państwowa  – obawiam się, że skłonności oszczędnościowe będą jeszcze większe.

Najwyższy czas na refleksję – mielibyśmy kiedyś wyburzać takie nieciekawe blokowiska, jak to robiło się w Szwecji lub w Niemczech? Czy nas NA TO stać?

Po wakacjach

1. Nowości zdrowotne września’17:

Dziewięć dziesiątych naszego szczęścia polega na zdrowiu.
Zdrowy żebrak jest szczęśliwszy niż chory król.
Arthur Schopenhauer.

Metody uzdrawiania włączające umysł i ducha,  metoda Bars i inne odmiany akupresury – np. Masaż Dotyk Motyla, o wpływie emocji i stresu na zdrowie, zaproszenie na konferencje Rewolucja Zdrowia, o działaniu MMS (Master Mineral Solution), ostro o  metodach BigPharmy, a z sympatią o  pożytkach z kawy, ruchu i właściwych ćwiczeń i mocach medycyny naturalnej.
Zapraszam – http://lepszezdrowie.info/news9.17.htm

Przy okazji:

2. Daniel Kubach rozpoczyna Odszkodowania 2.0. 

Dołącz do „pierwszych” i dowiedz się jak w nowy sposób razem możemy zarobić pieniądze. Poczytaj o tym: 
>>> http://odszkodowania20.pl/XEU46253897 <<<

To nowy „Błękitny Ocean” – rynek bez konkurencji.

Na razie zdradzę, że elementem pomysłu jest ukrócenie zjawiska spamu w komunikacji internetowej.

Dlaczego warto poznać, korzystać i promować?
* wielomiliardowy rynek w niezagospodarowanej niszy 
* dostajesz gotowe narzędzia i materiały promocyjne przygotowane przez ekspertów
* masz szybki, łatwy i całodobowy dostęp do materiałów promocyjnych
* schemat korzystania z tego biznesu jest prosty
* pozyskujesz nowych współpracowników codziennie
* usprawniasz i powiększasz korzyści z pozyskiwania nowych współpracowników
pracując codziennie – zarabiasz codziennie
* Daniel Kubach – multimilioner i sprawdzony lider – znany jest z sukcesów biznesowych (w tym w ubezpieczeniach od 2004 r.), jest inwestorem, aniołem biznesu, członkiem wielu organizacji biznesowych, min. Business Centre Club.

Więcej informacji  10.10 – oficjalna prezentacja  http://odszkodowania20.pl/XEU46253897 

 

Dwa alarmy

Mnożymy majątki, okrajamy własne wartości.
Dalai Lama

ważne alarmy1.

Na tym blogu pisałem już parokrotnie o energetyce (np. Co z energetyką?).

Wobec przyjęcia decyzji o budowie elektrowni atomowej w Polsce (jednak) oraz skutków ostatnich nawałnic, postanowiłem zająć się energetyką ponownie. Powstał spory artykuł przeglądowy Energetyka rozproszona, głupcze! traktujący sprawę dużo szerzej. Artykułu  jednak nie umieszczam tutaj, ponieważ edytor  wariuje oraz nie pozwala na tak długie teksty.  Zatem odsyłam w inne miejsce – podzieliłem go na dwie części.

Jest to kolejna przymiarka do ważnego tematu, który zadecyduje o kierunkach rozwoju kraju.

Ale efektywność … w energetyce będzie kiedyś także elementem efektywności i wolności osobistej.
Rozwój idzie w tym kierunku. Dyskusyjne? To dobrze…

https://www.facebook.com/notes/leszek-korolkiewicz/energetyka-rozproszona-g%C5%82upcze-1/1471888926182234/ 

 cz. 2

https://www.facebook.com/notes/leszek-korolkiewicz/energetyka-rozproszona-g%C5%82upcze-2/1472037846167342/

2. Druga sprawa to już autentyczny alarm.

Zamach na prawa rodzicielskie, wolność. Medyczno-sądowy terror.

Komentarz Jerzego Zięby na FB, który przedstawia sprawę i jej kulisy

NIELEGALNY wyrok Sądu Rodzinnego w Białogardzie !!!

ALARM! PROTEST W OBRONIE RODZINY Z BIAŁOGARDU 19.09. godz. 13:00 pod sądem w Białogardzie!!

A tutaj dane szpitala :

https://www.gdzierodzic.info/placowka/675

Przesłanie na wideo

Jerzy Zięba do Jarosława Kaczyńskiego cz. 3 o końcu wolności Polaków
[emocjonalnie, ale czy można inaczej?]

https://www.youtube.com/watch?v=Qb6kYPpjZjg

Początek końca wolności Polaków… !!!

Bardzo wszystkich uprzejmie proszę, żeby nie zamieniać tego w walkę polityczną !!!
Nie o PIS tutaj chodzi. Chodzi o system.

Chodzi o ZASADY, które w bezczelny sposób pogwałcono. Napluto w twarz każdemu Polakowi… a przynajmniej ja się tak czuję.

Chodzi mi tutaj nie o szczepionki (o tym będzie później), a o sam sposób przeprowadzenia BEZPRAWNEJ akcji PRAWNEJ – i tylko na tym się skoncentrujmy, bo to będzie miało swoje konsekwencje dla wszystkich Polaków.

Dzisiaj szczepienia, a jutro ? Jutro może być już cokolwiek…

Zastanówmy się grupowo, społecznie – CO ZROBIĆ????

Nie wytykajmy sobie niczego… nie używajmy argumentów politycznych, nie ubliżajmy sobie, myślmy KONSTRUKTYWNIE… i wypowiadajmy się konstruktywnie. Bez wycieczek osobistych do Pana Jarosława Kaczyńskiego itd…

W miarę możliwości bez emocji, wiem, że w tym przypadku to trudne, ale… nie zaśmiecajmy tego wątku mową nienawiści… błagam Was o to…

+++++++++++

Ponieważ media bezczelnie kłamią tutaj jest wypowiedź ojca dziecka: 
https://www.youtube.com/watch?sns=fb&v=nbiwye5C_go&app=desktop

TUTAJ CYTOWANY TESKST ZE STOP NOP
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP
15 września o 23:58
 · 


OGRANICZENIE PRAW RODZICIELSKICH DZIEŃ PO PORODZIE – RODZINĘ ŚCIGA POLICJA…

Jak nigdy dotąd teraz prosimy Was o udostępnienia! To absurdalny precedens nie tylko na skalę Europy, ale i całego świata…

Ogromny sukces Ministra Zdrowia, Prezesa Naczelnej Izby lekarskiej, Głównego Inspektora Sanitarnego i Rzecznika Praw Dziecka.

Dzięki licznym wystąpieniom publicznym wyżej wymienionych, dzięki ich szantażom i zastraszaniu, w Polsce władzę rodzicielską nad dziećmi przejmują funkcjonariusze medyczni.

Dnia 14.09.2017, w zachodniopomorskim, pewnemu młodemu małżeństwu urodziło się dziecko. Poród bez powikłań, dziecko zdrowe, 37 tydzień. Tylko gratulować. Normalna, porządna, spokojna rodzina. Błyskawicznie tego samego dnia Sąd Rodzinny postanowił wszcząć z urzędu postępowanie o ograniczenie władzy rodzicielskiej.

Już 15.09.2017 Sąd Rodzinny odbył o 8.00 rano posiedzenie w budynku szpitala, na którym wydał Postanowienie o OGRANICZENIU WŁADZY RODZICIELSKIEJ matki i ojca dziecka w zakresie decydowania o stosowaniu świadczeń zdrowotnych u noworodka oraz ustanowił nadzór Kuratora. NIE WYSŁUCHANO RODZICÓW!

Kuratorem została ustanowiona pewna Pani adwokat. Sąd upoważnił ją do wyrażania zgody na stosowanie świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej nad noworodkiem.

Powód ingerencji Sądu Rodzinnego w życie tej rodziny? Patologia, nałogi, bieda, brak warunków, choroby, przemoc? Może kwestie ratowania życia? Dziecko potrzebowało inkubatora? NIE. Normalne, spokojne, porządne małżeństwo z dobrymi warunkami, żadnych nałogów, patologii, konfliktów z prawem, biedy. Dziecko zbadane po porodzie, zupełnie zdrowe.

Powód jest tylko jeden. Funkcjonariusze medyczni donieśli do sądu rodzinnego, już w kilka godzin po porodzie, że rodzice nie zgodzili się na zaszczepienie ich dziecka przeciw BCG i WZWB, oraz podanie Wit K w zastrzyku. OD WIELU LAT NIE MA ULOTKI PO POLSKU1

To jest jedyny powód ograniczenia praw rodzicielskich. Zgodnie z wolą urzędników wymienionych w tytule. Na pewno są z siebie zadowoleni i świętują sukces.

A młoda rodzina? Zastraszona, zszokowana totalitaryzmem medycznym, nie mogąca uwierzyć w rozmiar bezprawia, zamiast przeżywać najszczęśliwsze chwile w życiu i cieszyć się potomkiem – ukrywa się ścigana przez policję. Mama, zamiast w spokoju dochodzić do siebie po porodzie, karmić, tulić i pielęgnować noworodka – przeżywa najstraszniejsze chwile w życiu. Oczywiście urzędników medycznych nie obchodzi jak taki ogromny stres wpływa na matkę i dziecko, jakim jest zagrożeniem ich zdrowia.

Sąd próbował zignorować ojca, nie pozwolił na nagrywanie sprawy odbywającej się poza siedzibą sądu – w szpitalu, nie dał szansy reprezentacji przez adwokata, nie pozwolił zadawać pytań świadkom, nie dał możliwości przedstawienia żadnych dowodów. Teraz tata chroni dziecko i matkę najlepiej jak może i potrafi. Przebywają w bezpiecznym miejscu.

TYLKO W POLSCE I W BUŁGARII SZCZEPI SIĘ NOWORODKI W PIERWSZEJ DOBIE ŻYCIA BCG I WZW B!

Tu można składać ‚podziękowania’… 
Główny Inspektorat Sanitarny
Marek Michalak
Kancelaria Premiera
Naczelna Izba Lekarska

—-

O NOP i szczepieniach w tym kontekście mówi Justyna Socha https://youtu.be/XKG7-RCAR-0, ale jest mnóstwo informacji o NOP w ogóle. 

To osobny temat (można sięgnąć do licznych publikacji np. na STOP NOP i ich stronie na FB –https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/ , kiedyś trochę różnych danych uzbierałem w tym artykule http://lepszezdrowie.info/szczepienia3.htm).

W danym przypadku chodzi o brutalność sądu i medyczny terror.

 

 

Przemiany, zmiany …

Najbardziej niezmiennym elementem rzeczywistości jest jej zmiana.

żałoba po drzewie

 

Lubię przemiany, chociaż ta nagła z lata w późną jesień (sądząc po temperaturze i opadach) na pewno nie cieszy.

Byłem też zdziwiony, że pomimo deszczów i ciepłego końca sierpnia w ‚moich’ lasach prawie nie było grzybów. Dziwią się i sąsiedzi. Coś dziwnego się dzieje z pogodą, o czym kiedy indziej (patrz też starą notkę Po Kopenhadze).

Większość lata przesiedziałem na leśnej działce, ale parę dni temu własnie pogoda mnie stamtąd wypędziła.

Wokół zmiany i w drzewostanie. Namalowałem emotikonę jak na ilustracji na pniu wspaniałej, pomnikowej sosny, którą wycięto w pobliżu. Nie tylko ją – poszedł pod piły kolejny kawałek otuliny działek. Jesień będzie podwójnie smutna.
Nie piję do lex Szyszko, bo to inna sprawa – leśnicy od wielu lat tną na 
potęgę – wg mnie zbyt pazernie.

Na załamanie pogody i smutki dobra jest… dobra kawa.  Natrafiłem na ciekawy artykuł Jak zrobić dobrą kawę, który polecam jako kawosz (ale pilnuję się by nie pić więcej niż 1-2 kawy dziennie).

A więc – znów w Warszawie. Zresztą, takiego zasiedzenia w jednym miejscu też nie lubię – w ramach przemian trzeba się ruszyć gdzieś indziej – na przedłużenie lata. Albo Korfu albo Costa Brava? Macie jakieś fajne sugestie? (trochę plaży, więcej zwiedzania).

W tym kolejnym lapidarnym wpisie odnotuję parę innych przemian.

Na stronie LepszeZdrowie.info przemieszczam (stopniowo) akcenty z kontestacji obecnej kondycji medycyny i służby zdrowia ku bardziej pozytywnym myślom i nadziejom. Wiąże je z tworzeniem się nowego paradygmatu zdrowia (na razie dzieje się to niszowo) – dostrzeżeniem roli umysłu, psychiki i świadomości.
Przypomnę artykuł Galimatias w metodach uzdrawiania ze  wstępu do książki „Technika uwalniania” Davida R. Hawkinsa, gdzie autor nieco żartobliwie i kpiąco opisuje owo bogactwo środków oraz zagubienie pacjentów i wskazuje prostszą drogę.

Jako jeden z pierwszych przyczynków proponuję wpis Wstęp do uzdrawiania mocą świadomości
To może niejednego zaskoczyć (?)
Czy takie uzdrawianie unieważnia medycynę? Według niektórych tak, ale to nieliczna grupa, która wzniosła się na pułap niezachwianej wiary (nie chodzi o religijną, chociaż ona ma w tym udział). Pozostali mogą z tego brać, komplementarnie, wg swej świadomości i opanowania owej „sztuki”. Tak więc – medycyna też jest ważna 🙂

Treść nawiązuje mocno do dorobku dra D. R. Hawkinsa, który krótko omawiam w art. David R. Hawkins i jego dzieło.

Omówiłem też nieodłączne pojęcie i praktykę testu kinezjologicznego – rewelacyjnego narzędzia diagnostycznego i weryfikuącego … prawdę (uniwersalnie!), które przewija się we wspomnianych metodach uzdrawiania.

W sumie – spory ‚tryptyk’ informacji – zapraszam do zapoznania się. Zawarłem te materiały w ramach nowości sierpniowych mojego serwisu. 

Skoro o zdrowiu – od dawna śledzę i w dużym stopniu popieram działania Jerzego Zięby – „naczelnego znachora Polski”, jak żartobliwie sam siebie określa w odpowiedzi na różne uszczypliwości. Jego postulaty mają także zabarwienie polityczne.
Potrzebna jest nam przemiana mentalna ku lepszemu wzajemnemu zrozumieniu, oderwania się od schematów i niszczącej wrogości. Temat ten pan Jerzy porusza, nie bez uzasadnionych emocji, w swej nowej wypowiedzi na tematy ogólniejsze niż zdrowie.  To jego refleksje o mowie nienawiści, złej komunikacji, o demokracji w Polsce, możliwej lepszej przyszłości – https://youtu.be/3ZsqHyEqKtI
.

Dziś początek roku szkolnego. Czy obecne zmiany w szkolnictwie są dobre czy złe – nie będę się wypowiadał, bo nie jestem ‚w kursie’ (dzieci dawno po szkole, wnuki jeszcze przed). Ale myślę, że jeśli przyczyni się to zwiększenia szkolnictwa zawodowego, to dobrze. Natomiast obawiam się, że tendencja do większego wkuwania faktów (np. historia, biologia, geografia…) zamiast akcentu na umiejętność myślenia i kreatywność, to może być krok wstecz (chyba że nie znam dobrze rzeczywistych intencji reformatorów).

W ramach zmian kończę ten wpis, by przerzucić się dopisania długiego (!) artykułu o energetyce rozproszonej.
Będzie ona nadchodzącą zmianą o znaczeniu cywilizacyjnym.
Artykuł prawdopodobnie pojawi się przed 15.09 – chyba że  zmiany rzucą mnie wcześniej w jakiś egzotyczny zakątek…

 

Tematy, tematy…

co o tym myślisz

Kolejna porcyjka tematów do szerszego opracowania w wolnej chwili (jestem obecnie zajęty), a może ktoś zechce coś z tego wziąć? (Cz. 1 – Refleksje z wakacji)

1. Jak jeździmy (Polacy)?

Bądźmy szczerzy – gdy wyjedzie się na drogę szybkiego ruchu (a nawet nie tylko) nader często widzi się auta pędzące co najmniej 180 km/h. Niebezpieczne, zwłaszcza gdy dotyczy to samochodów niższej klasy, dla których owe 180 czy 
nawet 160 to limit prędkości. O wypadek nietrudno, szczególnie gdy wyzwala się współzawodnictwo – kto szybszy, albo „ja ci pokażę”. Mógłbym pokazać swoje 240 km/h (i to nie nominalne katalogowo), ale na szczęście powstrzymuję się – 
nie chcę brać udziału w tym szaleństwie. Jeszcze bardziej niebezpieczne jest niekontrolowane (bo tam nie ma policji) pędzenie szosami leśnymi. Niektóre z tych dróg są nowe i mają dobrą nawierzchnię, co dodatkowo prowokuje niektórych. Obserwuję to często. 
Niebezpieczeństwo wynika co najmniej z czterech powodów: drzewa i rowy przydrożne, liczne zakręty bez widoczności co jest za nimi, dzika zwierzyna, grzybiarze i inni przechodzący w poprzek czy wzdłuż szosy.Mój głos – nie pierwszy raz: Zwolnij! – jest głosem na puszczy?

2. Zagadka do wyjaśnienia.

W swym leśnym domku wakacyjnym prawie nie odbieram telewizji. Badałem to pod kątem technicznym – chyba wszystkie opcje zostały rozważone, praktycznie sprawdzone – poprawa jest minimalna i jakby przypadkowa. To problem sam w sobie, ale zastanawia mnie co innego. Była „wyspa” bardzo dobrego odbioru przez cały tydzień podczas zeszłorocznych Dni Młodzieży w Krakowie. W tym roku parę razy gdy były ważniejsze wydarzenia polityczne, zwłaszcza przemówienia prezydenta, pani premier itp. z dobrym odbiorem. Nasuwa się podejrzenie, że TVP (mówię tylko o telewizji publicznej, bo innych kanałów prawie nigdy nie udało się złapać) centralnie zarządza wzmocnienie sygnału przy takich okazjach. Czy to możliwe?

3. A propos TVP.

Jest sporo zastrzeżeń – wiadomo. Osobiście nie wiem jak zdefiniowano „telewizję narodową”. Jako upolitycznioną? 
Ramówka jest uboga- dużo powtórek, zanikły kabarety satyryczne, unikanie polityki (takie kabarety przeszły do 
kanałów nie państwowych), a te które są – są albo śmieszne tylko bardzo plebejsko, albo w ogóle nie śmieszne.
Nie 
widzę podniesienia poziomu. Nadal kontredukacyjny (a nawet szkodliwy) prime time z filmami akcji, kryminałami, 
przemocą lub martyrologią. Jeśli coś wartościowszego, to bardzo późno. Jestem też wyczulony na głupawe reklamy, a wkurzony na kłamstwa wielu reklam medycznych. W Wiadomościach często na pierwszym miejscu jakieś wiadomości sportowe, jakby nie było osobnego bloku sportowego i jakby to było najważniejsze. W ogóle chełpienie się, że TVP daje więcej sportu, to (jak dla mnie!) zarówno przykrywka na „zapchaj dziury”, jak sprawa trzeciorzędnej rangi oraz schlebianie niższym potrzebom. Temat zapewne kontrowersyjny, ale mam nadzieję, że wiele osób wie o co mi chodzi – emocje na bazie „nasza drużyna dokopała innej”, „jesteśmy najlepsi” itp., to niska energia.

4. Inna zagadka.

Przeciętna temperatura ciała to 36,6 st. C. Temperatura otoczenia rzadko przekracza tę wartość, co oznacza że ciało bezustannie oddaje ciepło do otoczenia. Jakie to nieekonomiczne! Bo oznacza, że bardzo dużo energii tracimy bez wyraźnego celu, a to z kolei oznacza że musimy więcej jeść niż wymaga tego podtrzymanie organizmu, wydatek energii  na ruch, procesy w mózgu itd. Skąd się wziął taki błąd? Pewnie czegoś nie wiem… A może kiedyś otoczenie było dużo cieplejsze i wtedy miało to sens? (jak w przypadku zwierząt okresu kambru i podobnych ciepłych er).

5. Jestem z pokolenia,

…które doczekało się długiego pokoju w Europie, okresu gdy zakończyła się zimna wojna, gdy upadł blok sowiecki i wydawało się, że wkroczyliśmy w erę lepszej przyszłości. Wiele krajów wybiło się na niepodległość. Postępowało stopniowe rozbrojenie i optymistycznie raczej nikt nie myślał o możliwości kolejnej wojny na skalę światową. Owszem były i są konflikty lokalne, ale to jakby nas nie dotyczyło. Jakże inaczej wygląda sytuacja dziś. Nie wnikam w wiele przyczyn, o których obszernie się dyskutuje. Zdumiewa mnie tylko regres jaki zachodzi. To, że na zbrojenia ponownie wydaje się biliony dolarów i znów stawia się na siłę. Że w tym układzie stosunków i my – Polacy uwikłaliśmy się w zbrojenia i wielkie koszty, które mogą pójść na coś, co nigdy nie będzie ani potrzebne ani pozytywnie twórcze. Mam nadzieję jednak że jednocześnie szykuje się oddolnie nowy paradygmat, który pokaże ślepą uliczkę takiej polityki i takiej cywilizacji…

6. Przy okazji – temat-pytanie osobiste.

Chociaż mamy wspomniany leśny domek, ale jest on przystosowany tylko do pobytu letniego – nie ocieplony, bez 
ogrzewania. Marzy nam się eksperyment (jak na mieszczuchów) – przeżyć w lesie cały rok, doświadczyć tego. Mam na myśli samodzielny pobyt w domu prywatnym lub jakiejś leśniczówce. Szczegóły do ustalenia – teraz rozsyłam wstępne wici w sprawie takiej możliwości na zasadzie wynajmu po możliwie niskich kosztach lub w zamian za przypilnowanie/jakąś usługę.